Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie

11.05.2012
piątek

Kobieca ręka

11 maja 2012, piątek,

Czytałem niedawno książkę o kobietach w historii sztuki europejskiej. Nie chodziło jednak o kobiety występujące w roli motywu czy inspirujących muz, lecz artystki, które same chwytały za dłuto czy pędzel. Pierwszy rozdział traktował o Włochach epoki renesansu, ostatni – o czasach współczesnych.

Jak nietrudno się domyślić, przez większość czasu kobieta-artystka była ewenementem. Nie wynika to rzecz jasna z nierównego rozłożenia talentów plastycznych, lecz z tego, że kobietom długo wzbraniano dostępu do odpowiedniej edukacji bądź prawa do wykonywania wolnego zawodu. Te nieliczne damy, które odniosły sukces artystyczny jako  artystki, były często córkami malarzy bądź rzeźbiarzy – jak choćby Fede Galizia czy Caterina van Hemessen.

Książka była ciekawa – żałuję tylko, że narracja zaczyna się dopiero w XIII-wiecznych Włoszech. W końcu kobiety-artystki pojawiają się na historycznej scenie znacznie wcześniej, w tym, rzecz jasna, w starożytności. Zamiast narzekać, wezmę się za częściowe przynajmniej uzupełnienie tej luki.

O chwytających za pędzle kobietach słyszymy czasem od starożytnych autorów – choćby Pliniusza Starszego, którego magnum opus, Historia Naturalis, zawierała też rozdziały dotyczące historii sztuki. Pliniusz wspomina między innymi niejaką Helenę z Egiptu, której dzieła były szczególnie wysoko cenione, czy Irenę, autorkę słynnego onegdaj portretu Diany, którą opisywał później Boccaccio. Pliniusz zdaję się jednak nie być entuzjastą artystycznej emancypacji – pisząc o kolejnej malarce, Timarecie, stwierdza, że wybierając sztukę „wzgardziła kobiece obowiązki”.

Co ciekawe, większość starożytnych artystek było, tak jak ich koleżanki po fachu z Włoch epoki Renesansu, córkami malarzy. Nie jest to przypadek – odbieranie nauki w domu, z rąk członka własnej rodziny, było zapewne jednym z niewielu sposób na obejście społecznych norm niechętnych twórczym, niezależnym kobietom.

Żadne z dzieł wspomnianych przez Pliniusza malarek nie zachowało się. Niewiele możemy się dowiedzieć na temat kobiet-malarek z materiału archeologicznego – większość starożytnych dzieł nie była podpisywana rzez swoich twórców; wśród nielicznych zachowanych sygnatur na próżno szukać damskich imion. Istnieje jednak jedna waza, która pozwala być może wejrzeć w świat kobiety-malarki.

Źródło: vroma.org

Przedstawione powyżej malowidło zdobi hydrię (naczynie na wodę),  wykonaną w Atenach w V w. p.n.e. Widać na nim scenę z warsztatu garncarskiego, albo, jak sądzą niektórzy badacze, metalurgicznego. Rzemieślnicy, w zależności od interpretacji, malują wypalone z gliny naczynia, bądź wykańczają odlane z brązu wazy. Na środku sceny widać Atenę, która lada moment złoży wieniec na głowie jednego z malarzy. Nie jest to motyw wyjątkowy – bogini mądrości często przedstawiana jest jako patronka ateńskich rzemieślników. Poza Ateną widzimy też dwie inne uskrzydlone postaci – są to zapewne jakieś personifikacje, ale ciężko jest ustalić ich tożsamość ponad wszelką wątpliwość.

Bardziej niż boginie interesują mnie w tej scenie śmiertelnicy. Jeden z nich, widoczny z lewej strony, jest zupełnie nagi. Znów, nie jest to wyjątek – istnieją też inne wazy pokazujące rzemieślników w stroju adamowym, jak choćby tak zwany Foundry Cup, pokazujący proces tworzenia brązowej rzeźby. Można przypuszczać, że nie mamy tu do czynienia z nagością heroiczną, lecz praktycznym wyborem, który pozwalał na zdzierżenie bijącego od pieców gorąca.

Postać trzecia od lewej jest wyraźnie mniejsza od pozostałych. W ten sposób malarz chciał zapewne zaznaczyć, że mamy tu do czynienia z młodzieńcem, a nie dorosłym mężczyzną. Potwierdza to świadectwo źródeł pisanych, dzięki którym wiemy, że dzieci zaczynały czasem pracę zarobkową dość wcześnie. Być może jest to niewolnik – tych rzecz jasna zaganiano do pracy tak wcześnie, jak było to tylko możliwe.

Wreszcie, w prawym rogu sceny, natrafiamy na… kobietę! Jej płeć sygnalizuje wyraźnie strój i fryzura. Ewidentnie nie jest to klientka ani przechodzień – siedzi wraz z innym rzemieślnikami w warsztacie; malutkim pędzlem nanosi dekorację na woluty wielkiego krateru (naczynia do mieszania wina).

Jak mamy rozumieć tę scenę? Czy ta kobieta siedziała w jednym pomieszczeniu z nagimi mężczyznami? Czy była niewolnicą, której wystawieniem na nagie męskie ciało nikt się nie przejmował, córką prowadzącego zakład garncarza, a może wolną mieszkanką Aten, która zaciągnęła się do pracy? Nie poznamy odpowiedzi na żadne z tych pytań. Niezależnie od tych zagadnień możemy jednak uznać, że świat ateńskich rzemieślników nie był wyłącznie domeną mężczyzn. Ciekawe, ile zachowanych do naszych czasów waz malowała kobieca ręka?

J. Szamałek

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 46

Dodaj komentarz »
  1. Dziekuje Panie Redaktorze za przypominanie, ze historia sztuki, tak jak historia swiata nie powinna byc tylko historia mezczyzn!

