Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie

16.06.2012
sobota

O dzieciach słów kilka

16 czerwca 2012, sobota,

Z właściwym sobie refleksem szachisty, przedstawiam dziś Państwu wpis na Dzień Dziecka. Cóż, lepiej późno, niż wcale! Pomyślałem sobie, że zamiast snuć poważne teorie i konstruować zaskakujące alegorie, pokażę po prostu kilka przedmiotów, które przybliżą tematykę dzieciństwa w czasach antyku lepiej, niż słowa. I, jak to zwykle bywa, będzie okazja, by z mądrą miną powiedzieć „Już w starożytności…”

1. Nocniczek

Małe dzieci mają niestety to do siebie, że nie kontrolują swoich potrzeb fizjologicznych – najpierw muszą opanować pewną kluczową partię mięśni, a potem zostać wdrożonym do kultury, która broni załatwiania się gdzie i kiedy bądź. Do tego czasu trzeba radzić sobie półśrodkami. Intrygowało mnie zawsze, jak dawały sobie radę z podobnym problemem Greczynki – nie miały w końcu do dyspozycji jednorazowych pieluch czy chusteczek dezynfekujących. Nie muszę chyba pisać, że mężczyźni takimi sprawami się nie zajmowali i nie interesowały one starożytnych pisarzy. Całe szczęście, malarze wazowi nie bali się poruszyć tej pozornie banalnej tematyki.

Fot. Autor

Jak widać na tej wazie z V w. p.n.e., jednym z wybiegów starożytnych matek było umieszczanie dzieci w foteliko-nocnikach. Wówczas można było mieć dziecko na oku, a przy okazji upewnić się, że nie pobrudzi dopiero co wyszorowanej podłogi. Co ciekawe, egzemplarz takiego wielofunkcyjnego nocnika został odnaleziony w Atenach, można go dziś oglądać w Muzeum Agory (zdjęcie). Przy okazji wspomnę, że naczynka takie, jak to widoczne na zdjęciu, stanowiły prezenty wręczane dzieciom na festiwalu religijnym zwanym Anthesteria.

2. Chodzik

Kolejnym ważnym w życiu dziecka etapem jest opanowanie sztuki stawiania kroków. Choć sam jeszcze tego nie doświadczyłem, z obserwacji wnoszę, że nauka chodzenia jest procesem czasochłonnym i, z perspektywy rodzica, fizycznie wyczerpującym. Nic zatem dziwnego, że i tu antyczni Grecy próbowali ułatwić sobie życieco doskonale ilustruje ta oto terakotowa figurka.

Fot. Autor

Przedstawione tu dziecko (swoją drogą – strasznie puciate) uczy się poruszać w pionie przy pomocy chodzika.Ten starożytny egzemplarz jest zaskakująco podobny do współczesnych, plastikowych modeli, choć musiał być oczywiście znacznie od nich cięższy.

3. Zabawki dla dzieci małych…

Dziś rodzic szukający zabawki dla niemowlęcia stoi przed istną klęską urodzaju. Ma do wyboru misie z wbudowanymi katarynkami, interaktywne lalki, statki i kaczki do puszczania w wannie, a nawet skomplikowane plastikowe machiny, które błyskają diodami i wydają z siebie kilkadziesiąt przeróżnych, najczęściej bardzo dla dorosłych irytujących, odgłosów. Pomimo tak ostrej konkurencji, wśród wszystkich tych cacek wciąż dobrze trzyma się zabawka prastara – czyli grzechotka. Najstarsze zabawki tego typu pochodzą z Egiptu, ale używali ich też Grecy. Prosty egipski design ich jednak najwyraźniej nie satysfakcjonował, bo swoim grzechotkom nadawali wyrafinowane, nierzadko zaskakujące kształty – na przykład pękatej świni czy, jak na zdjęciu poniżej, szczerzącego kły lwa.

Fot. Autor

4. …i starszych

Grzechotki, choćby i najwymyślniejsze, na starszych dzieciach nie zrobią wrażenia. Grecy mieli dla nich inne zabawki – lalki, w tym takie z ruchomymi kończynami, bączki, koniki na kołach, i tak dalej. Najbardziej zaskakujące jest jednak chyba to, że greckie dzieci bawiły się też… jojo, jak widać na wazie przedstawionej poniżej:

Miałem się co prawda nie wymądrzać, ale nie byłbym sobą, gdybym nie pokusił się o parę obserwacji. Po pierwsze, przedstawione tu obiekty uzmysławiają nam, że doświadczenia rodzica i dziecka mają, niezależnie od epoki, pewne stałe punkty. Wychowanie dziecka stawia przed rodzicem serię wyzwań i problemów z którymi, jak widać, radzimy sobie podobnymi sposobami, co starożytni Grecy. Po drugie, widać, jak ważne jest świadectwo archeologiczne przy analizie pewnych aspektów życia codziennego, które autorom pokroju Tukidydesa czy Platona wydawały się niewarte wzmianki. Cóż, najwyraźniej starożytni nie zdawali sobie sprawy z tego, jakim hitem mogłyby być dzieła pokroju „Jak wychować grzeczne dziecko”…

