Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie

23.03.2012
piątek

Tyche Ustki

23 marca 2012, piątek,

Ładnych parę lat temu radni Ustki postanowili pochylić się nad szczególnie palącą kwestią – rozmiarem biustu syrenki z miejskiego godła. Panowie – nie mam wątpliwości, że była to inicjatywa osobników płci męskiej – unzali, że piersi morskiej piękności są zbyt małe i należy je jakąś specjalną uchwałą powiększyć. Można przypuszczać, że usteccy politycy zaczęli rozmyślać na ten ważki temat w trakcie długich posiedzeń rady, kiedy to zamiast skupić się na dyskusji, zawieszali wzrok na zajmującej dolną część herbu miasta syrence.

Źródło: Wikimedia; fot. Poznaniak

Niestety, mieszkańcy Ustki nie przyjęli tej inicjatywy entuzjastycznie i – pomimo zapewnień radnych, że heraldczyna operacja plastyczna odbije się pozytywnie na ruchu turystycznym – wymogli porzucenie tego jakże ambitnego projektu. Od tego czasu – a minęła już blisko dekada – radni nie wracali już do syrenki i  jej rzekomych fizycznych niedociągnięć. Gdyby jednak kiedyś odkurzyli ten temat, proponowałbym odwołanie się do innego wzorcu niż, zdaje się, Pamela Anderson – na przykład Tyche Antiochii.

***

Jakiś czas temu prowadziłem zajęcia z zakresu przedstawień bóstw i personifikacji w sztuce antycznej. Rzeźba, która sprawiła studentom najwięcej trudności, znajduje się dziś w Watykanie i wygląda tak.

Źródło: Wikimedia; fot. Jastrow

Nasza zagadkowa rzeźba została wykonana z marmuru; przedstawia owiniętą płaszczem, siedzącą na kamieniu kobietę w koronie, która w prawym ręku trzyma pęczek kłosów zboża, a prawą nogę opiera na barku młodego, wyłaniającego się z ziemi mężczyzny. Z kim mamy tu do czynienia? Na pewno nie z jakąś przeciętną greczynką czy rzymianką; nietypowe atrybuty pozwalają sądzić, że przedstawiona postać należy do świata bogów. Ale o co chodzi z tą dziwną koroną i nagim chłopakiem?

Przyjrzyjmy się najpierw koronie (zbliżenie). Tego rodzaju nakrycie głowy przywodzi na myśl władzę – ale to skojarzenie współczesne; starożytni królowie i cesarzowie podkreślali swoją pozycję przy pomocy innych przedmiotów, na przykład diademów czy wieńców. Poza tym korona kobiety z Watykanu ma dość niezwykły kształt, przywodzący na myśl mur. Można więc przypuszczać, że mamy tu do czynienia z personifikacją jakiegoś miasta. Znaczenie kłosów zbożba (zbliżenie)  można rozszyfrować bez większych problemów – wedle starożytnych konwencji, symbolizowały one płodność i dobrobyt. Z kolei głaz, na którym siedzi kobieta-miasto ma zapewne wskazywać na wysokie położenie – szukamy więc osady znajdującej się blisko jakiegoś górskiego łańcucha. Wreszcie – nagi, wyłaniający się z ziemi mężczyzna (zbliżenie). Może się to wydać dziwne, ale Grecy tak właśnie uosabiali rzeki, czy raczej ich boski aspekt. Zresztą, ułożenie ramion przypomina ruchy, jakie wykonuje się pływając.

Kobieta z Watykanu jest więc przedstawieniem bogatego miasta, położonego w górach, nad rzeką. Cóż – mamy kilkuset potencjanych kandydatów… Całe szczęście w sukurs przychodzi nam bizantyński historyk Jan Malalas, który tak opisuje wizytę cesarza Trajana w mieście Antiochia (Chronographia 11 p. 276 Bonn): „Trajan odbudował teatr w Antiochii… i ustawił w nim rzeźbę Tyche tego miasta, usadowionej nad rzeką Orontes, ukoronowanej przez królów Seleukosa i Antiocha”. To świadectwo, zestawione z innymi źródłami historycznymi, pozwala przypuszczać, że statua z Watykanu jest kopią tej właśnie rzeźby. Pauzaniasz, autor starożytnego przewodnika po Grecji, przypisuje opracowanie pierwszego wyobrażenia Tyche Antiochii niejakiemu Eutychidesowi.

„Tyche” to boginii szczęścia, powodzenia, którą wiązano z konkretnymi osobami, miastami, a nawet ludami. Jak widać, miała ona wiele odmina – trochę jak Maria w katolicyzmie (np. Matka Boska Częstochowska, Matka Boska Ostrobramska, itd.). Rzeźba Eutychidesa szybko stała się popularna, czego świadectwem są liczne jej kopie (parę przykładów: 1, 2, 3). Inne miasta starożytnego greckiego świata zleciły opracowanie swoich własnych uosobień, które zawsze przyjmują formę kobiety wyposażonej w atrybuty charakterystyczne dla danego osiedla bądź róg obfitości, często w koronie z murów miejskich  (kilka przykładów: 1, 2, 3). Na podstawie tych tradycji Rzymianie stworzyli personifikację Wiecznego Miasta, boginię Romę.