  2. No i mamy problem, choćby z odpowiedzią na pytanie postawione przez Gospodarza w ostatnim zdaniu. Szperałem w swojej biblioteczce w poszukiwaniu „kobiety w sztuce starożytnej” z mizernym wynikiem: owszem jako motyw, postać odtwarzana, bohaterka mitu, dramatu itp. by się znalazła, ale jako twórca (twórczyni?) – nic. W Google’u i encyklopediach takoż. Trudno tu pisać o niczym, więc na pociechę przypomnę tylko, że „uświadomiona konieczność” równouprawnienia kobiet istniała jednak u starożytnych Greków i na dowód przywołuję tu dywagacje Sokratesa z V Księgi „Państwa” Platona, gdzie udowadnia on ponad wszelka wątpliwość (jak to u Sokratesa), że kobiety w równym stopniu nadają się do zarządzania hipotetycznym państwem, co mężczyźni bo są tak samo jak oni uzdolnione we WSZELKICH dziedzinach. Kłopot malutki może polegać na tym, że w tym idealnym państwie kobiety i dzieci powinny, zdaniem Sokratesa, …być wspólne. Czego by się więc nie tknąć, zawsze natrafimy na znane „już starożytni Grecy…”. Pozdrowienia

  3. @ M. 11 maja o godz. 22:16

    Historia na pewno nie jest tylko historia mezczyzn. W Grecji ustalono np. liste poetow lirycznych, w ktorych gronie znalazla sie Safona, ktorej dziela – niestety – znamy tylko fragmentarycznie. Rownie malo wiemy o jej zyciu. Tym niemniej sam fakt, ze byla wybrana do takiej elitarnej grupy dziewieciu, swiadczy o tym jak jej wspolczesni, a takze ich potomkowie cenili poezje Safony.

    Co ciekawe, to ze Grecy, odmawiajac kobietom rownych praw ciagle czcili kobiece boginie, a takze rola kobiety w spoleczenstwie byla znacznie wieksza niz w europejskim sredniowieczu.

    W Atenach kobieta byla calkowicie uzalezniona od opiekuna: ojca, meza, czy brata. Ale juz w Sparcie sytuacja byla zupelnie inna. Wynikalo to byc moze z koniecznosci, bo mezczyzni rzadko bywali w domach, w zwiazku z czym ciezar zarzadzania gospodarstwem spadal na barki kobiet. Czyli calym majatkiem rodziny. W Sparcie kobiety rowniez mialy prawo dziedziczenia i historycy oceniaja, ze jedna trzecia wszystkich posiadlosci ziemskich nalezala do kobiet.

    Kobiety tez byly bohaterkami wielu greckich mitow i sztuk teatralnych. Moja ulubiona jest „Lysistrata” Arystofanesa, w tlumaczeniu Oskara Wild’a z ilustracjami Aubrey’a Beardsley. A ulubiona dlatego, ze osadzona w okresie wojen peloponezkich, przedstawiaca bunt kobiet przeciwko tej wojnie, przeprowadzony w bardzo oryginalny sposob.

    Upadek starozytnej Grecji, wzrost znaczenia, a potem dominacja Rzymu, wreszcie chrzescijanstwo doprowadzily do calkowitego zmarginalizowania roli kobiety w spoleczenstwie. Przede wszystkim doprowadzilo do calkowitej negacji seksulalizmu u kobiet. Hetery czczone przez starozytnych Grekow, dalej istnialy i dalej byly czczone, ale publicznie o nich juz nie wspominano – przykladem Esterka, umilowana Kazimierza Wielkiego.

    Ale juz od wtedy kobieta, by mogla byc opiewana w eposach musiala byc pozbawiona swojej seksualnej strony – Joanna D’Ark, no i nasza Emilija Plater, dziewica – pulkownik, bohater.

    Odbieglem od glownej mysli Szanownego Autora, ktora byla o kobiecie, jako artystce, ale odnioslem sie do wypowiedzi M. o roli kobiety w historii.

    A o tragicznym wplywie spoleczenstwa moze swiadczyc los starszej siostry Mozarta, niezwykle utalentowanej Marii Anny, zwanej Nannerl, ktorej talentowi nie pozwolono sie rozwinac i nie zachowalo sie nic z jej kompozycji, choc sam Wolfgang Amadeusz bardzo chwalil je w swojej korespondencji.

    I taka hiperbola wracam do oryginalnej mysli Szanownego Autora o zapoznanym artyzmie kobiet w starozytnej historii. Zapewno wiele bylo takich, ktore wyrazaly swoja sztuke w roznych formach, malarstwie, poezji, muzyce – ale poza nielicznymi wierszami Safony – niewiele sie z tego zachowalo. A szkoda.

    Pozdrawiam.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Echa tego jak tłamszono kobiety w starożytności są chyba w micie o Atenie. Opowiada on o Arachne, znakomitej tkaczce, która wyzwała Atenę do zawodów o pierwszeństwo sztuce tkania, co skończyło się przecież dla królewny tragicznie. Jak w tym układzie kobiety mogły by odważyć się na jakikolwiek udział w tworzeniu dzieł sztuki czy chociażby tylko na pracę w warsztatach rzemieślników.

  6. @ M.: Tak myślałem, że spodoba się Pani ten wpis. Gorąco pozdrawiam!

    @ emes5756: najszersza nawet kwerenda nie ujawniła by zbyt wielu starożytnych kobiet-artystek. W tekście wymieniam bodajże większość z nich; w sumie znalazłoby się około dziesięciu imion. A Platon może i chciał, przynajmniej deklaratywnie, jakiejś formy równouprawnienia, ale jedna jaskółka (nawet bardzo mądra!) wiosny nie czyni; przeciętny Grek pewnie by się z taką myślą nie zgodził.

    @ Werbalista: jak zawsze porusza Pan wiele ciekawych wątków! Faktycznie, kobiet-poetek była chyba znaczniej więcej, niż artystek – a przynajmniej częściej pisali o nich sami starozytni.

