Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie

22.12.2011
czwartek

Bogów po staremu, proszę

22 grudnia 2011, czwartek,

W XIX i XX wieku malarstwo zmieniało się tak szybko i gwałtownie, jak nigdy przedtem. Dotyczy to także portretów – nagle uchwycenie fizycznego podobieństwa i realizm przestały być głównym celem; artyści gotowi byli zniekształcić oblicze malowanej osoby wedle prawideł przyjętego stylu, eksperymentować formą; celem stało się uchwycenie osobowości i nastroju. Portrety namalowane przez artystów takich jak Renoir, Picasso, Klimt czy Grosz w niczym nie przypominały stonowanych, poważnych obrazów wieków poprzednich.

Proszę jednak wejść do pierwszego lepszego polskiego kościoła i spojrzeć na wyobrażenia świętych czy też samego Jezusa. Na próżno szukać tu impresjonizmów, kubizmów czy innych ekspresjonizmów,  jakichkolwiek eksperymentów, zabaw formą, czy nawet jaskrawych kolorów. Wszędzie dominuje kiczo-realizm – Jezus jest zawsze blondynem w powłóczystej szacie, ściskającym owieczki (fot.), podniośle kroczącym  w bliżej nieokreślonym kierunku (fot.) czy też spoglądającym w zamyśleniu w siną dal (fot.); z kolei święci to najczęściej szlachetni mężczyźni z lekkim, mistycznym uśmiechem (fot.). Przedstawienia papieża tworzą osobną kategorię, gdzie, pomimo pozornej różnorodności, panuje artystyczny konserwatyzm, a wszelkie eksperymenty witane są nieufnością czy wręcz wrogością.

Nie oznacza to, że nie ma bardziej nowatorskich przedstawień Jezusa czy świętych – wystarczy wspomnieć płótna takich malarzy jak Emil Nolde (fot.), George Rouault (fot.), John Reilly (fot.) czy wreszcie Salvador Dali (fot.). Tyle tylko, że reprodukcji tych obrazów nie spotka się w polskich kościołach, które wydają się być kapsułą czasu, zamkniętą na trendy i przemiany ostatnich 100 lat z hakiem, co stoi zresztą w ciekawym kontraście z futurystycznym nierzadko bryłami budowanych dziś świątyń (przykład).

Podobny do pewnego stopnia fenomen można zaobserwować także w starożytności. Rzućmy okiem na relief o numerze inwentarzowym 1991.11.8 z kolekcji nowojorskiego Metropolitan Museum:

Źródło: Flickr, fot. mharrsch

Na pierwszy rzut oka można by stwierdzić, że mamy tu do czynienia z rzeźbą grecką epoki archaicznej – wskazywałaby na to sztywna poza, schematyczna i regularna aranżacja szaty, czy wreszcie fryzura (proszę zwrócić szczególną uwagę na ciasno zwinięte, okrągłe loki nad czołem). Kiedy jednak przyjrzymy się temu reliefowi uważniej, zauważymy pewne cechy wykluczające tak wczesną datę – modelowanie dłoni, linia profilu czy wreszcie sposób obróbki kamienia wskazują na późniejszy okres.

Ta płaskorzeźba pochodzi z Rzymu, i wykonano ją prawdopodobnie około I w. n.e.; przedstawia ona Hermesa (na co wskazuje poselska laska, niewidoczna na zdjęciu powyżej; zdjęcie całego reliefu można obejrzeć np. tu). Wykonano ją w tak zwanym stylu archaistycznym – świadomie imitującym dzieła greckiej epoki archaicznej (ok. 800 p.n.e. – 480 p.n.e.). Co ciekawe, tego stylu używano prawie wyłącznie do przedstawiania bóstw i scen o wydźwięku religijnym; nie stosowano go w wyobrażeniach przeciętnych Rzymian.

Zarówno Rzymianie, jak i współcześni polscy katolicy wolą zatem, by ich bogowie wyglądali tradycyjnie, konserwatywnie; stoją za tym dwa powody. Pierwszy przeważa we współczesnym kontekście – dzisiejsza sztuka nie uznaje autorytetów, drwi i wyśmiewa, deformuje i zniekształca. Taka estetyka jest nie do przyjęcia dla osób wierzących – ich Bóg, czy bogowie bądź święci, muszą jednak stać na piedestale, być stateczni, wszechmocni i poważni. Dostosowywać wizerunek bóstw do własnych widzi-misię, igranie z nim, to zaprzeczenie boskiej niezmienności i potęgi, wyparcie pewnego rodzaju obiektywizmu (bóg istnieje, koniec kropka) przez subiektywizm (mój bóg wygląda tak), który dla każdej religii jest niebezpieczny.