Jeśli radni w Ustce wezmą się jeszcze kiedyś za podrasowywanie herbu, warto może pomyśleć o wypracowaniu symboliki, która odda charakter ich miasta, zamiast, wzorem najgorszych kampanii reklamowych, seksualizować  biedną syrenkę. Tyche Antiochii byłaby chyba dobrym punktem odniesienia…

J. Szamałek


Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 45

Dodaj komentarz »
  1. niczego sobie ta Tyche 😉

  2. A ja to bym nie łączyła tych dwu spraw.
    Tyche miała dla kogoś znaczenie, była symbolem nie pozbawionym sensu. A jakie znaczenie i czego symbolem jest ten herb? Równie dobrze mogłaby to być owca na hali. Nadaje się tylko do budy z pamiątkami znad morza.
    Tu nie chodzi zresztą tylko o jedno miasto, a bardziej o ten cały cyrk z herbami, nadaniami tytułów i dopisywanie splendoru i ważności.
    To sztuczne uszlachetnianie historycznym ogonkiem. Dzisiaj im bardziej masowe i powszechne tym bardziej kiczowate.
    Moje wrażenie jest takie, że dawniej odpowiadało to potrzebom i wrażliwości, a dzisiaj to kicz i jarmark w najgorszym, bo urzędniczym wydaniu. (Urzędnicy z wyboru i do zadań administracyjnych, których wyrzuca się po wyborach, mają zupełnie inną mentalność niż patrycjat, który utożsamiał się ze swoją instytucją).
    Czy mam rację? Jeśli ktoś przedstawi lepsze argumenty, zmienię zdanie.

  3. Ależ ten herb ma źródło w potrzebach patrycjatu i światłych mieszkańców! Został przyjęty w 1922 roku, autorem był miejscowy artysta. Symbolika istnieje i jest łatwa do odszyfrowania – żaglowiec i ryba to najważniejsze rzeczy dla tego miasta. Ustka była znaczącym portem handlowym i wielu jej mieszkańców zrobiło na tym spore majątki. Do dziś jest największym portem rybackim na Pomorzu Środkowym.
    Oczywiście herb powstał niecałe sto lat temu na fali popularności heraldyki i potrzeby dowartościowania miejsca które jeszcze niedawno było zapuszczoną rybacką dziurą, wiadomo że Ustka to nie Antiochia. Ale sądzę że twórcom herbu ciężko zarzucać pochwałę jarmarcznego kiczu.
    Co do współczesnych radnych to skutecznie powiększyli biust syrenki. Herb w artykule jest już po „podpompowaniu” i przystaje do dzisiejszych standardów estetycznych – tworzonych oczywiście przez kulturę masową która wielbi biust krągły i obfity skazując skromny i spiczasty na pogardliwy uśmieszek.
    Osobą która stała się twarzą kampanii powiększenia biustu była jedna pań radnych.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @ Vera:

    Godło jak godło, wykonane wedle, frywolnie może nieco zinterpretowanych, zasad heraldyki. Większość herbów wyglądaw, w moich oczach przynajmniej, kiczowacie, taki już ich charakter. Chociaż prawdą jest, że miasta, które niedawno uzyskały prawa miejskie, często wybierają straszliwie udziwnione godła…

    @ herezjarcha

    Witam serdecznie na blogu i dziękuję za uwagi! Artykuły, które ja czytałem, mówiły, że biustu nie powiększono – widać później jednak jeszcze tę sprawę przepchniętą. Przperaszam za pomyłkę faktograficzną 🙁 To wszystko wina tego doktoratu, oczywiście…

    Tak właśne myślałem, że żeby uznać biust syrenki na godle wklejonym do wpisu za zbyt mały, trzeba mieć naprawdę dziwne wzorce kobecego piękna. Wszystko już jasne – mamy tu syrenkę po „operacji”. I jeszcze wniosek były radnej, a nie radnego… Ciekawe to wszystko.

    Jeśi kiedyś pojawi się Sztuka Antyku 2.0 to na pewno wprowadzę poprawki do tego wpisu, na razie niechaj wisi, jako świadectwo mojego nierozeznania w sprawach polskiej herladyki. Jeszcze raz dziękuję za pomoc i do napisania.

  6. @Szamałek
    Ależ tak. Nie twierdzę choćby, że warszawski herb to kicz.
    @herezjacha
    Nie upieram się przy swoim. Ale herb jest symbolem ludzi, którzy stworzyli miasto, a nowi w ten sposób podszywają się pod tych z 1922.
    Informacje w Wikipedii są też skrzywione narodowo. Najpierw sugestia, że od 1322 społeczeństwo było przeciw. A w tamtych czasach „społeczeństwa” były przeciw wszystkim i tylko za swoim. Potem „robiono”, „zaniechano” i „rozbudowywano”, krasnoludki. Na koniec był niemiecki burmistrz. I wcięło. O tym ani słowa.

    Ale mnie chodzi o coś innego. Chodzą plotki, że polski prezydent, też poszukiwał szlachectwa. Jak wielu. Nie krytykuję Go, chodzi o wartość symboliczną, a On akurat wpada w ucho.