    Jeśli chodzi o kobiece boginie, to ja jednak nie dostrzegam żadnej korelacji pomiędzy ich obecnością o statusem kobiety w społeczeństwie. W Polsce Marię Dziewicę wielbiono zawsze, a czy przez to pokoleniom pań Iksińskich było pod jakimkolwiek względem lepiej – szczerze wątpię…

    Dobrze, że przypomina nam Pan, jak bardzo Grecja była zróżnicowana. Oczywiście, w zależności od miejsca i czasu bardzo różne mogły być jej możliwości i rola. Nie zmienia to jednak faktu, że wszystkie te różne od siebie poleis nie wydały zbyt wielu artystek.

    Nie zgodzilbym sie z Panem, ze hetery byly przez Greków czczone – raczej stanowiły obiekt fascynacji; bliższe były skandalizującym celebrytkom goszczącym na łamach prasy kolorowej, niż boginiom.

    @ hortensja: ciekawa interpretacja znaomego mitu – dziękuję:)

  7. @ Jakub Szamałek 13 maja o godz. 9:25

    Za komplement dziekuje. Wspomnialem o greckich boginiach i jednak widze bardzo zasadnicza roznice pomiedzy Maria Dziewica, a greckimi boginiami, pozniej – rzymskimi. Roznica jest taka, ze starozytne boginie byly obdarzone wielka moca, do tego stopnia, ze w Rzymie czczono „awentynska trojce” zlozona z Dionizjusza, Cery i Libery (utozsamianej z Persefona), jako bogow szczegolnie dbajacych o lud. O Atenie nie musze nawet pisac, wiec tylko wspominam. Natomiast Marii Dziewicy nie przypisowano zadnych szczegolnych talentow, a jej tytul do chwaly (stosunkowo niedawny) polega na tym, ze wydala na swiat syna Boga. Dochodzi do tego aseksualnosc, ktora nie charkteryzowala greckich bogin (z wyjatkiem Ateny – Partenon, jej swiatynia, znaczy „dziewiczy”).

    Czy istnieje korelacja miedzy greckimi boginiami, a pozycja kobiety w spolecznstwie? Trudno spekulowac, ale chyba sila sprawcza bogin byla postrzegana jako wieksza niz bycie po prostu naczyniem, sluzacym do wydania na swiat syna Boga. Nic specjalnego na jej temat w ewangeliach nie zanotowano, ani nie zapisano nawet jednego z jej slow. Greckie boginie opiewane byly w licznych mitach i opisywano ich czyny i osiagniecia. Rola Marii byla natomiast calkowicie bierna. Blogoslawione lono, ale nic poza tym.

    Prosze tez zwrocic uwage, ze nawet te bohaterki w etosie chrzescijanskim, jak juz wspomniana Joanna D’Ark i Emilia Plater, po to aby cos osiagnac musialy: A) byc dziewicami i B) umrzec bohaterska smiercia w kwiecie wieku.

    To wole Grekow razem z heterami. Czy byly czczone, czy nie – to kwestia dyskusyjna, jak sie definiuje „czesc”. Na pewno byly celebrytkami, o ktorych towarzystwo sie ubiegano i, ktorych laski nielatwo bylo sobie zaskarbic. W moim pojeciu, stawia je to na towrzyskim swieczniku, a szczegolnie, ze ich pamiec zachowala sie do dzisiaj, czego nie mozna powiedziec o wielu starozytnych artystach.

    @ hortensja 13 maja o godz. 6:00

    Trudno sie zgodzic, ze historia Arachne reprezentuje ucisk kobiet w starozytnej Grecji. Wystarczy wspomniec mit o Marsjaszu, ktory osmielil sie konkurowac z Apollem w muzyce i w wyniku (tendencyjnego, moim zdaniem) wyroku Muz, zostal zywcem odarty ze skory. Akteona, przemienionego w jelenia i zabitego przez wlasne psy z woli Artemidy. Adonisa, ktorego tez zabila Artemida, za to, ze mial sie chwalic, ze jest lepszym od niej mysliwym. I tak dalej mozna te mity mnozyc. Historia Arachne swiadczy tylko o tym, ze greccy bogowie byli malostkowi, zlosliwi i kaprysni, o czym swiadczy n.p. mit o Io, ktora byla przedmiotem zemsty Hery. Przemieniona w krowe, gnana byla przez cala Europe, nekana ukaszeniami zlosliwej muchy, naslanej przez Here.

    Pozdrawiam.

  8. @Werbalista,

    ależ ja nie pisałam, że przegrana Arachne świadczy o ucisku kobiet przez mężczyzn. Pisałam, że jej przykład mógł zniechęcać inne kobiety do udziału w sztuce, czy rzemiośle; akurat tkactwo było jednak domeną kobiet.
    Przykładów na to jak małostkowi, mściwi i okrutni byli /i są/ bogowie można podawać w nieskończoność, wezmy chociażby Biblię. Bóg jest przecież tam ukazany bez osłonek jako bardzo surowy, karający bezpardonowo najmniejsze odstępstwo od jego nakazów czy zakazów. Aż chciałoby się tylko zapytać gdzie jest to boskie miłosierdzie i umiłowanie świata i ludzi.

    pozdrowienia

  9. @ hortensja 13 maja o godz. 15:34

    Przepraszam, ze nie zrozumialem intencji. Faktem jednak jest, ze kobietom w satozytnej Grecji daleko bylo do rownouprawnienia, co dziwi mnie, biorac pod uwage wysoki status wielu greckich bogin, ktore wcale nie zajmowaly sie tylko sprawami kobiet. Atena, Nike byly boginiami wojny, podobnie, jak Ares. Artemida – boginia lowiectwa, a wiec sfery typowo meskiej.

    Warto tez wspomniec moze, ze tkactwo w starozytnej Grecji bylo wyjatkowo watpliwym zawodem. Poza domowym, zajmowaly sie nim glownie prostytutki – niewolnice, ktore tkaly w „wolnych chwilach” od glownego zajecia.

