Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie

21.11.2011
poniedziałek

Psiogłowy Eneasz

21 listopada 2011, poniedziałek,

Już za parę dni Amerykanie będą obchodzić Święto Dziękczynienia. Jak Stany długie i szerokie, czuć będzie pieczonego indyka i ciasto z dyni, przez Nowy Jork i Detroit przejdą kolorowe parady, dzieci będą przebierać się za Indian. Wszędzie będzie też zapewne widać tak zwanych Pielgrzymów – w reklamach, sklepowych wystawach czy na okolicznościowych kartkach.

„Pielgrzymi” – grupa angielskich uchodźców, którzy opuścili kraj na tle konfliktu religijnego i założyli kolonię Plymouth w stanie Massachussets w 1620 – są przez Amerykanów postrzegani jako dzielni i szlachetni ojcowie-założyciele Stanów Zjednoczonych. Jak to zwykle bywa z  bohaterami narodowymi, niewiele mają wspólnego z historycznymi realiami. Prawdziwi Pielgrzymi długo wegetowali na granicy życia i śmierci, głodując i cierpiąc na szkorbut, a Indian, którzy pomogli przetrwać im pierwszą zimę, podstępem zaatakowali. Dziś przedstawia się ich jako jowialnych, korpulentnych dżentelmenów z wysokimi kapeluszami i butami z wielkimi klamrami, modlących się nad suto zastawionym stołem, albo bratających się z tubylcami.  Większość ich przedstawień jest lekka i radosna, często są też bohaterami mniej lub bardziej zabawnych rysunków satyrycznych (parę przykładów: 1, 23).

Dla starożytnych Rzymian odpowiednikiem Pielgrzymów byli rzecz jasna Romulus i Remus, założyciele Wiecznego Miasta, ale także trojański książe Eneasz. O ile o wychowankach wilczycy słyszał chyba każdy, to Eneasz jest dziś postacią raczej zapomnianą. Zanim przejdziemy dalej, warto przypomnieć tę postać, w telegraficznym skrócie. Eneasz był synem Anchisesa i bogini Afrodyty; po upadku Troi, wraz z nieliczną grupką uchodźców, uciekł za Zachód, lądując w końcu na Półwyspie Apenińskim. Tam  Eneasz – bądź, wedle innych autorów, jego syn – poślubił córkę lokalnego władyki Latinusa, z którą spłodził Silviusa, pra-pra-pra-pra-pra-pra-pra-pra-pra-pra-pra-pra dziadka Romulusa i Remusa.

Eneasz stał się niezwykle popularną postacią za czasów pierwszych cesarzy, w I w. p. n. e. – I. w. n.e., co wynikało zapewne z tego, że ród Juliuszów, którego członkiem był Cezar, również miał wywodzić się od Afrodyty. Eneasz był przedstawiany najczęściej w momencie ucieczki z Troi, tak jak w przypadku tej terakoty:

Źródło: wikimedia. Fot. Alphanidon

Eneasz to postać środkowa – brodaty mężczyzna w pełnej zbroi. W lewym ręku niesie swojego ojca, owiniętego płaszczem Anchisesa, a prawą ręką podtrzymuje syna, Askaniusza, we frygijskiej czapce, która podkreśla azjatyckie korzenie całej trójki. Wymowa tej kompozycji jest oczywista: oto uciekamy przed zniszczeniem, ale pamiętamy o przeszłości (Anchises) i mamy nadzieję na kontynuację i lepszą przyszłość (Askaniasz). Nie jest to szczególnie udane dzieło – Anchises jest zdecydowanie za mały i wygląda jak kukła, a Eneasz sprawia wrażenie niezbyt rozgarniętego. Nie powinno to jednak dziwić, zważywszy na to, że mamy do czynienia z produktem masowym. Tę terakotę uformowano przy pomocy matrycy, którą można było wykonać setki kopii. Uciekającego z Troi Eneasza przedstawiano też w rzeźbie, malowidłach a nawet biżuterii. Wszystkie te wyobrażenia trojańskich uchodźców są do siebie bardzo podobne, i najprawdopodobniej wzorowano je na tym samym archetypie.