  7. A ja na pobocze: przenoszę się z wdzięcznego poziomu kobiecego biustu na trochę wyższy – głowy. Jeżeli grecka głowa ma być czymś uhonorowana to mnie się to kojarzy na ogół z wieńcem, mniej z koroną. To takie skojarzenie odruchowe, wieńczeniu głowy greckiej koroną nie zaprzecza. Jak już wieniec, to oczywiście laurowy (olimpijczycy) ewentualnie bluszcz (Dionizos, bachantki). Tymczasem figa z makiem: ze zdziwieniem przeczytałem u Józefa Flawiusza („Przeciw Apionowi” ks.II.30:Kary i nagrody w przyszłym życiu) „…Natomiast ci, którzy żyją według naszych praw nie są nagradzani srebrem czy złotem ani wieńcem z oliwki czy SELERA…”. Zaskoczył mnie ten seler o konotacjach (u nas) raczej warzywno – kuchennych. I Flawiusz pisze prawdę! Na igrzyskach istmijskich i nemejskich tak wieńczono! Co też ludzie wszystko na głowy nie wkładali w wkładają…

  8. Korr.: wkładali i wkładają

  9. Z dyskusja i historia zmiany herbu Ustki mozna zapoznac sie tu:

    http://www.ustka.pl/forum2/viewtopic.php?f=12&t=919

    Porownujac stary herb z nowym z latwoscia mozna stwierdzic, ze syrenka zyskala na silikonowych implantach, zeszczuplala w talii i dorobila sie korony. Ogolnie rzecz biorac wyglada znacznie lepiej, tylko ta ryba w reku… Jakos tak sie kojarzy, ale w koncu to tez galaz przemyslu w Ustce.

    Zestawiajac jednak Tyche z Antiochii z syrenka z Ustki, ja raczej porownalbym statue ze statua, bo Ustka tez ma pomnik swojej syrenki, umiejscowiony na falochronie. Cala historie tego, dosc kontrowersyjnego, pomnika mozna przeczytac (a zdjecie pomnika obejrzec) tu:

    http://wolnemedia.net/kultura/ustka-bez-szminki/

    Na pomniku syrenka prezentuje sie juz bez ryby, a piersi ma zupelnie adekwatne, co moge stwierdzic autorytatywnie, bo akurat niedawno tam bylem.

    Warto tez zauwazyc zwiazek Tyche i usteckiej syrenki z morzem. Tyche jest Okeanida, scisle zatem zwiazana z morzem. Syrena tez jest Okeanida, jako corka Achelojosa, czyli syna Okeanosa i Muz, czyli w sumie jest bratanica Tyche – bliskie pokrewienstwo. Podobnie jak Tyche, syrenom tez byl obojetny ludzki los. Tyche, albo Fortuna jest tez napotezniejsza Mojra i czesto przedstawiano ja w towarzystwie Nemesis, jak na przyklad tu:

    http://www.theoi.com/Gallery/N16.1.html

    Te obojetnosc i nieprzewidywalnosc Tyche opisuje Pindar w XII odzie olimpijskiej, a jeszcze w sredniowieczu pisano o niej w slynnych Carmina Burana, w piesni O Fortuna, rozslawionej poprzez kompozycje, ktorej autorem byl Carl Orf, tu:

    http://www.youtube.com/watch?v=FWiyKgeGWx0&feature=fvsr

    Znalazla sie rowniez w monologu Hamleta: „…Jestze szlachetniejszym dla duszy znosic ostre ciosy niesprawiedliwej fortuny…”(tlum. W. Boguslawski).

    Ta nieprzewidywalnosc Tyche moze tez byc powodem, ze siedzi na glazie, ktory wcale nie musi wskazywac na „wysokie polozenie miasta”. Pacuwiusz, rzymski poeta z II wieku p.n.e. pisal, ze „… Fortuna stoi na toczacym sie, okraglym kamieniu, gdzie szansa pchnie kamien, w tym kierunku pada fortuna…” (Scenicae Romanorum Poesis Fragmenta Vol. 1, ed. O. Ribbeck, 1897 – tlum. moje).

    Takie sobie dygresje, ale ile mozna wysnuc z dywagacji na temat powiekszenia piersi Syrence.

    Pozdrawiam.

  10. @emes5756
    Może wtedy selery nie były jeszcze jadalne. No i lubczyk taki podobny do selera. Nawet z nazwy. To dokładnie odwrotnie niż w przypadku lauru. Laur awansował na przyprawę do zupy.
    Wszystkiego

  11. nota bene:
    igrzyska nemejskie – wieniec z bluszczu
    pytyjskie – z lauru*)
    istmijskie – z dzikiego bzu(do zburzenia koryntu w 146 p.n.e) albo z sosny(po odbudowie)
    olimpijskie – z dzikiej oliwki
    —————————————
    *) plutarch pisze, ze w delfach uzywano lauru jako kadzidła
    (podobno: pytia żuła listki lauru przed ogłoszeniem wyroczni)

  12. @byk
    Na wypadek, gdyby to miała być nota korekcyjna do mojego selera, to podaję, że informację o nim (selerze) na tych igrzyskach (istmijskie,nemejskie) podałem za Wikipedią, gdzie sprawdzałem Flawiusza. Pozdr.

  13. emes5756
    26 marca o godz. 13:21
    jaka tam korekta, raczej uzupelnienie…
    herodot n.p. wspomina, ze pod koniec zimy(luty/marzec) w delfach urzadzano zawody poetyckie i kiermasze WARZYW, ku czci dionizosa, gdzie zwyciezcy rowniez byli nagradzani i wieczeni, kto wie czy nie selerem, ktory od zarania ludzkosci uwazany jest
    jako warzywo sprzyjajace potencji( tez tak sadze,he,he…)

  14. seler a´la delfy

    najpierw:
    ubic 500 g slodkiej smietany tak, aby lyzka stala…

    potem:
    jeden seler i (w tej proprcji winne jablka- boskop par excellance) zetrzec na tarce,
    zalac sokiem trzech cytryn, pare lyzek miodu, galki muszkatalaowj, soli – do smaku

    dalej:
    wymieszc wszystko powyzsze ostroznie(jak siano na lace)
    odstwic w chlodne miejsce na godzine, dwie…
    serwowac z n.p. dobrze schlodzonym tokajem.