    A poza tym (dostrzegajac brak rownouprawnienia), los kobiet w starozytnej Grecji nie byl az tak tragiczny, jak w sredniowieczu. Obchodzily prawie pol roku najprzerozniejszych swiat, na ktore udawaly sie same i w ktorych mogly uczestniczyc tylko kobiety. Pewnie, ze nie mogly uczestniczyc w zyciu publicznym, ale od tego probowalo sie wymigac wielu mezczyzn, idiotow. Znaczenie bowiem wywodzi sie od ἰδιώτης, czyli sobka, ktory za nic ma interesy spolecznosci. Ale tez tylko w Grecji pojawil sie mit Amazonek, wojowniczych kobiet, tolerujacych mezczyzn tylko jako rozplodowcow. Co ciekawe, legendy o ich pochodzeniu prowadza do Sarmatow, przodkow Slowian. Archeologowie odkryli wiele kurhanow na terenie Ukrainy i Rosji, kryjacych szczatki kobiet w wojennym ekwipunku.

    Co z tymi mitami zrobia psychologowie, to trudno powiedziec, choc mozna sie domyslic. Jednak samo istnienie takiego mitu swiadczy o tym, ze starozytni Grecy nie deprecjonowali jednak calkowicie roli kobiety, jak stalo sie to pozniej w Rzymie i sredniowiecznej Europie.

    Pozdrawiam.

  10. Nawiążę do zagadnienia poruszonego w tekście Gospodarza (tu cytat):”Czy ta kobieta siedziała w jednym pomieszczeniu z nagimi mężczyznami? Czy była niewolnicą, której wystawieniem na nagie męskie ciało nikt się nie przejmował”.
    O pozycji kobiety w antycznym społeczeństwie greckim już tu napisano, jeżeli więc kobieta była w pewnym sensie „nikim” lub istotą zrównaną z rzeczą, to jej obecność w jednym pomieszczeniu z nagim mężczyzną znaczyła dla mężczyzn tyle, co obecność stołka czy innego mebla. Jest w tym stwierdzeniu pewna przesada, ale może nie tak wielka. Grecy mieli wielką atencję do nagości, ale raczej męskiej. I bez pruderii. Ta jest naleciałością późniejszą, chrześcijańskiej proweniencji. Przypomina mi się tu też kilkakrotnie pojawiający się w „Odysei” opis gościny udzielanej obcemu podróżującemu (narrator). Otóż najpierw gospodarz każe dziewkom/służkom zaprowadzić gościa do łaźni, wykapać i namaścić olejkami, ubrać w nowe szaty, potem zaś sadza go do stołu i prosi aby się przedstawił i opowiedział o swojej peregrynacji. Mamy więc kobiety czyniące ablucje nagiemu, obcemu mężczyźnie i nikogo to nie dziwi. Co mnie bardziej zdziwiło i ujęło, to kolejność rzeczy: najpierw obcego się myje, odziewa i sadza przy stole a dopiero potem pyta kto zacz i z czym przychodzi z podróży. Widocznie nie tylko do nagości, ale i do obcych w drodze stosunek był zgoła inny, niż nasz dziś.

  11. Pan Szamałek
    W żadnej mierze nie kontestuję historycznej treści dyskusji. Jednak obawiam się, że w odniesieniach do współczesności lekko Pan się spóźnił. Ze 20 lat. Dawny stereotyp „mam męża pijaka” zastępowany jest raczej tezą „z (współ)winy żony się rozpiłem”. Nawet w mojej rodzinie żona doprowadziła kogoś do alkoholizmu i śmierci a żonie świetnie się powodzi. Znaczna część orzecznictwa trybunału unijnego dotyczy dziś praw ojca do dzieci (artykuł o tym skłonił mnie do napisania tego komentarza).
    Zadziwiające, że cała historia emancypacji to żądania wobec mężczyzn natomiast nigdy nie udało się stworzyć hierarchii alternatywnej mimo, że mężczyźni pozbawieni byli praw do wychowania. Tym niemniej w ciągu ostatnich lat mężczyźni bardzo się zmienili i dzieci odgrywają w ich życiu znaczną rolę. Okazało się chociażby, że obecność mężczyzn w przedszkolu jest bardzo pożyteczna dla dzieci. Może w ramach emancypacji będzie wreszcie obowiązek zatrudniania mężczyzn jako wychowawców w przedszkolach. Oczywiście o ile jedynym kryterium równouprawnienia nie jest stanowisko i wysokość pensji. Szczęśliwie jednak coraz więcej mężczyzn myśli o wychowaniu a nie prowadzeniu wojny.
    Równouprawnienie to również współwina za błędy. To jest dobre kryterium oceny społeczeństwa.
    Z poważaniem

  12. @Werbalista,

    Tak, zgadza się. Czytałam dosyć dawno coś na ten temat. Otóż Autorka książki pisała, że część młodych Amazonek, gdy groziła im zagłada, opuściła Temiskyrę na rozkaz królowej i wywędrowała w stepy. Tam dziewczyny napotkały Scytów, wyszły za nich za mąż, a sąsiednie plemiona zwały potomstwo Amazonek i Scytów Sauromatami. A żadna dziewczyna sauromacka nie wyszła za mąż dopóki nie zabiła w boju wroga. Taki zwyczaj ustanowiły Amazonki, żeby ich mężowie nie zapomnieli z kim się ożenili.

    Pozdrowienia.

  13. nie padlo jeszcze nazwisko marii sklodowskiej,
    a brak wzmianki o matce teresie bardzo mnie martwi;
    i jak tu zabrac glos?

  14. najwieksi wandale w historii okcydentu, rzym i mekka zmiotly wszystko;
    w renesansie zaczeto sie budzic i pytac: co to za ruiny?
    wykopaliska w delfach to dopiero poltora wieku zmudnych robot;
    zazwyczaj kamienie i skorupy, ale juz kawalek grzebienia zapiera nam dech:
    czy ktos nosil go we wlosach i byl szczesliwy?