Z wykopalisk w Stabiach pochodzi kolejne przedstawienie Eneasza i kompanii, które jednak dość znacząco odbiega od kanonu:

Źródło: Vroma.org

Kompozycja jest natychmiast rozpoznawalna: mamy centralną postać w zbroi, z jednym, mniejszym towarzyszem na ramieniu, i drugim, we frygijskiej czapeczce, trzymającym ją za rękę. Tę trójcę od pozostałych przedstawień Eneasza, Anchisesa i Askaniusza odróżniają jednak… psie łby, ogony i wielkie fallusy.

W świecie klasycznym ponadprzeciętne przyrodzenie wzbudzało śmiech raczej niż podziw; skórzane atrapy członków były nieodzownym elementem kostiumów aktorów komediowych. Choć w sztuce Egiptu połączenie ludzkiego ciała i zwierzęcej głowy było popularnym motywem i oznaką boskości, to wśród Greków i Rzymian takich pozytywnych konotacji już nie miało. Co więcej, przedmiot, który trzyma psi Anchises, jest wedle niektórych badaczy pudełkiem na kości do gry; w „poważnych” przedstawieniach ojciec Eneasza niesie figurki domowych bóstw, co symbolizuje jego pobożność… Można ponad wszelką wątpliwość więc stwierdzić, że mamy tu do czynienia z karykaturą, i to, wydaje się, dość zjadliwą.

Amerykańskie rysunki satyryczne z Pielgrzymami w roli głównej w zdecydowanej większości odwołują się do teraźniejszości; historyczny kostium pozwala podkreślać absurdy współczesności. W komiksowych dymkach brzuchatych i brodatych ojców założycieli pojawiają się dowcipy na temat genetycznie modyfikowanej żywności, telefonów i demokracji. Niewykluczone, że psiogłowy Eneasz jest również komentarzem odnoszącym się do bieżącej rzymskiej polityki: jako, że wczesne Imperium posługiwało się tą mitologiczną postacią w celach politycznych, tak brutalne jej obśmianie może być interpretowane jako kontestacja władzy i częściowe przynajmniej odrzucenie jej przesłania, jej wersji historii. Na podstawie malowidła ze Stabiów można też przypuszczać, że  mieszkańcy tego miasteczka byli dość dobrze obeznani ze sztuką. Autor karykatury Eneasza musiał zakładać, że jego odbiorcy znają jej pierwowzór, inaczej dowcip byłby niezrozumiały. Mamy więc kolejny dowód na to, że rzymskie elity, choćby lokalne, były dobrze zorientowane w świecie sztuki. Ciekaw jestem, czy dzisiejsi karykaturzyści mogliby liczyć na podobne obycie swych klientów…

J. Szamałek

PS. Szanowni Czytelnicy – Sztuka Antyku ma już dwa lata! Chciałbym wszystkim Państwu podziękować za poświęcenie mi swojego czasu; szczególnie ciepło pozdrawiam wspaniałych Komentatorów. Życzę sobie i Państwu kolejnego udanego roku!

PPS. Trochę urodzinowej statystyki: od czasu przenosin na witryny „Polityki”, „Sztuka Antyku” zanotowała ponad 100, 000 odsłon i trzystu „folołersów” na Facebooku,  opublikowałem na niej ponad 60 wpisów, pod którymi znajduje się ponad 900 komentarzy.

 

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 13

Dodaj komentarz »
  1. Jak zwykle dziekuje za super wpis Panie Redaktorze. Moze nie bardzo na temat, ale a propos wprowadzenie przynajmniej, mysle, ze warto dodac, ze Pielgrzymi nie tylko wybili podstepem Indian, ale wrecz okradali ich groby. Jeden z bardziej niechlubnych momentow w histori Amerykanskiej (a bylo ich sporo nawet w przeciagu ostatniej dekady) to pierwsza zima Pielgrzymow w ciagu ktorej rozkopywali Indianskie groby i jedli pochowane ciala bo Indiane przstali im pomagac. Najnormalniej w swiecie mieli dosc tego, ze Pielgrzymi marnotrawia wszystko co im daja i nie chca sie uczyc technik rolniczych. A dzis sa parady i genetycznie modifykowany indyk na kolacje… (oczywiscie oprocz tego ktoremu w swietle jupiterow zycie daryuje prezydent USA)

  2. Purytanie.

    Na Nowej Ziemi szukali swobody religijnej, a polozyli podwaliny pod religijna nienawisc do wszystkiego co inne.