  15. @ byk 28 marca o godz. 15:29

    Seler a la Delfy? Wyglada mi to na Waldorff salad, tyle, ze zamiast majonezu jest slodka smietana, no i brak wloskich orzechow. Seler przed tarciem sie „blanszuje” we wrzatku. Ale sprobuje Panskiego przepisu, tyle, ze wyglada na bardziej „deserowy”. Jakiego tokaju uzyc?

    Pozdrawiam.

  16. @werbalista:
    czuje sie zaszczycony…
    wiem, ze mi sie nie uda(bo´m smiertelny),
    ale zainspirowany pomyslami @gospodarza pracuje
    (niezmordowanie) nad przepisem ambrozji,
    a w przerwach podlewam pomidory.
    salve

  17. @Werbalista
    Przypominam sobie naszą dyskusję o Santa Muerte. Właśnie czytam, że w Meksyku zabito dwoje dzieci i 55-letnią kobietę by złożyć jej w ofierze krew zabitych. Jakoś to niezbyt daleko od składania na ołtarzu albo karania za zdradę świętej religii katolickiej (Art. 1 Konstytucji 3 Maja).

  18. @ Vera 31 marca o godz. 17:20

    Szanowna Pani Vero. Wspaniale Pania czytac, bo zmusza Pani do refleksji. Nie znam na tyle kultu Santa Muerte, aby sie autorytatywnie wypowiadac Nigdy nie slyszalem o ludzkich ofiarach, ale byc moze ma Pani racje. Ja dosc naczytalem sie o kultach satanistycznych, gdzie – rzekomo -skladano ludzkie ofary, ale nigdy nie uzyskalem potwierdzenia ze strony organow porzadkowych.

    Byc moze takie fakty mialy miejsce i mozna ekstrapolowac to na kultury Majow, Inkow, czy Aztekow, albo tez na wyjatkowa brutalnosci meksykanskiej mafii narkotykowej. Jednakze takie ekstrapolacje sa bardzo ryzykowne, bo przypisuja nasze rozumienie zupelnie innej kulturze. Szanowny Autor zapewne potwierdzi, jak trudna jest ocena czegos, czego nie znamy. Dlatego czytamy, dyskutujemy i spieramy sie. Ale kazde zdanie, Pani Vero, jest cenne, bo przybliza nas do sedna. Nigdy tego nie osiagniemy, ale – przynajmniej sie staramy.

    Nie wiem tez, skad Szanowna Pani wyczytala zgrozenie smiercia w naszej Konstytucji z 3 maja. Mowi ona taK:

    I. RELIGJA PANUJACA

    Religija narodowa panujaca jest i bedzie wiara swieta rzymska katolicka ze wszystkimi jej prawami. Przejscie od wiary panujacej do jakiegokolwiek innego wyznania jest zabroniona pod kara apostazy. Ze zas ta sama wiara swieta przykazuje nam kochac bliznich naszych, przeto wszystkim ludziom, jakiegokolwiek badz wyznania, pokoj w wierze i opieke rzadowa winnismy i dlatego wszelkich obrzadkow i religii wolnosc w krajach polskich, podlug ustaw krajowych, warujemy.

    Dla wyjasnienia jeszcze, kara za apostaze jest ekskomunikacja, a nie kara smierci.

    Pozdrawiam z szacunkiem.

  19. @Vera, @Werbalista
    Z tą swobodą wyznania, karami za „nieprawomyślność” to jest taka sprawa…Na smierć nie skazywano, na stosach nie palono w Polsce (od pewnego momentu) ale DUCH ustaw z tego samego czasu jednak cos mówi o różnicach wtedy, a i dziś.
    Porównywałem kiedyś (to był maj 2011 a więc rocznica) tekst art.X z DEKLARACJI PRAW CZŁOWIEKA I OBYWATELA (francuskie Zgromadzenie Narodowe, sierpień 1789 – przypominam: Wielka Rewolucja Francuska) z artykułem I naszej Przesławnej USTAWY RZĄDOWEJ czyli KONSTYTUCJI 3 MAJA (przypominam:1791, jakby się kto pytał). Brzmią one następująco:
    Francuzi 1789: ” Art.X. Nikt nie powinien być niepokojony z powodu swych przekonań, nawet religijnych, byleby tylko ich objawianie nie zakłócało ustawą zakreślonego porządku publicznego”
    Polacy 1791: ” I.Religia panująca. Religią narodową panującą jest i będzie wiara święta rzymska katolicka, ze wszystkiemi jej prawami. Przejście od wiary panującej do jakiegokolwiek wyznania, jest zabronione pod karami apostazyi. Że zaś taż sama wiara przykazuje nam kochać bliźnich naszych; przeto wszystkim ludziom, jakiegokolwiek bądź wyznania, pokój w wierze i opiekę rządową winniśmy; i dla tego wszelkich obrządków i religii wolność w krajach polskich, podług ustaw krajowych, warujemy.” (cytaty za WIKIŹRÓDŁA)
    Mądrej głowie dość dwie słowie (staropolskie). Warto zastanowić sie nad różnicami a następnie przenieść się z powrotem w dzisiejszy polski czas. Myślę, że wielu polityków, którzy nam tak zachwalają naszą „pierwszą konstytucje w Europie ” powinno ją jednak przeczytać (tym bardziej, że poniektórzy ukończyli nawet studia historyczne) aby nabyć do niej niezbędnego dystansu. I najważniejsze: jak te sprawy się mają u Francuzów i Polaków A.D.2011 ?
    Konkluzja: i Szanowna @Vera ma trochę racji i Szanowny @Werbalista też.
    To wszystko oczywiście na całkowitym poboczu