  15. no i Bykowi udało się wzięć byka na rogi a może i za rogi.
    Ale jak widać Grecy sami też potrafią narobić skorupek.

  16. Ciekawy wpis Gospodarza i ciekawe komentarze 🙂
    Werbalista,
    zastanawia mnie, na ile poważnie można traktować wzmianki o sarmackim pochodzeniu Słowian. Czy są na ten temat jakieś opracowania?
    Jak ktoś coś wie, to niech się odezwie.

    W sprawie kobiet – malarek: czytałam jakiś czas temu fabularyzowaną biografię malarki, której nazwisko zapomniałam (piekło z tą pamięcią). Z niemieckiej rodziny, urodzona jednak w Polsce za czasów rozbiorów. Autorka sławnej „Germanii” – alegorii Niemiec, którą wszyscy znają, a nikt nie wie, kto namalował (ja też).
    Narzuca się kilka refleksji. Kobiety – malarki są mniej cenione i łatwiej zapominane. Po drugie – przynajmniej dawniej, jeśli nie rezygnowały z miłości i małżeństwa, to ciągle były w ciąży. Z mnóstwem dzieci, które zawracały głowę. Trzeba mieć wiele siły i zapału, aby tworzyć w takich warunkach.

  17. @ Marit 15 maja o godz. 20:38

    Nie pisze Szanowna Pani nic blizszego o alegorii Germanii, a obrazow przedstawiajacych alegoryczna Germanie jest tyle, ze nie sposob ich wszystkich wymienic w jednym wpisie wraz z obowiazkowymi odnosnikami.

    Jesli chodzi o sarmackie pochodzenie Slowian, to obecnie nie ma raczej watpliwosci, ze to prawda – w oparciu o badanie genetyczne, wyraznie na to wskazujace. Badania byly robione na materiale genetycznym pozyskanym z kurhanow. Sek jednak w tym, ze starozytni Sarmaci nie byli jednorodna grupa i skladali sie z wielu plemion. Herodot twierdzi, ze Sarmaci powstali z czesciowo wymuszonch malzenstw amazonskich wojowniczek ze Scytami. Amazonki mialy wymusic jednak to, aby nie mieszac sie ze Scytami i przestrzegac prawa i obyczajow scytyjskich. Wedlug Herodota, ta grupa osiedlila sie na polnocny wschod od Donu i nazwala sie (badz zostala nazwana) Sauromatami, albo – jako forma oboczna – Sarmatami. Obie formy wystepuja w literaturze. Strabo, na przyklad, w swojej „Geografii” uzywa obu nazw, przy czym nie przeprowadza rozroznienia pomiedzy Sarmatami i Scytami. O Sarmatach wspomina Pliniusz Starszy, Jordanes – w oparciu o „Geografie” Ptolemeusza. Wielu innych starozytnych rowniez pisalo o Sarmatach – nawet Ajschylos.

    O polskim pochodzeniu od Sarmatow zadecydowal jednak pisarz wloski, pochodzacy ze zubozalej wloskiej szlachty, ktory osiedlil sie w Polsce przyjmujac nazwisko i herb szlachecki – Gwagnin (oryginalnie: Alessandro Guagnini). W Polsce sluzyl jako zolnierz, ale byl takze historykiem. W 1578 roku wydal swe dzielo: „Sarmatiae Europeae descriptio”, ktore okazalo sie tak popularne, ze musiano dokonac dodruku w roku 1581. W roku 1611, Paszkowski dokonal przekladu na jezyk polski, pod tytulem „Kronika sarmacji europejskiej”. Choc dzis autorstwo nie jest w stu procentach pewne, bo Maciej Stryjkowski rowniez sie do niego przyznawal, to tak, czy inaczej dzielo to stanowilo fundament polsko – sarmackiej legendy i stanowilo istotny wklad w polskie wysilki panstwowotworcze.

    Mozna oczywiscie napisac cala ksiazke na ten temat, ale mam nadzieje, ze ten skromny wpis odpowiada na Pani pytanie.

    Pozdrawiam.

  18. @ hortensja 14 maja o godz. 13:08

    Przepraszam bardzo Szanowna Pania, ze nie wspomnialem w ostatnim wpisie, ze to Pani zapoczatkowala temat Sarmatow. Ja tylko troche go rozszerzylem, ale powinienem byl wspomniec, ze to Pani pierwsza o tym napisala. Taka gapa ze mnie.

    Pozdrawiam.

  19. proponuje nowy temat:
    kobieta a sprawa sarmacka.

  20. Werbalista, dzięki za wyjaśnienia w kwestii sarmackiej (gdyby były jeszcze jakieś linki, to bardzo poproszę).
    Jeśli chodzi o wzmiankowaną malarkę, nie znalazłam jej, choć przejrzałam trochę grafiki w internecie. Najbliżej do jej „Germanii” było pewnej ludowej haftowanej makatce… No, trudno. Chciałam tylko dać przykład zapomnianej kobiecej pracy artystycznej… Okazało się, że jest ona BARDZO zapomniana…

  21. @ Marit 16 maja o godz. 15:07

    Milo mi, ze moglem odpowiedziec na pytanie Szanownej Pani. Oczywiscie, to tylko szkic, a nie pelne wyjasnienie.

    Alegorie Germanii mozna zobaczyc tu:
    http://de.wikipedia.org/wiki/Germania_(Personifikation)

    Natomiast arykul o personifikacji Germanii mozna znalezc tu:

    http://www.deutsche-schutzgebiete.de/germania.htm

    @ byk 16 maja o godz. 6:10

    Rzeczywiscie, taki temat bylby potrzebny, bo to wlasnie z inicjatywy i przekonan kobiet narodzilo sie plemie (potem plemiona) Sarmatow. Dzieki kobiecie – Dabrowce, zonie Mieszka I – narodzil sie polski byt narodowy. Dzieki malzenstwu Jadwigi z Wladyslawem Jagiella Polska, Litwa i Zmudz ochronila sie przed zalewem krzyzactwa. Ciekawe jak wiele mielismy wspanialych kobiet w naszej historii.

