Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie

8.02.2012
środa

Syrenia iluzja

8 lutego 2012, środa,

Jak wszystkim powszechnie wiadomo, ambicją każdego antycznego twórcy było możliwie jak najwierniejsze naśladowanie natury, mimesis. Od okresu archaicznego, przez klasyczny, aż po hellenistyczny a później rzymski, możemy śledzić ewolucję sztuki, która z każdym pokoleniem zbliża się ku odwiecznemu celowi – całkowitemu realizmowi. Prawda? Otóż nie.

Takie tradycyjne postrzeganie sztuki antyku jest wciąż rozpowszechnione, z tego, co się orientuję, różne wariacje streszczonej powyżej tezy można napotkać w szkolnych podręcznikach do plastyki i języka polskiego. Mnóstwo jest w tym modelu problemów, ale zamiast przedstawiać je raz po raz i zbijać – to byłoby żmudne i nudne – pokażę Czytelnikom jedną wazę, która unaoczni, w czym szkopuł.

W galerii londyńskiego British Museum znajduje się taki oto dzbanuszek z VI w.p.n.e.:

Fot. Autor

Na początku widz zwraca uwagę na złączoną uściskiem parę: pochylonego do przodu mężczyznę i nietypową postać kobiecą, z barku której wyłania się lwia głowa, a z prawej ręki – pies. Mamy tu zapewne do czynienia z wyobrażeniem mitu o Peleusie i Tetydzie, rodzicach słynnego Achillesa. Tetyda, morska nimfa, była z początku niechętne awansom Peleusa; kiedy ów bohater ją złapał, próbowała wyrwać się z uchwytu, stając się kolejno płomieniem, wodą, lwicą i wężem. Na Peleusie te sztuczki nie zrobiły wrażenia, a Tetyda została w końcu jego żoną (jak widać, nie jest to mit feministyczny).

Nasza waza mogłaby więc posłużyć do dyskusji o problemie, jaki artystom stawiają postaci zmienne i dynamiczne – jak widać, malarz próbował pokazać, jak Tetyda przechodzi z jednego kształtu w drugi, ale efekt jest, trzeba szczerze powiedzieć, raczej niezgrabny. Zamiast tego jednak proponuję przyjrzeć się osobliwej postaci znajdującej się na prawo od słynnej pary. Jest to stwór o ciele ptaka i głowie kobiety (co rozpoznać można nie tylko po długich włosach, ale i bladej twarzy; malarze archaiczni białą farbą pokrywali tylko ciało niewieszcze), a zatem najprawdopodobniej syrena.

Nie sposób jednak nie zauważyć, że tułów syreny jest jednocześnie okiem. Sama obecność oka nie powinna zaskakiwać – ten narząd pojawia się na wielu wazach z okresu archaicznego, jego rolą miało być zapewne albo odegnanie złych duchów (tzw. funckja apotropaiczna), albo rozbawienie współbiesiadników (kiedy naczynie podnoszono do ust, namalowane oczy znajdowały się na wysokości twarzy, zamieniając się w maskę). Uderzające jest jednak to, że malarz połączył dwa elementy w jedno, tworząc swojego rodzaju iluzję optyczną, obraz z rodzaju >>co widzisz najpierw<<.

Nie ulega moim zdaniem wątpliwości, że malarz londyńskiej wazy nie mierzył wcale w realizm, lecz całkowicie świadomie bawił się formą i droczył się z widzem w sposób, którego nie powstydziliby się przedstawiciele trendów surrealistycznych i op-artu; to nie był wypadek przy pracy. Choć starożytni Grecy niewątpliwie cenili sobie realizm, to, jak widać w  tym i wielu innych przypadkach, mieli bardziej skomplikowane i szerokie gusta, niż się zazwyczaj przyjmuje.

J. Szamałek

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 19

Dodaj komentarz »
  1. dobry wpis 🙂 dawno nic nie było 🙂

  2. wiem i kajam się – miałem ostatnio (nadal mam:) sporo na głowie. Cieszę się, że wpis się spodobał!:)