  20. @emes5756
    Przyznaję rację. Zdecydowanie, bez komentarza i bez, „że, a inni, to nie te czasy, to nie tak, co on myślał” i tych wszystkich zwykłych wymówek.

    Wydaje mi się nawet, że w ten sposób można lepiej obejrzeć siebie i drugą stronę lusterka.
    Pozdrawiam

    P.S. Sprawa Santa Muerte. Blog jest historyczny i chodziło raczej o gorzką refleksję, że droga do Średniowiecza jest bliższa niż się wydaje.

  21. @ Vera 1 kwietnia o godz. 13:35

    @ emes5756 1 kwietnia o godz. 12:03

    Oboje maja Szanowni Panstwo racje, ale to tez kwestia punktu widzenia. Z jednej strony Polska zawsze byla tolerancyjna wobec innych religii, z drugiej strony pierwszym krolem elekcyjnym byl Walezjusz, ponoc glowny sprawca „nocy sw. Bartlomieja”. Jego rola w tej masakrze do dzis nie jest wyjasniona, ale jak Szanowni Panstwo pisza, sam fakt wyboru takiego fanatyka religijnego jest znaczacy.

    Jedyna pociecha jest jednak to, ze w Polsce rzadko sie zdarzaly skazania za „przestepstwa przeciwko wierze”, w co rowniez wliczam procesy „o czary”. W Polsce skazano za to (po torturach) stosunkowo niewiele kobiet, ale choc to bylo tragiczne, to i tak Polska wyrozniala sie ta – stosunkowo – niewielka liczba egzekucji. Nie ma sie czym chwalic, ale i tak bylismy bardziej tolerancyjni, niz mieszkancy innych krajow Europy.

    Szanownemu Panu emes5756 uprzejmie polecam porownanie kontekstu historycznego przy ocenie polskiej konstytucji i konstytucji francuskiej (nie pisze ktorych, bo wiadomo). Polska, po ustanowieniu konstytucji, stracila niepodleglosc. We Francji, po ogloszeniu demokratycznej konstytucji, nastapila rzez. Dlatego umjescowienie praw stanowionych i stosowanych w danym okresie historycznym jest bardzo istotne, choc tez bardzo trudne, bo zmienia sie rozumienie prawa i zastosowania go w praktyce. Amerykanska konstytucja ma juz ponad 200 lat i ciagle jest interpretowana od nowa. Malo kto wie, ze Cezar byl „papiezem” (pontifex maximus), albo – co znaczy „imperator”. Dlatego tez opieranie sie na jednym zdaniu, wyrwanym z kontekstu, prowadzi tylko do nieporozumien.

    Ale nie krytykuja Szanownego Pana emes5756, bo po to dyskutujemy tu, aby sie lepiej zrozumiec.

    Pozdrawiam.

  22. @Werbalista: być może, być może. Ale w obu przypadkach potraktowałem obie konstytucje jako DEKLARACJĘ INTENCJI (bo takimi przecież w chwili uchwalania były) i tego co się stało POTEM uwzględniać nie mogły i o ten intencjonalny kontekst tu chodziło.
    (p.s.: z tą tolerancją polską bym nie przesadzał – a w okresie Wazów w szczególności -, np. jeśli się weźmie pod uwagę praktykę rządzenia, ezemplum: reprezentacje innowierców w senacie tolerancyjnej Rzplitej itp)

  23. emes5756 1 kwietnia o godz. 12:03

    Bardzo sie ciesze, ze podjal Szanowny Pan dyskusje ze mna. Z ta DEKLARACJA INTENCJI, to bym nie przesadzal. Jesli Szanowny Pan zechce zapoznac sie z preambula rosyjskiej konstytucji, odwolujaca sie do odwiecznie w Rosji praw czlowieka, oraz – niemal rownie odwiecznej – demokracji w panstwie rosysjskim, to po prostu pusty smiech czlowieka ogarnia, bo nawet nie chce sie wymieniac wszystkich powodow, dla ktorych jest to oczywiste klamstwo. Oprocz USA i Wielkiej Brytanii nie znam ani jednego kraju, w ktorym konstytucje traktuje sie powaznie (choc GB konsytucji nie ma, jako takiej). Wszedzie traktuje sie konstytucje tak jak odpowiada to aktualnie rzadzacym, co jest absolutnym lekcewazeniem obywateli, ale skoro na to pozwalaja…. W USA wladza federalna jest sosunkowo slaba w porownaniu do wladzy stanow, a szczegolnie wladz lokalnych, wiec politycy musza sie o wiele bardziej liczyc z wyborcami. W dodatku jeszcze mamy bron w domu i niezawisle sady. Stad wydaje mi sie, ze DEKLARACJA INTENCJI, a stosowanie takiej intencji w praktyce, to dwie rozne rzeczy.