  3. Ciagle w podrozy ale nie moge nie skomentowac mojego ulubionego swieta. Swieto Dziekczynienia od dawien dawna stracilo swoj religijny charakter i jest swietem jak najbardziej swieckim, wyjatkowym – bo w Ameryce obchodzonym uroczyscie przez wszystkich imigrantow. Bo jest to tez takie swieto – podziekowania swoim bogom lub losowi za ziemie obiecana, po dlugiej, a czesto trudnej tulaczce. Zaden inny kraj nie ma swieta specjalnie dla imigrantow, czy – szerzej – tulaczy, ktorych ten przyjazny lad przygarnal.

    Stad, spostrzezenie Szanownego Autora, podobienstw pomiedzy Eneida, a podroza amerykanskich Pielgrzymow jest bardzo trafne. Pielgrzymi, podobnie jak Eneasz, uchodzili z nieprzyjaznych im nagle stron, po to by po latach prob, trudnosci i zwatpien trafic na przyjazna im ziemie.

    Zarzuty komentatorow, jakoby Pielgrzymi mieli byc kanibalami lub tez, ze „polozyli podwaliny nienawisci do wszystkiego, co inne” nie dosc, ze sa wysoce krzywdzace, to jeszcze zupelnie nietrafne. Indian tez „podstepem”nie wybili.

    Najpierw prosze zauwazyc, ze pierwsi Rzymianie tez nie mieli zadnych przyjacielskich stosunkow z tubylcami, czego dowodem jest chocby legenda porwania Sabinek. Ponadto, legenda powstania Rzymu tez spowija mgla religii, walki i przemocy. Remus zginal z reki brata blizniaka, osmielajac sie twierdzic, ze to jego wlasnie faworyzowaly omeny. A do Romulusa i jego miasta naplynely legiony zebrakow i wyrzutkow spoleczenstwa – w wiekszosci – mezczyzn. Stad pozniejsze porwanie Sabinek. Bardzo w amerykanskim stylu – prawie jak Dziki Zachod.

    Jesli chodzi o komentarz Szanownego M., to pragne wyjasnic, ze to zbieg nieporozumien, calkowicie zreszta zrozumialych nie tylko w Polsce. Jak Szanowny Autor zauwazal wielokrotnie w przeszlosci, strasznie trudno odroznic nam rozne historyczne okresy. Na przyklad „starozytna Grecja” kojarzy nam sie jako jedna epoka, mimo, ze niektore zdarzenia dziela wieki. Podobnie „Sredniowiecze” jawi nam sie jako jeden krotki okres, mimo ze zajelo ono setki lat. Zrozumiale jest zatem, ze historia tego swieta, tradycje oraz zwiazane z nimi wydarzenia historyczne sa szalenie konfudujace. Zaczyna sie od „Pielgrzymow”, a byly takie grupy az dwie; jedna w obecnej Wirginii, a druga w Massachusetts. Pierwsza osada zalozona w Jamestown, Wirginia – oficjalnie zalozona w 1607 roku obchodzila pierwsze swieta dziekczynienia juz w 1610 roku, podczas, gdy „Pielgrzymi” z Plymouth Rock nie dotarli jeszcze do brzegow Ameryki az do 1621 roku, w ktorym to tez obchodzili „swieto zbiorow”, czy – jak kto woli – dozynki. W przeciwienstwie do obchodow w Wirginii nie bylo to poczatkowo swieto religijne. Pomieszanie zwyczajow tych dwoch siedlisk wprowadzilo wiele zamieszania w kwestie zrozumienia zrodel pochodzenia tego swieta. Jakby tego bylo malo, w 1777 roku wprowadzono oficjalne, panstwowe Swieto Dziekczynienia, ustalajac jego date na dzien 18 grudnia – tylko w tym jednym roku. Nie wdajac sie w szczegoly, swieto to raz sie pojawialo, a raz znikalo, ustanawiane aktem Kongresu, prezydencka proklamacja, czy tez edyktem gubernatorow stanowych. Obecna date kalendarzowa ustalil dopiero Abraham Lincoln w 1863 roku, poprzez prezydencka proklamacje. Dopiero od tego czasu Swieto Dziekczynienia obchodzone jest w czwarty czwartek listopada.