  3. Gospodarz zaproponował nam ty między innymi „grę w skojarzenia” i ja tym tropem chętnie podążam. Zresztą w znacznej części nasze dyskusje tutaj (i nieporozumienia w nich) są wynikiem swoistych gier odmiennych skojarzeń.
    Gdy tylko przeczytałem tytuł a w nim wzmiankę o syrenie, pierwszą rzeczą jaka mi się skojarzyła była przemiła figura syrenki, która wpatruje się w morze na kopenhaskim brzegu. Dalsze z tym związane skojarzenie wiedzie mnie do jednej z bajek Andersena (ten duński puzzel dobrze się układa) ale porzuciłem, z braku pewności, ten trop odkładając sprawdzenie na później.
    PIERWSZĄ rzeczą, jaka mi się rzuciła w oczy przy oglądaniu ilustracji wazy było właśnie to dominujące oko, cała reszta przyszła później, w miarę czytania tekstu. Oko to zaś zaczęło mi się kojarzyć z Big Brotherem, to zaś mnie zawiodło do Orwella itd.
    To nie jest na pewno najlepszy komentarz do rzeczy samej, ale chciałem na tym przykładzie zilustrować, jak dalece to co autor tekstu, czy też twórca wazy zamyślał, może w percepcji odbiorcy być dalekie od celu, jaki sobie stawiali. I że tak jest zawsze bo nad grą skojarzeń odbiorcy twórca nie ma już żadnej władzy; komunikat stworzył i wysłał, jak zaś zostanie rozpakowany przez odbiorcę rzecz całkowicie indywidualna. Mnie się to nawet bardzo podoba. Artysta strzela, ale kto nosi kule…?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Również i ja z przyjemnością przeczytałam ten artykuł, zawsze czegoś nowego można dowiedzieć się z wpisów Gospodarza. I zawsze z niecierpliwością czekam na nowy wpis.

  6. Mnie zaintrygowała postać z lewej strony. Widać tylko jej część, ale to także syrena z okiem w miejscu tułowia. Twarz ma białą, czyli zgodnie z przyjętą konwencją uznajemy ją za postać kobiecą. A co w takim razie z brodą?

  7. Dzien dobry,
    A ja, rozgrzany temperatura poprzednich wpisow, i z wlasciwa sobie przekora pozwole sobie na czepianie sie slowek. PT Gospodarz pisze
    „….Jak wszystkim powszechnie wiadomo, ambicją każdego antycznego twórcy było możliwie jak najwierniejsze naśladowanie natury, mimesis. Od okresu archaicznego, przez klasyczny, aż po hellenistyczny a później rzymski, możemy śledzić ewolucję sztuki, która z każdym pokoleniem zbliża się ku odwiecznemu celowi – całkowitemu realizmowi. Prawda? Otóż nie.”…..

    Oczywiscie, ze nie! Powinno pewnie stac każdego antycznego MALARZA (nie tworcy). Architektura od poczatku byla czysta abstrakcja. Nie wiem czy jakis, nawet najstarozytniejszy, architekt projektowal cos w postaci jaskini czy dziupli. Zreszta nie chce tu sie teraz rozwodzic nad subtelnosciami greckiej architektury.

    Ale na serio. Czy mozna wrocic do jedenej z poprzednich dyskusji – o interpretacji dziel sztuki – szczegolnie bardzo starych, kiedy nic nie wiemy o ich tworcach, ich swiatopogladzie i widzeniu swiata. Byla wtedy mowa o flamandzkich, czy niderlandzkich malarzach, ktorych obrazy mozna „zrozumiec” podpierajac sie bardzo szczegolowa znajomoscia epoki i jej obyczajow. (Wspomina tez o tym emes).

    Po drugie zludzenia optyczne byly znane w starozytnosci. Euklides poswiecil im sporo miejsca w swoich Pseudariach.

  8. PS Zupelnie nie wiem jak sie mozna „rozgrzac” temperatura, ale to juz jest zupelnie inna bajeczka. 😉

  9. @magistervetus
    ad.ps.: to co nas „rozgrzewa”/chłodzi to jest w uproszczeniu różnica (2-ch) temperatur a więc ma Pan racje w 50%. Ale Pan to wie…
    Zostałem wywołany do tablicy w/z z dyskusją o odbiorze sztuki. Przypominam sobie, dyskutowaliśmy temat intensywnie przy okazji bloga Gospodarza o Akropolu. Kompetentnymi okazali się wtedy (jak zwykle) Sz.Pani Vera i Sz.Pan Werbalista. Niech Pan się nie przejmuje, temat wróci, gdy tylko jakiś mało zdyscyplinowany dyskutant (np.ja) go wprowadzi. Cierpliwości…

  10. Emes
    Nie chce znowu zaczynac dyskusji fizycznej, bo wszyscy maja chyba tego dosyc. Temperatura jest tylko miara energii cieplnej danego ciala. Z ciala do ciala moze przeplynac energia (na przyklad na sposob ciepla) – jedno cialo sie wtedy ogrzeje, drugie ochlodzi. Tak jak Pan pisze moze to sie zdarzyc kiedy ciala maja rozne temperatury.
    Basta – znowu zacytuje Szaniawskiego –
    Panowie, wrocmy do tej fontanny. Tryskala przeslicznie!