Choć sztuka rzymska też się zmieniała i ewoluowała, to jednak nigdy nie zbliżyła się do sztuki współczesnej pod względem ekperymentu formą czy lekceważenia autorytetu. Styl archaistyczny nie był więc sposobem na zastąpienie potencjalnie obrazoburczego stylu bezpieczniejszą formą ekspresji. Odwoływanie się do sztuki minionych wieków miało raczej na celu przedstawienie bogów jako wiecznych, nieosiągalnych, odsuniętych od śmiertelników. Dlatego też bogowie olimpijscy, po tym, jak już wykreowano ich wizerunek w epoce archaicznej i klasycznej, rzadko kiedy zmieniali fryzury czy stroje; nigdy nie podążali za modą. Taka tendencja widoczna jest też i w dzisiejszej sztuce sakralnej – niektóre przedstawienia świętych stylizowane są na bizantyńskie ikony, co też ma podkreślić ich związki z ponadczasową, odwieczną boskością. Jak widać, choć mnóstwo się przez ostatnie tysiąclecia w Europie zmieniło, to swoich bogów nadal wolimy po staremu, lekko spatynowanych.

 

J.Szamałek

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 22

Dodaj komentarz »
  1. Przy okazji – życzę wszystkim Czytelnikom i Komentatorom Wesołych Świąt!

  2. Oj chyba Pan Szamałek wpadł w poślizg.
    To styl sztuki (decorative neo-Attic) a nie religii. Inaczej mówiąc, taki styl pojawił się kiedy już nikt w tego Hermesa nie wierzył. I pewnie miał prawo istnieć jako dekoracja, bez religijnej treści. Jak i dzisiaj liście akantu.
    Za równie nieuprawnione uważam odwoływanie się do stylu polskiego KK. To po prostu żywy skansen czarnych koszul, którym się za dobrze powodzi. Bardzo to ma niewiele wspólnego ze sztuką religijną na świecie. Dyskutowaliśmy tutaj kiedyś chociażby o religii feministycznej. Jej sztuka religijna nawet by się nie uśmiała, a mogłaby mieć o ten tekst pretensje. Patrzenie przez polski pryzmat, jak tego próbuje Pan Szamałek, to raczej serwowanie skostniałego obrazu gdzieś z peryferiów, zaznaczonego skazą kościelnej dekadencji. A JPII to o parę lat przedłużył. Nawet tradycyjny Meksyk ma swoją Świętą Śmierć, która jest w Polsce nie do pokazania. To żywa religia a nie zakurzone muzeum i źródło dochodów.

    Jak pisałam, nawet muzułmanie i niewierzący w Europie obchodzą Boże Narodzenie. Temu świętu upadek nie grozi.
    I w tym sensie Wesołych a nawet Bardzo Wesołych Świąt.
    Vera

  3. Jeżeli się jest (jak ja) zwolennikiem starej tezy Feuerbacha, że nie tyle bogowie stworzyli ludzi „na obraz i podobieństwo swoje” ale odwrotnie to ludzie stwarzaja sobie bogów na swój obraz i podobieństwo… to stosunkowo łatwo dojśc do wyjasnienia dlaczego malarstwo religijne było i jest jakie jest. Ani nie potrafimy ani nie chcemy wyjść poza antropocentryczny obraz, własne wyobrazenia i sposób myślenia o bogu. Ogół wiernych nie akceptował by zapewne innego Stwórcę, niż tego który stwarza Adama w kaplicy sykstyńskiej. Temat na odrebną i ciekawą dyskusję a tu świeta… Wobec tego Gospodarzowi i Wszystkim: Udanych Świąt!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Szanowny Autor troche przesadzil, piszac, ze w Polsce nic w tym okresie sie nie zmienialo. Wystarczy przytoczyc witraze i polichromie Wyspianskiego tu troche w zartobliwej formie:

    http://www.youtube.com/watch?v=rUDTNuYoq3E

    Mozna tez spojrzec na polskie „swiatki”, na ogol figurki Jezusa (ale tez swietych), rzezby prymitywistow, ale ozdabiajace liczne kapliczki i koscioly. Szczegolnie postac Jezusa Frasobliwego wydaje sie szczegolnie polska, choc nie w Polsce ma swoje korzenie. Tyle, ze w Polsce przetrwala i wlasnie w tym czasie nabrala szczegolnego znaczenia, tu:

    http://www.polskiekrajobrazy.pl/Felietony/169:Ponidzianskie_swiatki_i_kapliczki.html

    a w interpretacji artysty, tu:

    http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Skoczylas-Chrystus_frasobliwy.jpg&filetimestamp=20070304185131

    Zreszta XXI wiek tez w Polsce przyniosl zmiany w sposobie prezentowania postaci Boga, tu:

    http://polskalokalna.pl/galerie/galeria/najwiekszy-na-swiecie-pomnik-chrystusa-krola-zmontowany/zdjecie/duze,1362975,28,0

    Jak widac, kazde spoleczenstwo ma swoja wizje boskosci, najczesciej w dosc prymitywnej, by nie rzec – kiczowatej – postaci. Ale tak byc musi, bo sztuka sakralna miala zawsze wyrazac nie tyle wspolczesne trendy, ile oczekiwania wiernych, no i miala byc „ladna”. W przeszlosci – bez kolorowych magazynow, kina, telewizji, Internetu – przyjscie do swiatyni bylo dla wiekszosci jedyna mozliwoscia, aby obejrzec architekture, sztukaterie, obrazy i rzezby. Posluchac dostojnej muzyki i spiewow. Wysluchac rytualow wyglaszanych w nieznanym jezyku. Wiecej – brac w nich udzial, a to stojac, a to klekajac, a to wykonujac rytualne gesty. Jaka odmiana od szarzyzny zycia!

    Stad pewnie dzisiejsze odchodzenie od tradycyjnego kosciola, a raczej fragmentacja wierzen – choc pewnie nie jest to jedyny powod.

    @ Vera

    Szanowna Pani zechce zauwazyc, ze Santa Muerte to nie jest zadna swieta. To wytwor ludowy, szczegolnie kultywowany posrod najbiedniejszych i kryminalistow. Kult jest oficjalnie potepiany przez Kosciol Katolicki. Antropolodzy i historycy wskazuja na silne zwiazki z prekolumbijskimi wierzeniami. Moje osobiste przemyslenia wskazuja raczej na Santerie, ale – poniewaz granice sa plynne – to zapewne na ten kult wplywow bylo wiele – charakterystyczne jest wykorzystywanie katolickiej liturgii, co Kosciol Katolicki traktuje jako oddawanie czci Szatanowi.

    Pozdrawiam i zycze Wesolych Swiat.

  6. Po jednej antycnej wazie greckiej, po jednej antycnej rzeźbie rzymskiej i jesce… a co se bede załowoł – po piramidzie egipskiej! Kozdemu blogowicowi spod Pona Jakuba takik właśnie prezentów od Mikołaja zyce (juz niekoniecne antycnego, ten co na biegunie zyje – tyz pikny). Wesołyk Świąt! 😀

  7. @ Vera:

    Oj, nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że za czasów rzymskich nikt już w Hermesa nie wierzył – elity mogły mieć swoje wątpliwości, ale jestem głęboko przekonany, że przeciętni Rzymianie wierzyli w swoich bogów nie mniej, niż świebodziński ksiądz. Zresztą, nawet jeśli przyjmiemy Pani punkt widzenia, czemu to właśnie bogów przedstawiano w taki >>sztywny< < sposób, a inne postaci nie? Mówi nam to coś na temat tego, jak postrzegano bogów, nawet nie jako obiekt wiary, to abstrakcyjny koncept. Może i polski KK jest skostniały i nie jest reprezentatywny dla innych jego odłamów - ale przecież zaznaczyłem, że piszę tylko o naszym >>podwórku< <. Zgadzam się natomiast z Panią, że Święta fukncjonują już w dużym stopniu niezależnie od religii - choinkę i śledzie znaleźć można u ateistów, Żydów, muzułmanów... @ emes5756: Coś w tym jest - dlatego też Jezus na rycinach japońskich ma skośne oczy, a u nas blond włosy i niebieskie oczy; obydwa te wizerunki są równie nieprawdopodobne. A jeśli chodzi o tezę, że tworzymy bogów na swoje podobieństwo, to postawiono ja przed Feuerbachem. Oto cytat z Ksenofanesa z Kolofonu: >>Gdyby lwy, woły lub konie posiadały sztukę człowieczą,
    I malować czy rzeźbić umiały swych bogów postacie,
    Obraz by powstał niechybnie lwom, koniom, wołom podobny,
    Jak gdyby taki właśnie bogowie musieli mieć wygląd< < @ Werbalista: Faktycznie, może zbytnio uogólniam. Ale nadal wydaje mi się, że większość kościołów jest arcykonserwatywna w kwestii malowideł je zdobiących... >>Ludowy< < sposób przedstawiania Jezusa and co. też trudno uznać za jakąś nową falę; wydaje mi się, że to część tego samego patynującego trendu, co malowidła a la ikony bizantyńskie. Zgadzam się zupełnie z Pana obserwacją, że obrazy sakralne muszą być >>ładne<< - choć szkoda; dla mnie Jezus Rouault jest dużo bardziej przejmujący niż te nasze sakro-kicze. @ owcarek: Dziękuję za piękne życzenia! Nie wiem, czym się odwzajemnić - może żeby cepry zostawiły w okresie zimowym dużo pieniędzy;)

  8. Nie wiem, czy Wyspianski jest dobrym przykladem wspolczesniejszego twrzenia swietych ikon, byl jeden, byl manieryczny (tres Art Nouveau) no i byl sto lat temu. A kied polscy prymitywisci nieco inaczej malowali ikony, to troche, podejrzewam, z braku warsztatu niz z wyboru.
    Jest to faktycznie dziwne, ze polska sztuka sakralna jest taka uboga w dobre malarstwo czy rzezbe. Zwazywszy, ze np w Rosji Sowieckiej powstawaly (iddzis jeszcze powstaja) bardzo awangardowe dziela religijne, i niemal wszystie szly do prywatnych kolekcji, bo i gdzie indziej?
    Sprobuje cos znalezc.

  9. Wyspiański jest dobrym przykładem na konserwatyzm Polaków w odbiorze sztuki sakralnej, bo przecież jego projekty wzbudzały ogromne kontrowersje i wiele z nich z tego powodu nie zostało w ogóle zrealizowanych – projekty witraży do katedry lwowskiej i katedry wawelskiej, część polichromii do kościoła franciszkanów. Np. ten wizerunek został nazwany przez kanoników lwowskich obrażaniem Matki Boskiej, które musi oburzyć każdą pobożną duszę:
    http://www.pinakoteka.zascianek.pl/Wyspianski/Images/Caritas_1.jpg

    Jeśli chodzi o obrazy nowoczesne w formie, a zarazem powszechnie znane i akceptowane, to przychodzi mi do głowy jeden przykład – „Ecce Homo” Chmielowskiego (być może do jego popularności przyczynił się życiorys autora). Oczywiście nowoczesna jest tu technika malarska, bo już typ fizyczny i upozowanie postaci oraz elementy otoczenia są raczej tradycyjne.

  10. A propos waz, którymi obdarowuje nas @owcarek:
    Zwiedzałem kiedyś Sanssouci (jeszcze czasy NRD-owskie) w grupie Niemców. W pewnej chwili przewodniczka, chcąc podkreślić wartość stojących na kominku (3-ch) antycznych waz (chyba chińskich) poinformowała nas, że większa z nich ma wartość „X” tysięcy marek (sumy nie pamiętam; była duża). „No to zabiorę tą mniejszą” wypalił rezolutnie z miejsca ktoś z grupy…
    Świątecznie pozdrawiam.