    Pozdrawiam.

  22. @ emes5756: oczywiście nie ma problemu, jesli kobieta na wazie jest niewolnica; to, z kim przesiadywala, nie mialo zadnego znaczenia. Jesli jednak byla wolna,sprawa sie komplikuje… z mow sadowych wynika, ze nawet zetkniecie sie kobiety z ubranym, niespokrewnionym mezczyzna bylo uwazane za despekt i skandal.

  23. @gospodarz:
    najzdrowsze podejscie do tematu plci mieli etruskowie,
    niestety, na nieszczescie dla naszej cywilizacji, zwyciezyl system azjatycki.
    @werb:
    mnie interesuje mala kobieta na codzien , a nie wielka od swieta
    i chociaz dzieli nas tu wiecej niz okeanos,
    pozdrawiam.

  24. @ byk 16 maja o godz. 18:04

    Moge Szanownego Pana zapewnic, ze mnie rowniez interesuje kobieta na codzien, bez wzgledu na gabaryty (mala, wielka).

    Czytajac o strozytnej Grecji, wydaje mi sie, ze zycie kobiet nie roznilo sie az tak bardzo od pokolenia moich babc. One rowniez zajmowaly sie gospodarstwem domowym, dziecmi i kuchnia. Ich zycie towarzyskie ograniczalo sie raczej do uroczystosci rodzinnych, poza ktorymi mialy kontakt wylacznie z innymi kobietami. Wydaje mi sie (choc moge sie mylic), ze cezura byla II wojna swiatowa, gdyz w tym czasie kobiety masowo zaczely pracowac i rozszerzyly swoje kontakty na wspolpracownikow, w tym – mezczyzn. Oczywiscie, ze kobiety pracowaly juz wczesniej, ale bylo to w scisle okreslonych zawodach i – jesli pracowaly z mezczyznami – to jedynie jako sila pomocnicza.

    Stad tak bardzo nie uderza mnie patriarchalny charakter starozytnej Grecji, bo zachowal sie w tej czy innej formie az do drugiej polowy XX wieku.

    Na szczescie Okeanos mial mnostwo corek, niektorzy pisza o 3 tysiacach, wiec mile to mojemu sercu bostwo.

    Pozdrawiam.

  25. @wer:
    czuje w panu potomka sarmatow,
    gdyby tak jeszcze znalazla sie jaka amazonka!

  26. srednio liczac sprzedawano na targach niewolnikow TYLKO w grecji, w ciagu JEDNEGOdnia, okolo 50 tysiecy LUDZI; procent kobiet i dzieci byl stosunkowo duzy i wynosil ponad 70%; wiekszosc ladowala w warsztatach, na budowach i kopalnicah(niestety, tam czesto dzieci), a mniejszosc w dogodniejszych, dajacych szanse nie tylko na w miare godne zycie, ale i wyzwolenie, miejscach( n.p. o tym zeby zostac niewolnica w swiatyni ateny,marzyla niejedna spartanka he,he…);
    szczerze mowiac, w grecji zaczelo isc na gorsze, jak faceci zaczeli spiewac
    (homer).

  27. @ byk 17 maja o godz. 20:38

    Bardzo prosilbym o podanie zrodla informacji na temat ilosci sprzedanych niewolnikow, bo liczba wydaje sie byc kolosalna. Wedlug roznych zrodel, liczba niewolnikow miala wynosic maksymalnie 400 tysiecy, wiec trudno mi jakos to przelozyc na liczbe sprzedazy prawie 2 milionow niewolnikow rocznie.

    Pozdrawiam.

  28. Przez jakis czas nie bralem czynnego udzialu w blogu – no, bo tak to juz sie jakos zlozylo. Minelo mnie pare interesujacych watkow. Szkoda. Jednym z powodow bezczynnosci byly nieustanne rozjazdy. Ale, nie ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo. Bedac w Waszyngtonie, DC bylem na wystawie Katsushiki Hokusai 36 widokow Fuji. Niesamowita!
    To co ta wystawa ma do rzeczy z obecnym wpisem jest to, ze Hokusai mial corke. Status kobiety w XVIII wiecznej Japonii byl wiadomy. Istnieja pewne przeslanki, z reszta czysto anegdotyczne, ze byla bardzo uzdolniona artystka, tworca wielu projektow do drzeworytow, pozniej podpisanych przez ojca.
    Jest fajna ksiazka o nim i o niej The Ghost Brush. Nie wiem czy jest przetlumaczona na polski. Tytul jest kalamburem (przepraszam, jezeli wyjasniam oczywiste, ale zwalmy to na nalog starego nauczyciela). The Ghost Writer oznacza kogos, kto pisze ksiazke, a ktos inny ja podpisuje.
    The Ghost Brush oznacza – mam nadzieje, ze juz tu wiadomo: ona malowala, on podpisywal.
    Temat ojca i corki przewija sie tez (to jest juz bardzo dobrze udokumentowane) u Galileusza i jego corki (Dava Sobel – tez nie wiem czy bylo przetlumaczone na polski).
    Ale Artemisia Gentileschi przebila sie – choc nie bez problemow.

  29. @wer:
    alez sluze uprzejmie…
    spis ludnosci przeprowadzony przez demetriosa z faleronu w attyce(317-307)
    1. obywatele
    21.000
    2. obcokrajowcy mieszkajacy na stale (metojkowie)
    10.000
    2. niewolnicy
    400.000
    ……………………………………………………..
    nad donem(n.p.tanais), czy na sycylii(n.p. syrakuzy) w spisy sie wtedy nie bawiono.