    I tak zeszlismy z dyskusji o piersiach syrenki na prawo konstytucyjne.

    Pozdrawiam.

  24. @Werbalisa
    Całkowita zgoda: dobrymi intencjami wiemy co jest wybrukowane…

  25. Dziękuję obu Panom. Ciekawa dyskusja.
    @Werbalista
    Wydaje mi się, że przynajmniej Niemcy i Holendrzy traktują konstytucje równie poważnie. Tylko kogo obchodzi Holandia. Mamy w Polsce aktualnie dyskusję o łamaniu konstytucji ze względu na więzienia CIA i tortury. Ale nikt nie przypomina, że więzienie zostały umieszczone poza granicami tylko dlatego, że łamałyby konstytucję obowiązującą na terenie USA. Tak to bywa z tym szacunkiem.

    Ale i tak dla mnie ważniejsze problemy to owe mordy rytualne, egzorcyzmy czy powrót wiary w czyściec. Wydawało się, że to zapomniana przeszłość, a tu nie. Czy jest to regres, czy tak było zawsze, tylko po cichu, czy niema różnicy między islamem i chrześcijaństwem i nowoczesność tylko pozorna?
    Dla mnie wiąże się to ze sprawą herbu Ustki. Wydaje mi się, że jest to taki sam regres kulturowy, tyle, że w nowoczesnej powłoce.
    Pozdrawiam

  26. appendix:
    jesli idzie o piersi, to artemis/izsis miala trzy pary

  27. p.s.
    ale i siedem zaslon;
    naga widzieli ja, praktycznie, tylko kaplani;
    a herb ustki – niczego sobie;
    warszawska syrenka chyba czerwienieje z zazdrosci…

  28. @ Vera 1 kwietnia o godz. 20:36

    Szanowna Pani, jak zwykle, wprowadza do dyskusji bardzo ciekawe refleksje. I – oczywiscie – nie sposob sie z Pania nie zgodzic. Choc ja mam troche inne poglady (dlatego dyskutujemy). Niemcy zostale zmuszone do przestrzegania demokratycznych zasad poprzez miedzynarodowa presje, Holandia (podobnie, jak Szwajcaria i Belgia) to kraj podzielony przez jezyki i religie. Musza sie jakos dogadac zeby przetrwac. Czechoslowacja i Jugoslawia nie przetrwaly.

    O USA ma Pani calkowita racje, choc mozna jeszcze wiele dodac. Masakra Indian, niewolnictwo i rasizm, nagonka McCarthy’ego, szantaze J. Edgara Hoover’a – wszystko to czarne plamy na amerykanskim sztandarze. Zdajac sobie z tego sprawe, dalej uwazam, ze to nabardziej demokratyczny kraj na swiecie i mam nadzieje, ze Polska tez sie stanie takim krajem.

    Nie wiem o jakich rytualnych mordach Szanowna Pani pisze. Czytalem jakies tam doniesienia o satanistycznych ofiarach ludzkich, ale o ile mi wiadomo, to nigdy nie zostalo to potwierdzone.

    Powrot wiary w czysciec? Nawet nie chce poruszac tego tematu, bo musialbym urzadzic cykl wykladow, albo napisac cala ksiazke. Choc i tak bylaby tylko kompilacja, a nie oryginalnym dzielem. W mojej opinii religia nie wraca do zycia publicznego, tylko gwaltownie sie cofa (czego troche zaluje, mimo innych pogladow). Na miejsce religii chrzescijanskiej wkracza muzulmanizm, ale to tylko pozornie, bo tylko poprzez emigracje. Nie ma zbyt wielu „nawroconych” na te religie. Jak w kazdej religii, ci najgorliwsi, to ci, ktorzy potrzebuja wyzszego autorytetu, bo sami nie poskladaja dwoch mysli do kupy – bez obrazania kogokolwiek, bo znam tez wybitnych myslicieli, choc traktuje ich jako etykow, a nie teologow.

    @ byk 2 kwietnia o godz. 14:38

    Z zazdrosci sie „zielenieje”. „Czerwieni sie” ze zlosci. A jesli chodzi o Syrenke, to moja ulubiona siedzi na glazie w Kopenhadze. Choc mysle sobie czasem, ze to przeciez nienormalne miec ulubiona Syrenke.

    Pozdrawiam.

  29. A dla mnie rzeźba jak zwykle ma inne znaczenie (pewnie nieco spłycone i mało intelektualne, ale zawsze własne:) Jak widzę kobitkę z nogą na ramionach półnagiego chłopca/mężczyzny, to na pewno nie szukam wyjaśnień w antyku czy czasach średniowiecznych, ale skojarzeń bliższych współczesności – w niewolnictwie. Albo skojarzenie jeszcze bardziej ekstrawaganckie związane z pantoflarstwem 🙂

  30. @Adam
    Musimy tylko uważać by zbyt daleko idące skojarzenia nie wstrząsnęły piórem p. Szamałka (właściciela blogu) i nie zrobiły kleksa na jego lśniącej pracy doktorskiej.
    @Werbalista
    Jeszcze 20 lat temu wydawałoby się, że ma Pan całkowicie rację. Niestety ważna jest nie tyle aktualna pozycja, co kierunek rozwoju. I tu widzę czarne na czarnym malowane. Myślę, że małpa z bombą jest bardziej niebezpieczna niż z brzytwą. Zaczynam doceniać rolę stabilizującą ZSRR dla USA a dla Europy jako odniesienie do poziomu życia.