    Szanownemu M. chcialbym tez zwrocic uwage, ze tezy o rzekomym kanibalizmie Pielgrzymow sa grubo przesadzone. Owszem, dochodzilo do rozkopywania mogil indianskich, ale to – prawdopodobnie, z ciekawosci – a przy okazji zabrano pewna ilosc ziaren kukurydzy pozostawionej w kurhanach, z przeznaczeniem do uprawy w przyszlym roku. William Bradford tak zapisal to w swej kronice „O plantacji w Plymouth”: „Nalezy zauwazyc, ze w wyniku specjalnej troski Boga i Jego wielkiej laski dla tych nieszczesnych ludzi, ze w ten sposob otrzymali ziarno do zasiania w przyszlym roku, bo inaczej umarliby z glodu; bo nic do zasiania nie mieli, a nie mieliby tez, zanim byloby zbyt pozno na siew” ( Bradford’s History of Plymouth Plantation, 1606-1646. Ed. William T. Davis. New York: Charles Scribner’s Sons, 1908 – dostepne na stronie
    http://mith.umd.edu//eada/html/display.php?docs=bradford_history.xml
    tlum. moje).

    Indianska masakra istotnie miala miejsce w dniu 22 marca 1622 roku, ale jak pisze kapitan John Smith w swojej „Historii Wirginii”: „… Indianie przybyli do naszych domow bez broni, obladowani miesem jeleni, tuszami indykow, rybami, owocami i innymi wiktualami na sprzedaz…” Nagle chwycili za kazdy przedmiot, ktory mogl byc uzyty jako bron i zabijali wszystkich Angielskich przybyszy, mezczyzn, kobiety i dzieci, bez wzgledu na ich wiek. Po serii skoordynowanych atakow doliczono sie smierci 347 osiedlencow, to jest – jednej czwartej populacji Jamestown.

    Mozna dyskutowac na temat wiarygodnosci kapitana Smith’a jako kronikarza, bo w tym czasie nie bylo go w Jamestown.

    Jakkolwiek mozna interpretowac genealogie amerykanskiego Swieta Dziekczynienia, to mimo wszystko jest to jedno z najwazniejszych swiat w Ameryce, a szczegolnie dla imigrantow, ktorzy tu znalezli schronisko.

    Pozdrawiam.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. nic w tym niezwyklego;
    tak czesto przedstawiano hermesa(merkurego);
    do jego atrybutow nalezaly takze psi leb i phallus;
    kto sie w droge wybieral, do tego boga sie modlil,
    eneasz nie jest tu wyjatkiem…

  6. @ M., Jacek, Werbalista:

    Widzę, że zawiązała się ciekawa dyskusja:) Amerykańskiej historii zbyt dobrze nie znam, ciężko mi więc powiedzieć, co dokładnie się działo w latach 1620-2 i późniejszych; mogę się tu tylko opierać na opinii innych.

    Wydaje mi się jednak, że rozkopywanie cmentarzy będących w użytku, niezależnie od motywacji, jest jednak czynem odpychającym, choć niewątpliwie wizja śmierci głodowej częściowo przynajmniej go usprawiedliwia.

    Jeśli chodzi o relacje między Indianami a Pielgrzymami, to, z tego co mi wiadomo, nie ulega wątpliwości, że w 1622 niejaki Myles Standish zaprosił dwóch lokalnych wodzów pod pretekstem negocjacji, po czym zamordował ich w trakcie spozywanego wspólnie posiłku. Opowieści o tym, jakoby Indianie mieli zadźgać spokojnych osadników widelcami, wydają mi się niezbyt wiarygodne, brzmi to raczej jak usprawiedliwianie masakry. Ponadto, jakby nie czytać źródeł, historia relacji między osadnikami a Indianami skończyła się dla tych ostatnich tragicznie.

