Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie

8.11.2011
wtorek

Co na to Brutus

8 listopada 2011, wtorek,

Polską sceną polityczną wstrząsają wewnątrzpartyjne konflikty. Media donoszą o kolejnych etapach konfrontacji pomiędzy Donaldem Tuskiem a Grzegorzem Schetyną, w SLD Grzegorz Napieralski zostaje odsunięty na bocznicę, podobno siły odśrodkowe nadwyrężają nawet PSL. Najbardziej spektakularnym wydarzeniem ostatnich dni było jednak wyrzucenie Zbigniewa Ziobry z PiS, choć, jak zauważyło wielu komentatorów, było to niejako „wyrzucenie na życzenie”. Redaktor Passent, opisując ten dramat polskiej prawicy na swoim blogu, przyrównał wręcz zachowanie szeryfa IV RP do Brutusa, który funkcjonuje w naszej kulturze jako symbol wyjątkowo perfidnego zdrajcy.

Brutus, gdyby tylko żył, żaliłby się zapewne w wywiadach, że nie zasłużył sobie na takie traktowanie, że jego akcje przedstawia się w krzywym zwierciadle, że padł ofiarą przemysłu pogardy i porażającego, wściekłego ataku ze stronych takich łacino-języcznych pseudo-historyków jak Swetoniusz czy Appian, albo, co gorsza, opcji greckiej, w osobie Plutarcha. Tak naprawdę chodziło mu wszak o jedność rzymskiej republiki, o demokrację, miał na uwadze jeno dobro Lacjum; wodzowskim zapędom Cezara trzeba było się wszak przeciwstawić.

Tak się jednak składa, że wersji Brutusa poznać nie możemy, znamy go tylko z opisu osób trzecich: cesarska propaganda przyprawiała mu diabelskie rogi, republikanie idealizowali go jako ostatniego obrońcę Senatu. Choć dziś znany prawie wyłącznie jako morderca Cezara, za życia słynął jako wybitny retor i znawca filozofii; wysoką estymą darzył go sam Cyceron. Ponadto, na początku swej kariery uwikłał się w skandal finansowy: udzielił pożyczki mieszkańcom wyspy Salamis na 48 procent, choć rzymskie prawo zakazywało udzielania mieszkańcom prowincji kredytu na więcej niż 12%. Później jeden z jego zauszników próbował wymusić spłatę nielegalnej pożyczki; pięciu Salamińskich polityków została zamordowanych. Ponadto warto zauważyć, że choć ostatecznie stał się jednym z bliskich współpracowników Cezara, to wcześniej walczył przeciw niemu i zawsze identyfikował się z konerwatywną, tradycyjną częścią rzymskiej sceny politycznej.

Pomimo tego, że pisma Brutusa nie zachowały się – mamy tylko kilka listów Cycerona doń zaadresowanych – możemy jednak spojrzeć na wydarzenia roku 44 p.n.e. jego okiem dzięki monetom, które kazał wybić.

 

Źródło: wikimedia. Fot. Classical Numismatic Group

Ten srebrny denar wybito w Grecji, gdzie Brutus uciekł po tym jak klub brutusistów stracił kontrolę w Rzymie na rzecz zwolenników Cezara. Awers przedstawia profil Brutusa, z nietypowymi dla jego epoki bokobrodami – co może być odwołaniem do wojny; w trakcie konfliktu kilkudniowy zarost był wśród ogolonych zazwyczaj gładko Rzymian dopuszczalny. Z lewej strony widniej napis L. PLAET. CEST. (LVCIVS PLAETORIVS CESTIANVS, imię urzędnika odpowiedzialnego za wybicie tej serii), z prawej – [B]RU[T] IMP, czyli BRUTUS IMPERATOR. Warto zaznaczyć, że w tej epoce słowo „imperator” znaczyło tyle co „dowódca”; był to tytuł honorowy, przyznawany za wyjątkowe osiągnięcia militarne – których Brutus, jakby nie patrzeć, na koncie jeszcze nie miał, o ile nie zaliczymy do tej kategorii zasztyletowania nieuzbrojonego 60-latka w przewadze liczebnej. Zaskakujące jest też to, że Brutus, wszakże tradycjonalista par excellance, zdecydował się na umieszczenie swojej podobizny – ten zwyczaj zapoczątkował dopiero autokrata Cezar; wcześniej, pomijając nieliczne wyjątki, wybijanie portretu żywej osoby było tabu.

Na rewersie widnieją dwa sztylety – oczywista aluzja do śmierci Cezara – oraz stożkowata czapka znana jako pileus, którą zakładano niewolnikom w trakcie ceremonii wyzwolenia; pod spodem widnieje napis EID MAR, „EIDIBUS MARTIIS”, czyli Idy Marcowe. Symboliczny wyraz tej sceny jest prosty jak konstrukcja cepa: poprzez zabicie Cezara, daliśmy Rzymowi wolność. Cóż, nawet, jeśli przyjmiemy ten punkt widzenia, to Rzym cieszył się tym podarkiem niedługo.