    Holendrów Pan nie docenia zdecydowanie; to to oni wymyślili wolność. Niemcy: Przypomnę, że Werner von Braun, który nie miał nic przeciw temu by jego V1 i V2 budowali więźniowie obozów koncentracyjnych, dzisiaj jest bohaterem narodowym USA. Niemcy przyswoiły, a nie zostały zmuszone, zasady demokracji w sposób godny podziwu i naśladowania a nie krytyki. Jeśli odzyskają poczucie wartości, usłyszy Pan o nich wiele dobrego. Radzę śledzić rozwój Partii Piratów. Aktualnie 9%.
    Aha, czytam, że w NY uznano za niewskazane używanie w szkołach ok 60 słów. M. in. „urodziny” bo świadkowie Jehowy nie uznają, „Dinozaur” dla dobra kreacjonistów czy „Mercedes” bo biednym może być smutno, że nie mają. Ja mam inne wyobrażenie o tolerancji. A Pan?

  31. Vera 2 kwietnia o godz. 18:03

    Dziekuje Szanownej Pani za obszerna odpowiedz. Ja mam zupelnie inne wyobrazenia o tolerancji. Nie mam pojecia, uzywania jakich slow zakazano w Nowym Jorku, ale pewnie ma Pani racje. Tyle, ze tego rodzaju ekscesy zdarzaja sie wszedzie. Jeszcze pamietam, jak „Huckleberry Fin” byl zakazany, jako rzekomo rasistowstki. Ale minelo.

    Ma Pani absolutna racje, ze niewazna jest obecna sytuacja, tylko – kierunek rozwoju. Ale ja na to oceniam inaczej. Wszystko ciagle sie zmienia, a mlodzi ludzie maja nowe pomysly. W Grecji i Hiszpanii, a nawet w Iranie rosnie mlodziezowa opozycja. W Polsce jest tyle emigrantow, ze zmienia to calkowicie strukture spoleczenstwa, co – oczywiscie – budzi opor konserwatystow. Wedlug mnie jednak wszystko idzie ku lepszemu.

    Werner von Braun to moj osobisty bohater, ojciec programu kosmicznego. Nie za swoja paskudna etyke, ale za intelektualne osiagniecia. Naukowcy nie musza byc moralni. Einstein, Szilard i Fermi byli tworcami najgorszej broni, choc kazdy z nich byl prywatnie humanista.

    Z Holandia, to trudno mi powiedziec, bo moje wiadomosci sa fragmentaryczne i byc moze przestarzale.

    Jesli zas chodzi o Piratow, to moge Szanowna Pania zapewnic, ze 19 wrzesnia zaloze czerwona koszule.

    Pozdrawiam.

  32. czas na menady!

  33. @Werbalista
    Wydaje mi się, że przerzucanie przykładami nie prowadzi do celu. Staram się przytaczać tylko takie przypadki mające znaczenie. Ale różnicę między nami widzę wyraźnie: na braki demokracji odpowiedzią powinno być więcej demokracji a nie policja. To samo z moralnością.

    Ma Pan rację, że sytuacja jest znacznie lepsza niż przez dziennikarzy przedstawiana. Tak szczerze to aż dech zatyka, jak szybki i wielki jest postęp w Polsce i jak bardzo się tego (celowo?) nie widzi. Jedno tylko: samo się nie zrobi. Stąd moja uwaga o Piratach. Ale podziwiam Holendrów. Ich system zdrowia, renty, narkotyki. Ostatnio czytam, że stworzyli ogrodzoną wieś dla chorych na demencję. 24 domy po 8 osób. Choć raz nikt nie robi z nich odrzutów z życia.
    Pozwolę sobie zakończyć by nie nadwyrężać cierpliwości autora blogu. Dziękuję za dyskusję.
    Pozdrawiam

  34. by jove!

  35. @Vera, @Werbalista
    Nasz Gospodarz zanurzony w pracy doktorskiej i nie zauważy jak mu się pobocze rozrasta i co się na nim sieje. Nawiążę do Von Brauna, którego nazwisko tu padło, i który związał się z hitlerowska techniką wojenną a potem „wzięty” chętnie i hołubiony przez Amerykanów pracował dla ich programu kosmicznego (który od wojskowego oddzielić nie sposób). I takich przypadków wybitnych (np.fizyków) było więcej. Są trudne do oceny. Mnie jednak przy takiej okazji nieodmiennie przychodzi na myśl Herbert von Karajan, jeden z moich ulubionych dyrygentów, ewidentnie genialny maestro (i skuteczny menedżer własnej kariery), który DWUKROTNIE (jeden raz można by może jakoś zrozumieć) wstępował do partii hitlerowskiej (raz w Austrii, drugi raz aby dostać stanowisko dyrygenta w Kolonii). Gdy go w wywiadach o to zahaczano (słyszałem!) bagatelizował sprawę, ucinał temat, jednym słowem wykręcał się jak mógł. A na wyżynie, na której przebywał, mógł. Nigdy nie powiedział, że to był błąd bo przecież boski Herbert błędów nie popełniał. A jednak jako dyrygent, jest boski, tylko że jakoś mniej ludzki przez swój życiorys. Słucham i oglądam chętnie, cenię wysoko, ale z tyłu głowy…

  36. szanowna @vera, zarzuca nam @panowie, ze za duzo poswiecamy czasu skorupom
    -i ma kompletnie racje!
    historycy! koniec glodowki, archeolodzy koniec dysertacji – na elektroniczne barykady!