  11. @ emes5756:

    Jak to mówią Anglicy, „truth lies in the eye of the beholder”, czyli, w wolnym tłumaczeniu (i mniej elegancko) punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Każde dzieło przeznaczone do odbioru wizualnego jest siłą rzeczy

    @ hortensja:

    Bardzo mi miło, dziękuję! obiecuję, że na następny wpis nie będziecie musieli Państwo tak długo czekać.

    @ pajon:

    Gratuluję spostrzegawczości! Mamy dwie możliwości – albo jest to wyjątek od reguły (i takie się zdarzają, o czym zawsze trzeba pamiętać) i artysta przedstawił syrenę samca, albo, co mi się wydaje bardziej prawdopodobne, broda ma na celu dalsze „spotworzenie”. Przekraczanie granic pomiędzy płciami zawsze było niepokojące, pasowało więc do wizerunku monstrów – wide meduza, która była w mitach przedstawiana jako kobieta, a początkowo malowano ją z brodą i wąsami.

    @ magistervetus:

    Ma Pan rację – popełniłem skrót myślowy.

    Napomknę jednak na marginesie, że styl dorycki imituje wcześniejsze konstrukcje drewniane (które się oczywiście nie zachowały), nie była to więc taka zupełna abstrakcja.

    I tak, porzućmy wątki fizyczne, przynajmniej na chwilę 😉

  12. Nie bardzo chce zglebiac temat surrealizmu, czy op-artu w greckiej sztuce, bo temat Tetydy sam w sobie jest wystarczajaco konfudujacy. Szczegolnie w jezyku polskim, gdzie tym imieniem obdarzono dwie zupelnie rozne boginie oceanow, a mianowicie Tetyde – tytanide (Τηθύς), corke Uranosa i Gai, siostre Kronosa oraz Tetyde – nereide (Θέτις), corke Nereusa i Doris, wnuczke tytanidy, zony Peleusa i matki Achillesa. Co gorsza, obie wystepuja w Iliadzie. Pierwsza, tytanida, tylko ulotnie, wspomniana przez Here w rozmowie z Zeusem, kiedy to z pomoca Afrodyty stara sie uwiesc Zeusa, aby dac mozliwosc Achajom uzyskac przewage w wojnie trojanskiej (Ksiega XIV).

    Choc jezyk polski nie pomaga w ich rozroznieniu, to – na pocieszenie – trzeba stwierdzic, ze i sami Grecy mieli z tym problemy, mylac obie boginie.

    Przy okazji warto chyba przypomniec, jak Tetyda – nereida przyczynila sie do wybuchu wojny trojanskiej; Zeus wraz z Posejdonem zabiegali o reke Tetydy, ale Zeus przerazil sie przepowiedni, ze syn Tetydy bedzie potezniejszy od swojego ojca, wiec odstapil od zamiaru poslubienia Tetydy i postanowil wydac ja za smiertelnika. Wybor padl na Peleusa, slynnego herosa, a jeszcze slynniejszego uwodziciela. Tetyda, bogini, za nic nie chciala wyjsc za smiertelnika, chociaz – herosa. Nie bardzo wiadomo, czy brala przy tym pod uwage los Anygony lub Astydamii, czy tez sklonnosci Peleusa do zabijanie „przypadkiem” swoich najlepszych przyjaciol – dosc, ze stanowczo nie dala sie namowic na ten zwiazek. Za porada Zusa Peleus dopadl wreszcie spiaca nereide na plazy i mocno ja zwiazal. Nie pomogly przemiany Tetydy, to w ogien, to w wode, to w weza, to w lwice. Peleus trzymal ja zwiazana do czasu, kiedy zgodzila sie wyjsc za niego.

    Ilustracja – tutaj:

    http://en.wikipedia.org/wiki/File:Dish_Thetis_Peleus_Louvre_CA2569.jpg

    i – tu:

    http://en.wikipedia.org/wiki/File:Thetis_Peleus_Cdm_Paris_539.jpg

    Wesele odbylo sie na gorze Pelion, przed jaskinia centaura Chirona, ktorego Peleus spotkal juz wczesniej. Na uroczystosci zostali zaproszeni wszyscy bogowie, ktorzy zjawili sie ze wspanialymi darami. Podczas biesiady gral na lirze Apollo, a Muzy spiewaly. Wszyscy bogowie bawili sie swietnie, z wyjatkiem Eris – bogini niezgody, ktora jako jedyna nie zostala zaproszona. Zjawila sie jednak, by rzucic pomiedzy boginie zlote jablko, ze slowami: „Dla najpiekniejszej”.

    To jablko doprowadzilo do sporu Hery, Ateny i Afrodyty, „sadu Parysa” i w koncu do wojny trojanskiej.

    Pozdrawiam.