    Tak czy inaczej, nie było moją intencją atakowanie święta dziękczynienia – uważam, tak jak i szacowny Werbalista (miło znów Pana słyszeć!), że jest to wspaniałe święto, które zresztą sam miałem wielokrotnie okazję obchodzić z amerykańskimi przyjaciółmi. Pielgrzymi niewątpliwie symbolizują szlachetne cnoty, co nie znaczy jednak, że te same cnoty cechowały ludzi, którzy dla tychże symboli stali się modelem…

    @ byk:

    hmm… wydaje mi się jednakowoż, że pies jako symbol/ atrybut, a psia głowa na karku to dwie różne sprawy…

  7. Dziękuję za ciekawy wpis. Ilustracja przedstawiająca Eneasza, Anchizesa i Askaniusza z psimi głowami i wydatnymi fallusami (ma go też Askaniusz!) przypomniała mi o innym „satyrycznym” obrazku, mianowicie o graffiti Aleksamenosa z Palatynu: http://pl.wikipedia.org/wiki/Graffiti_Aleksamenosa

  8. @ Dr. Phil: witam serdecznie na blogu! Też przypomniało mi się graffiti Aleksamenosa, muszę o nim kiedyś napisać… Pozdrawiam!

  9. @gospodarz:
    nie; ale oczywiscie NIE dla europejczyka-monoteisty(99%populacji)
    ktory nie jest w stanie wyobrazic sobie, ze zwierze moze byc uwazane jako swietosc;
    hermes spokrewniony jest z bogiem anubisem,
    ktory czczony byl w starozytnym egipcie
    (Anubis_attending_the_mummy_of_Sennedjem.jpg‎&filetimestamp=20070914021916)
    – cztery tysiace lat!
    (albo uwaza pan, ze to byli sami idioci?)

  10. p.s
    a wie pan co stalo wczesniej na miejscu slynnego klasztoru monte cassino,
    co najmnie dwa tysiace lat?
    DRZEWA, do ktorych sie modlono
    (tu zaczeloby pewnie 97% polskiego sejmu z rechotu zrywac sobie boki)

  11. Salve, amici!
    Bardzo ciekawy artykuł, chciałabym wspomnieć na początku. W pewnym momencie wspomniano iż Eneasz zyskał na popularności na przełomie er za sprawą Cezara. Tutaj należałoby dodać iż popularność postać ta chyba bardziej zawdzięcza Wergiliuszowi i jego dziełu, które w tamtych czasach powstało. Ród Cezara dokładniej miał się wywodzić od Askaniusza, syna Eneasza, który przejmując władzę nad Latynami, przyjął imię Julus, pochodzącej od łacińskiej nazwy Troi- Ilium

  12. @ Amica:

    Witam bardzo serdecznie na blogu! Pisząc, że Eneasz zyskał na popularności za czasów pierwszych Cezarów myślałem tylko o dacie, a nie o związku przyczynowo skutkowym. Oczywiście, ma Pani rację, że postać tę wypromował Wergiliusz (choć był on na utrzymaniu Augusta, więc i o jego roli należałoby pamiętać). Dziękuję też za uściślenie drzewa rodowego Cezara:)

    PS. bardzo fajny blog! Będę zaglądał!

  13. „Ojcowie założyciele” (the Founding Fathers), to raczej nie ta bajka.
    Eneasz – zapomniany? A „Eneida” to niby o kim była?
    Coś tu nie tak.

  14. @ rybak:

    Witam serdecznie na blogu!

    Founding Fathers to zdecydowanie nie bajka – ale oni nie sa przecież tożsami z Pielgrzymami, nieprawdaż? Jakby nie było, istnienie Pielgrzymów nie ulega wątpliwości, natomiast to, ile nasze wyobrażenie o nich ma wspólnego z prawdą, jest już tematem dyskusji.

    Eneida była niewątpliwie o Eneaszu – ale napsiano ją 2000 lat temu. Od tego czasu Eneasz stracił na rozpoznawalności – stał się wręcz wśród współczesnych, moim zdaniem, zapomniany; podtrzymuję swoją opinię.

    Pozdrawiam,
    JKSZ

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php