  37. Jeśli radni w Ustce wezmą się jeszcze kiedyś za podrasowywanie herbu…
    … to w końcu zamiast Syrenki bedom mieli na tym herbie Upadłom Madonne z Wielkim Cycem (wielbiciele popularnego wiele roków temu angielskiego serialu pewnie bedom wiedzieli, o cym godom, pozstoali pewnie nojdom syćko w Guglu).
    A tak w ogóle – jako ze w budzie juz cas zacąć ryktować przedwielkanocne porządki, a tym samym casu na internetowanie moze zabraknąć – juz teroz fciołek zycyć i Ponu Jakubowi, i syćkim jego blogowym Gościom Piknyk Świąt! 😀

  38. @byk
    Ja mam tu licencję, udzieloną przez Gospodarza, na hasanie na poboczach…

  39. Pogodnych, radosnych Świąt Panu Gospodarzowi i Bywalcom Bloga! 😀

    PS, A dzięki radnym Syrenka ma podobno powiększony biust, co niedawno gdzieś wyczytałam z tym, że niestety nie pamiętam uzasadnienia, co zresztą i tak jest nieistotne. 😆

  40. A wiecie, co sobie tak teraz (dzięki @hortensji) przedświątecznie pomyślałem? Że niejedna białogłowa była by wielce rada, gdyby uchwała jakiejś rady mogła powiększyć biust! I z tym świątecznym akcentem życzę UDANYCH ŚWIĄT!

  41. @hortensja:
    dziekuje, nawzajem!
    dobrze, ze w przypadku ustki nie wchodzil w rachube silkon

  42. Witam,

    Przepraszam, że nie uczestniczę w dyskusji – jak słusznie podejrzewa emes5756, doktorat (i świąteczne przygotowania!) pożerają znaczącą część mojego czasu… Za to jutro-pojutrze pojawi się nowy wpis! Obiecuję:)

  43. wobec tego, ab ovo:
    powiekszamy biust i smacznego jajka!

  44. Szanowni Panowie.
    Może tak z okazji świąt trochę bliżej prawdy. Nie mam nic przeciwko wydatnym biustom na obrazku albo pomniku. Każdy może powiększać na ile mu tylko wyobraźnia pozwoli. Niestety w życiu takie powiększanie musiałoby się skończyć noszeniem podpórek tak jak kiedyś widełki do muszkietów (Pan Szamałek może o tym nawet nowelkę napisać. Może któryś z Panów w celach archeologii eksperymentalnej (dzisiaj to jest to) postara się o 2 odważniki 5 kilowe i powiesi sobie na tzw. klacie z przodu. Wątpię. by mu się chciało po takim eksperymencie jeszcze pisać coś na blogu.

    Osobiście zupełnie nie rozumiem kobiet, które oceniają swoją osobowość liczbą kilogramów zwisającego z przodu ciała. Skrzywienie kręgosłupa to już najmniejszy problem. Dlatego proszę Panów: Może z okazji świąt zrobicie Panowie swoim doszłym i niedoszłym prezent fundując operację zmniejszenia podpory kobiecości. Bardzo jestem ciekawa reakcji.
    Pozdrowienia
    Syrenka tak, żona niekoniecznie.

  45. Szanowna Pani Vero. Mialem o tym nie pisac, ale „oczekuje Pani reakcji”. Prosze: kobiety nie ocenia sie po wielkosci piersi, tylko wielkosci intelektu. Co prawda intelektu nie nosi sie w widocznym miejscu, ale po kilku chwilach rozmowy mozna sie zorientowac. Na dluzsza mete to jest decydujace. Niestety, zdarzylo mi sie mies w pracy kolezanke o bardzo wydatnym biuscie. Mezczyzni, bez wzgledu na wiek, nie sluchali jej, co ma do powiedzenia, bo ich calkowita uwage zajmowal jej biust. A szkoda, bo byla (jest) bardzo inteligentna i mozna bylo z nia naprawde porozmawiac o wielu rzeczach, nie mowiac o tym, ze byla znakomitym fachowcem. A wiec, Szanowna Pani Vero, seksizm zyje i ma sie dobrze. Chyba musi jeszcze wiele czasu przejsc, by traktowac kobiete jako rownorzednego partnera, nie wpatrujac sie w jej fizyczne atrybuty, jak szpak. Minie to jakos ominelo, bo zona byla madrzejsza ode mnie i cale zycie probowalem doskoczyc do jej poziomu. Na szczescie moi rywale do jej reki byli glupsi i w ogole nie zwracali uwagi na jej intelekt.

    Pozdrawiam

  46. @Werbalista
    Bardzo Panu dziękuję za komentarz. Tak szczerze mówiąc, to mój tekst pochodził bardziej z praktycznych doświadczeń niż z oceny intelektualnej („intelekt” to tutaj przesada, ale brak mi słowa). Dyskutowaliśmy ostatnio w „realu”, że kobiety zupełnie niepotrzebnie dają się wciągnąć w zawody na wielkość biustu i biorą przez to na (przed) siebie ten cały ciężar. Natomiast nie mam zamiaru oceny męskiego seksizmu. Jeśli, to bardziej ten damski.
    Może inaczej: Zawsze warto spojrzeć na sprawę z innej strony. Niestety, nazywane jest to często trollowaniem, co zwalnia z myślenia.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php