J. Szamałek



 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. „Intrygowało mnie zawsze, jak dawały sobie radę z podobnym problemem Greczynki – nie miały w końcu do dyspozycji jednorazowych pieluch czy chusteczek dezynfekujących.”
    Jak rozumiem był to żart. Polecam zapytanie się mamy co to jest pielucha z tetry. Sam kiedyś oszacowałem, że z pomocą pralki (automatycznej oczywiście!) wyprałem około 30 tys. takich pieluch. Tak, tak, odchowanie dwójki czy trójki dzieci to pestka i opowieści ludzi o ich „przebojach” z tak małą rodziną rozśmieszają mnie do łez.
    Pampersy to nie tylko ta część, w którą wsiąka pozostałość po posiłku, ale jeszcze jakieś zapięcie, które utrzymuje pampersa na pupie. Pielucha tetrowa wymagała śpioszka albo majtek.
    I tu moje pytanie: Czy starożytni Grecy używali bieliznę? Czy znali
    majtki?

    „1. Nocniczek
    Małe dzieci mają niestety to do siebie, że nie kontrolują swoich potrzeb fizjologicznych – najpierw muszą opanować pewną kluczową partię mięśni, a potem zostać wdrożonym do kultury, która broni załatwiania się gdzie i kiedy bądź.”
    Czyżby ubikacje były w starożytności powszechne? Do tej pory sądziłem, że było wręcz przeciwnie…wydawało mi się, że starożytni własnie załatwiali się „gdzie bądź” i nie względy „kulturalne” ani higieniczne zabraniały tak robić.
    Mnie nocniczek dla dziecka przwołuje na myśl względy bezpieczeńswa, gdyż jeżeli już domostwo miało jakiś rodzaj latryny, to wyobrażam sobie, iż mógł to być rodzaj dołu przykrytego albo kamiennym albo drewnianym siedziskiem z wycietym otworem. Taki otwór mógł być o tak dużej średnicy, że małe dziecko mogło w niego wpaść z wiadomym, tragicznym skutkiem. Stąd pomysł na nocniczek. Nie tyle aby „zrobiło to kulturalnie” ale aby tę czynność przeżyło.

    Chodzik dla dzieci jest idiotycznym wynalazkiem i tylko kiwam głową nad tym, że już starożytni nie byli mądrzejsi.

    Grzechotka zadziwia mnie samym faktem przetrwania do naszych czasów. Dzieci będące w wieku bycia zainteresowanymi grzechotkami mają w zwyczaju walić owymi grzechotkami we wszystko w zasięgu ręki. Czyli grzechotka albo musiała być bardzo solidna albo bardzo popularna.

  2. dziekuje;
    tak, dziecko rzadko sie pojawia w tamtej sztuce;
    atena, jak by to powiedziec, wyskakuje z naszej glowy w pelnym uzbrojeniu…
    jest skala tarpejska, potem gimnazjon, ale co „pomiedzy” mozemy sie tylko domyslec..
    @zza:
    spoko;
    len, konopie i gabki byly w powszechnym uzyciu i kto wie czy to nie bylo lepsze niz pampersy i allways, tym bardziej ze kapiel uwazano za modlitwe…

  3. A może trzeba rozróżnić między wsią i miastem? Może na wsi wypróżniano się do naczyń aby nie marnować nawozu ale go zbierać?
    A w mieście były latryny, czyli albo pojedyncze zbiorniki na nieczystości albo jakis system kanalizacyjny, albo kupki i siusiu lądowały w naczyniu (mam nadzieję, że z pokrywką) aby zaraz potem wylecieć przez okno ulicznego rynsztoka…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „do ulicznego rynsztoka…”

  6. Może to nie jest chodzik, tylko rodzaj kojca, małe więzienie, żeby dzieciaka na chwilę usadzić i nie martwić się, dokąd popełznie…
    Chodziki są oczywiście niezdrowe.
    Dzięki Gospodarzowi za wpis. Codzienne czynności w dawnych epokach rzadko się pojawiają w oficjalnej historii, dlatego być może wzbudzają taką ciekawość.

  7. Wielu Chińczyków radzi sobie dotąd bez pampersów
    W wielu krajach o ciepłym klimacie maluchom zakłada się najwyżej koszulkę…

  8. eureka!
    przypomnialem sobie, przegladajac album z freskami z pompeji,
    ze dziecko w panteonie starozytnym reprezentuje eros -amor(logo! lol),
    no i te cherubinki, ktore tak rozreklamowal pozniej rubens i barok po wsze czasy…
    warto zajrzec do casa degli amorini dorati w miescie pod wezuwiuszem…
    polecam zwlaszcza fresk „wenus jako rybaczka”.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php