  30. Liczba niewolników sprzedawanych w Grecji w ciągu jednego dnia nie mogła wynosić, jak pisze @byk, 50 000 gdyż wtedy pomnożywszy tę cyfrę przez 30 dni i 12 miesięcy daje 18 000 000 /18 milionów/ rocznie, mnożąc dalej przez 10 lat daje cyfrę 180 milionów, co jest fizyczną niemożliwością. Nawet gdyby wszyscy mężczyźni w Grecji parali się korsarstwem i rozbojem, nie byli by w stanie tylu ludzi schwytać w niewolę. A przecież wojny też nie toczyły się na okrągło, tego nie wytrzymało by żadne państwo. Taka armia niewolników byłaby również bardzo niebezpieczna, przekroczyłaby bowiem w niedługim czasie liczbę ludności wolnej.

  31. @hortensja:
    tabliczke mnozenia opanaowala pani bezblednie;
    oczywiscie byly dni gdy na delos, chios etc. gdy nie sprzedano ani JEDNEGO niewolnika
    (n.p. w wazne swieta targi byly nieczynne, albo czasami persowie, czy kartaginczycy
    przeszkadzali, a czasami sprzedawano tego samego niewolnika pare razy etc);
    liczbe te nie wzialem z sufitu, ale przyznam sie, ze moje zrodlo jest kontrowersyjne
    („the ancient economy, 1973, cambridge), a jego tworce(moses finley) wyrzucono w stanach z uniwersytetu.

  32. „Głos Attyki”, Ogłoszenia Drobne
    Kupno/Sprzedaż
    Niewolnik scytyjski z drugiej ręki, stan dobry, uzębienie pełne, dotarty. W pakiecie – łuk, 3 pary sandałów. Sprzedam lub zamienię na dwie Sarmatki z pierwszej ręki.

  33. @ byk 18 maja o godz. 8:52

    Dziekuje bardzo za odpowiedz. Nie sa mi znane dokladnie prace prof. Mosesa Finley. Z tego co wiem wniosl wiele cennych mysli o ekonomii w starozytnej Grecji i Rzymie. Ale przeciez nie za to stracil swa pozycje na uniwersytecie w Ameryce, tylko za podejrzenia o sprzyjanie komunistom. Tak, czy inaczej, jego spostrzezenia, zwane takze „ortodoksja Finley/Polanyi” (Polanyi byl socjologiem) – choc zawieraja kompleksowa analize starozytnej ekonomii – to jednak opieraja sie na czystej spekulacji, co do faktycznego funkcjonowania starozytnej ekonomii, wiec mozna je przyjac, lub nie. Na pewno nie sa to definitywne stwierdzenia. Podobnie, stwierdzenie, ze dziennie sprzedawano w Grecji 50 tysiecy niewolnikow (statystycznie), jest absurdalne, bo jak Szanowny Pan podaje, dane ze spisu pokazuja liczbe 400 tysiecy niewolnikow w Attyce. Zakladajac nawet, ze w calej Grecji bylo ich pieciokrotnie wiecej, to i tak taka liczbe mozna byloby nabyc w ciagu kilku miesiecy, nawet odliczajac swieta i liczbe niewolnikow sprzedanych powtornie. Dlatego sklaniam sie ku tezie, ze racje ma Szanowna Pani Hortensja, bo rzeczywiscie, nawet dzielac jej liczbe w stosunku rocznym na pol, to byloby to niemozliwe – nie bylo tylu ludzi na swiecie.

    Dla porownania, w USA w roku 1860 ze spisu powszechnego wynikalo, ze liczba ludnosci (wolnej) wynosila prawie 26.5 miliona, a do tego bylo okolo 4 miliony niewolnikow. To olbrzymia liczba, ale z danych o Grecji wynikaloby, ze mozna by ja bylo osiagnac w ciagu trzech miesiecy. To zupelnie niewiarygodne. Poza tym, jakby sobie wolna ludnosc Grecji poradzila z taka iloscia niewolnikow. W starozytnym Rzymie slynne do dzis jest powstanie Spartakusa, ale w Grecji tego typu, masowych powstan nikt nie odnotowuje. Czyli jakas proporcja musiala istniec pomiedzy obywatalami, a niewolnikami.

    Coz rozpisalem sie na ten temat, a nie zajmowalem sie ani ekonomia starozytnej Grecji, ani specjalnie kwestia niewolnictwa.

    Pozdrawiam.

  34. @wikipedysta:
    nudzisz mnie;
    po raz ostatni powtarzam, patrz:
    spis powszechny demetriosa z faleronu.

  35. @hortensja
    niech sie pani nie gniewa, przepraszam, udaje tu madrale, a stoje jedynie na ramionach olbrzymow;
    oszalamia pania liczba niewolnikow? rozwoj demokracji greckiej szedl reka w reke z rozwojem systemu pracy niewolniczej; wbrew pozorom nie byl to system nieludzki,
    a w porownaniu z systemami azjatyckimi wrecz humanitarny
    (drakon przewidywal za zabicie niewolnika kare smierci dla obywatela(sic!));
    dobry niewolnik byl najlepszym kapitalem w czasie demokratycznej liquid revolution na obszarze morza egejskiego(VIII-VIw.p.n.e.);
    wtedy zabija sie tylko w ostatecznosci; czlowiek ma cene, to nie to co dzisiaj,
    to zupelnie inne czasy;otwiera sie faktorie na wybrzerzch wysp i ladow;
    handelek panowie, miecze do pochew! i co prosze? kompletny sukces- powstaje magna grecia, ktora dopiero rzym nie tylko rzuci na kolana, ale sie i z nia ozeni…
    mam wiec nadzieje, ze zbytnio pani nie urazilem, przepraszam jeszcze raz
    salve
    @byk

  36. @ byk 19 maja o godz. 11:56

    Prosze o konkretny odnosnik. Link wzglednie cytowane opracowanie: autor, tytul wydanie, strona. Dziekuje. Nie bede juz nudzil.

    Pozdrawiam.