  13. Syrena?:) Dla mnie to jakiś wojownik trzymający tarczę, która z kolei przypomina pawie oko (jak ktoś już wyżej zresztą wspomniał). Postać kobiety i mężczyzny wydaje się czarną plamą, dopiero po bliższym przyjrzeniu się można zobaczyć tam wyraźnie zarysowane kształty dwóch ciał.

  14. @ Werbalista:

    Jak zawsze, dziękuję za podanie tła historycznego/ mitologicznego.

    @ Adam:

    Witam serdecznie na blogu! I proszę, op-art pierwszej klasy:)

  15. interesujace…
    syreny, albo harpie?
    w kazdym razie artysta nie krępował tu wyobrazni…

  16. Witam. Ja także jak Adam w pierwszej kolejności zobaczyłam tarczę w różnej wielkości koła.Potem szpony a nad głową się nie zastanawiałam.A Tetydy mi żal.

  17. Dziękuję, na pewno będę bywał częściej, bo choć do takich zainteresowań jak sztuka a tym bardziej antyczna mi daleko, to piszesz w taki sposób, że przyciągasz uwagę. I pewnie nie tylko moją 🙂 Pozdrawiam serdecznie

  18. @ Aspazja: pocieszam, że nawet po zaślubinach Thetis wiodła życie kobiety niezależnej, i z Peleusem zbyt wiele czasu nie spędzała.

    @ Adam: bardzo mi miło, dziękuję:)

  19. Pozwole sobie na jeszcze jedna uwage na temat Tetydy (nereidy) i Peleusa – jej smiertelnego meza. Tetyda byla boginia, potomkiem Tytanow, ktora byla wychowanka Hery, a zasluzyla sie wielce zarowno Hefajstosowi, Dionizosowi, a i samemu Zeusowi. Dzieki Peleusowi miala ukochanego syna – Achillesa, na ktorego strate w mlodosci byla przygotowana, choc za wszelka cene starala sie go – przez samego siebie wybranym losem – ochronic. Jednakze sam Achilles wybral swoj los, przedkladajac smierc w kwiecie wieku nad nudny, acz spokojny wiek dojrzaly. Powszechnie znany mit mowi o Tetydzie zanurzajacej niemowlecego Achillesa w rzece Styks, ktorej wody mialy uczynic Achillesa odpornego na wszystkie ciosy oreza, z wyjatkiem piety za ktora trzymala go Tetyda. Inny mit mowi jednakze o tym, ze Tetyda karmila swego syna ambrozja i polozyla go na stosie, aby wypalic w nim wszystkie pierwiastki smiertelnika. Zaskoczona przez Peleusa w trakcie tego obrzadku, obrocila sie w gniewie, aby juz nigdy nie wrocic ani do meza, ani do syna.

    Trzeba tez wziac pod uwage, ze tworczosc Homera i stajaca za nia fantazja poety uczynila wiele, aby niektore greckie mity, co najmniej postawic na glowie, nie mowiac o innej od poprzednich interpretacji. Co nie znaczy, ze Homer sobie wymyslil cos nowego. Po prostu mity ewoluowaly, a slywetki bogow zmienialy sie wraz z ta ewolucja.

    Tetyda jednak pozostala boginia, a Peleus byl smiertelnikiem, choc przez czas jakis wlascicielem pary niesmiertelnych koni – Baliusa i Ksantosa, ktore zreszta podarowal synowi, a Ksantos obdarzony ludzka mowa, przpowiedzial rychla smierc Achillesa.

    Co sie stalo z Peleusem – nie wiadomo. Co prawda wspominaja o nim Eurypides (Troady, Andromacha) oraz Sofokles, w zagnionym dziele „Peleus”, ze ponoc zostal wygnany ze swej ojczyzny Myrmidonow i na wygnaniu zginal, to sa pogloski, ze zlaczyl sie na powrot z Tetyda i zostal niesmiertelny. Moglyby swiadczyc o tym miejsca kultu, przywolywane, na przyklad, przez Klemensa z Aleksandrii, ze „… w Tessalii ludzkie ofiary sa skladane Peleusowi i Chironowi…” – jakkolwiek wiekszosci historykom nie wydaje sie to wielce wiarygodne (Dennis D. Hughes, Human Sacrifice in Ancient Greece (Routledge, 1991).

    Tym niemniej, piszac tak blisko Walentynkowego swieta, milo jest wyobrazic, ze to ten drugi mit jest bardziej zblizony do prawdy.

    Pozdrawiam.

  20. kneomtarz nr 1739mysza pisze: Panie Wojtku,ma Pan racje!Wiemy dobrze, ze zwierzeta roznia sie od ludzi i niestety najczesciej jest to in plus dla zwierzat;-)

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php