  11. Scynśliwego Nowego Roku zyce i Ponu Jakubowi, i syćkim jego blogowym gościom, i syćkim opisanym tutok przez Pona Jakuba zabytkom! Bajako 😀

  12. nihil novi sub sole…
    a wiec dosiego roku @gospodarzowi i blogowiczom
    zyczy @byk

  13. Wesołego Sylwestra, Nowego i całej reszty Przyszłego Roku
    Vera

  14. Nie mam niestety fotografii, ale w poznańskim kościele pw. św.Antoniego, są freski autorstwa Stanisława Mrowińskiego – gdzieś z lat 50-tych, 60-tych. Freski są wielkowymiarowe, trzymają się brązu, sepii i bieli i w całości składają się z trójkątów, z których – jak z puzzli złożone są postaci, szaty, Krzyż itd. Wierni szybko się przyzwyczaili, bo mimo tego „zabiegu trójkątnego” i postacie i kontekst jest dla nich czytelny. Oczywiście nie znaczy to, że nie woleliby innej formy ale i ta nie wywołuje buntu.
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

  15. Szczęśliwego Nowego Roku Gospodarzowi i Bywalcom 🙂

  16. @JakubSzamałek
    Zmusił mnie Pan do zajrzenia do Feuerbacha („Wykłady o istocie religii”-PWN 1953 – wykład 20) i nie znalazłem tam odwołania do Ksenofanesa z Kolonu. To jeszcze nic nie znaczy ponad to, że egzemplifikuje powiązanie myśli europejskiej z antyczną Grecją. Nawet, jeśli ta pierwsza tylko tą drugą na nowo (świadomie lub nie) powtarza.
    A przy okazji dowiedziałem sie coś o nieznanym mi Ksenofanesie – dzięki!

  17. P.s.: a przy okazji POWODZENIA W NOWYM ROKU!

  18. Nie mam nic do dodania co do meritum, ale znalazłem pod choinką „Kiedy Atena odwraca wzrok” i to dobrze!

  19. @ Helena:

    No właśnie – jedna jaskółka wiosny nie czyni:)

    Jeśli chodzi o Rosję Sowiecką, to można wyjść z tezą, że jej odważna i nowatorska sztuka przedstawiająca tematy religijne była możliwa dzięki polityce osłabiania kościoła i jego wierzeń. W momencie, kiedy fundamenty wiary traktowane są jak mitologia, można z nimi robić wiele więcej. A obraz zalinkowąła Pani przepiękny!

    @ bea:

    Ha, czyli Wyspiański nie dość, że był jaskółką, to jeszcze przez niektórych wygwizdaną:)

    Nie dziwię się, że Matka Boska Wyspiańskiego tak kanoników zdenerwowała – kto to widział Marię z takim kartoflowatym nosem, i jeszcze z rozpuszczonymi włosami! Powinna siedzieć sztywna jak kij, z czepcem, a Jezus, zamiast się wypinać do widza, powinien pozdrawiać go i świecić aureolą.

    @ emes5756:

    To mógłby być ciekawy początek dyskusji: co decyduje o wartości sztuki? Jej aktualna wartość? Czy ta waza była pod względem estetycznym gorsz, akiedy płacono za nią ekwiwalent bochenka chleba? Ciekawe…

    Cieszę się też, że zapoznałem Pana z Ksenofansem – ciekawa postać, prawda?

    @ Jaruta:

    Witam serdecznie na blogu, i dziękuję za informację o freskach Mrowińskiego. Przy okazji następnej wizyty w Poznaniu na pewno je obejrzę.

    @ Maciek Frońśki:

    Cóż za wspaniały prezent:) Proszę się tylko nie wystraszyć, bo książka jest pisana językiem innym niż blog (czyt. trafiają się wulgaryzmy). Mam nadzieję, że się spodoba!

    @ owcarek, byk, Vera, hortensja, emes5756, wszyscy Komentatorzy i Czytelnicy:

    dziękuję serdecznie za życzenia (przydadzą się, bo 2012 będzie dla mnie bardzo trudny – obrona doktoratu, szukanie pracy, przeprowadzka), i również życzę wszystkim Państwu wszystkiego naj. Obyśmy zawsze mieli czas i ochotę na dyskujse. Pozdrawiam!

  20. No ja też mam, k…, taką nadzieję:)

  21. @Maciek Froński
    A ja mam nadzieję, że pan ma po prostu nadzieję

  22. @emes5756: to był taki żart nawiązujący do tego, że pan Jakub ostrzegał mnie przed wulgaryzmami w swojej książce, no cóż, może rzeczywiście nienajlepszy:(

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php