  37. wer:
    podaj, podaj…nic za darmo!
    najpierw podaj pan link do amazonek…
    gdybym chcial pana obrazic, to napisalbym, ze znudzilo mi sie rzucanie perel przed wieprze i otrzymywanie za to perkalikow w postaci mistyfikacji, ktore pan tu rozsiewa…
    a swoja droga nie wiem czy zauwazyl pan, ale odeszlismy od tematu @ gospodarza,
    dlatego ciesze sie, ze zdecydowal sie pan przestac mistyfikowac i cos sensownego dorzucic n.p. o roli kobiety w warsztatach garncarskich w koryncie
    (przypomne, ze wtedy uczono sie lepic garnki juz od dziecka, a TV24 jeszcze nie bylo)
    ciekam z niecierpliwoscia
    salve

  38. errata:
    @byk 20 maja o godzinie 9:41
    drugie zdanie od dolu, jest: „ciekam z niecierpliwoscia”
    powinno byc: „ociekam niecierpliwoscia”

  39. Czy dyskusja znowu schodzi na psy, przepraszam, koty Schrodingera?

  40. @ byk 20 maja o godz. 8:42

    Prosze bardzo, oto link: http://www.losttrails.com/pages/Tales/Inquiries/Herodotus_24.html

    Najnowsze, jeszcze nieukonczone tlumaczenie z 2003 roku „Historii” Herodota. Tlumacz: Shlomo Felberbaum. Paragraf osmy zaczyna opis Sarmatow.

    Pozdrawiam.

  41. @byk,

    Nie gniewam się na pana, nawet by mi to do głowy nie przyszło. 🙂
    A tak nawiasem, to tabliczkę mnożenia istotnie opanowałam bezbłędnie. 😉

  42. Rzucilem okiem na rozne zrodla o niewolnictwie w starozytnej “Grecji”, ktorych jest mnostwo, jak np http://www.mlahanas.de/Greeks/Slavery.htm
    Jednak, nigdzie nie nadzialem sie na informacje o sredniej liczbie niewolnikow sprzedawanych dziennie. Sa informacje o liczbie niewolnikow, o ich cenach, zadaniach ktore wykonywali itd, ale nie natrafilem nigdzie na dane dotyczace spornej tu kwestii. Poniewaz problem ten w istocie malo mnie interesuje, w przeciwienstwie do tematu poruszonego przez PT Gospodarza, zarzucam dalsze poszukiwania.

  43. @sarmata:
    jezus!
    prosilem pana, po raz ostatni o powrot do tematu @ gospodarza,
    ale widze ze panu amazonki nie tylko po nocach sie widza…
    ZYSTKO w wikipedii, facebooku, etc. co trzeba maturzyscie, znajdzie…
    @mag:
    dziekuje za kolejny, graniczacy z genialnoscia, wpis o sztuce drzeworytniczej japonii.

  44. @ byk 21 maja o godz. 15:42

    Musze przyznac, ze Szanowny Pan troche mnie skonfudowal. Odpowiedzialem na Pana wyrazne pytanie „byk 20 maja o godz. 8:42 – … podaj pan link do amazonek …”. Mimo, ze podalem, to jest Pan najwyrazniej dalej niezadowolony z mojej odpowiedzi.

    Mozna i tak…

    Pozdrawiam.

  45. @wer:
    pisalem „DO”, a nie „O” !

  46. Oj, trochę się w komentarzach zagotowało. Do wszystkich wątków nie dam rady się odnieść, więc poruszę ten najbardziej kontrowersyjny temat – liczba niewolników.

    Nie zaskoczę chyba Państwa stwierdzeniem, że brak jest dokładnych danych – owszem, czasem pojawiają się w tekstach historycznych czy inskrypcjach jakieś cyfry, ale zazwyczaj dotyczą one sytuacji wyjątkowych, są świadomie manipulowane, albo niezamierzenie niedokładne (spisy były rzeczą rzadką).

    W przypadku Aten najbardizej przydatny jest mówca Hyperejdes, który nalegał, by wykorzystać ateńśkich niewolników w walce z Macedońćzykami; liczbę niewolnych szacował na 150 tysięcy. Można jednak podejrzewać, że chciał ją zawyżyć, żeby jego plan wydał się atrakcyjniejszym. Spis Demetriosa, o którym pisze byk, jest omówiony przez Ateneusza w Deipnonsofistach, fragment, o ile pamięć nie zawodzi, 6.272c. Faktycznie, mówi tam o 400.000 niewolników , choć większość badaczy twierdzi, że jest to liczba zawyżona. Obecnie szacuje się, że w Atenach V-IV wieku było od 50.000 do 100.000, w okresie późniejszym zbliżyła się ona zapewne do 200.000

    Prac profesora Finleya nie czytałem już od jakiegoś czasu, być może szacunek 50.000 niewoolników sprzedanych dziennie się tam znajduje. Mi się taka wizja wydaje zupełnie nieprawdopodobna. Proszę mieć na uwadze że sympatie polityczne Finleya mogły kazać mu na zawyżenia swych szacunków.

    Byka prosiłbym o ochłonięcie, bo wydaje mi się, że w polemice zapędził się Pan odrobinę za daleko. Prośba Webalisty, by podawać źródło, na którym opiera się argument, wydaje mi sie całkowicie uzsadnioina.

  47. ZAPRASZAM SZANOWNYCH WIELBICIELI SZTUKI na wystawy w polskiej godnej pochwały galerii ZPAP, Warszawa, Mazowieka 11, wystawia tam swe dzieła kilka wybitnych artystek malarek, rzeczywiście niektóre pochodzą z artystycznych rodzin, ostatnio były 2 stworzone przez niewiasty wystawy zbiorowe – Symfonia – jest książka do nabycja z przedmową poetki p. A. Syskiej i Podróże – organizowały – . p. Leszczyńska sekcja grafiki, i A. Forycka- Puciatycka , sekcja malarstwa- gdzie były i moje prace . Zapraszamy, nie tylko cudze chwalcie ale i nasze. PS. Znana jest i ceniona matka 5 dzieci, arystokratka S. Aqiusola doceniona w Europie, i A. Gentileschii obie też i z artystycznych renesansowych familii. Jest to trudny zawód i niewielu i niewiele wytrzymuje próbe czasu.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php