Na podstawie tej monety można wyciągnąć kilka wniosków na temat Brutusa. Wychodzi na to, że pisarze starożytni mieli rację, pisząc, że był człowiekiem wyjątkowo ambitnym, nie była to tylko przyprawiona gęba – świadczy o tym wybicie własnego portretu i niezasłużony raczej tytuł Imperator (choć sam zainteresowany myślał zapewne, że „przelał za Republikę najwięcej krwi”, tutaj nawet w sensie dosłownym – choć krwi cudzej). Widać również, że Brutus próbował budować swój potencjał na micie wyzwoliciela Rzymu.

Po raz kolejny okazuje się, jak cennym źródłem są materiały archeologiczne – można dzięki nim spojrzeć na historię w nowy, świeższy sposób; poznać punkt widzenia pokonanych. Może zatem warto, by walczący dziś o władzę polscy politycy zamówili kilka medali w Mennicy Państwowej – tak na wszelki wypadek, żeby przekazać potomnym swoją wersję wydarzeń, nawet wówczas, kiedy podręczniki pisać będą ich przeciwnicy…

J. Szamałek

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 18

Dodaj komentarz »
  1. Ale na znaczki afrykańskie było. Tak bardzo Pan od rzeczywistości nie odbiega. Za 1000 lat kolekcje znaczków będą chwalić wielkość prezydenta dokładnie tak, jak Pan to opisuje.

    A czy mógłby Pan znaleźć jeszcze analogię do udziału w polityce 2 żon pana Gosiewskiego, 2 żon pana Kurtyki, specjalistki od lotnictwa i wnuczki prezydenta, żony tego, co „Niemcy go biją”, zięcia prezydenta. I żeby nie było jednostronnie – przydupka córki premiera Buzka, a wcześniej jeszcze młodej sąsiadki premiera Pawlaka. O tych z lewszej strony też pamiętamy. Tyle, bo śmiech pusty bierze. Oczywiście, wszystko „pro publico bono”.
    Srebra w mennicy i państwowej i tej drugiej by nie starczyło.

  2. Czyli nie za dobry był ten Brutus i bardziej mi teraz przypomina Ziobrę, który też niby „krew za partię przelewał”. Oczywiście wiemy, czyja to była krew…

  3. Nie pamiętam już, w której książce, chyba w jakimś zbiorze opowiadań, ale dość ciepło pisał o Brutusie Jan Parandowski.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Witam,

    pozwolę sobie zauważyć w związku z tą monetą, że:

    – wybito ją (wg D. Seara) latem/jesienią 42 r., zatem bardzo blisko ostatecznej klęski i samobójstwa Brutusa;
    – w tym okresie także emitowano monety z podobizną Marka Antoniusza – nie było zatem bardzo wyjątkowym wydarzeniem, umieszczenie podobizny Brutusa na denarze. Oczywiscie zakładając, że Brutus był konserwtystą, to jednak nie należałoby się spodziewać, że bedzie naśladować Cezara i jego „mścicieli”. Może jednak monetę wybito bez wiedzy Brutusa (a zrobili to jego polecznicy jako że monety były doskonałym środkiem przekazu treści propagandowych, które chcieli przekazać)?
    – tytuł IMP został, jak mi się zdaje, przyznany Brutusowi przez senat. Zatem (biorąc pod uwagę, że do tego czasu Brutus wygrał kilka bitew/potyczek), mógł się posługiwać tym tytułem i moim zdaniem nie świadczy to o jego megalomani.

    Dlatego też nie mogę zgodzić się ze wszystkimi wnioskami Autora.

    Pozdrawiam,

    KP

  6. @ Vera: analogii dałoby się znaleźć mnóstwo; bycie spowinowaconym z ludźmi władzy można łatwo przekuć w polityczny atut – ale wolałbym już odejść od tych tematów i wrócić do starożytności:)

    @ Marit:ciężko powiedzieć, czy był dobry, czy niedobry – na pewno nie był jednowymiarowy, jak chcieliby, z różnych przyczyn, jego przeciwnicy i zwolennicy.

    @ Maciek Froński: Witam serdecznie na blogu! Ja akurat nie pamiętam takiej o nim wzmianki u Paradowskiego, ale to rzecz jasna zupełnie prawdopodobne – na podstawie źródeł historycznych mozna dosć do bardzo różnych konkluzji, szczególnie, jeśli idzie o ocenę moralną… Ponadto Paradowski pisał takie słowa zapewne w momencie, kiedy podnoszenie ręki przeciw opresyjnemu władcy mogło wydawać się czynem wyjątkowo chwalebnym; myśląc o przeszłości zawsze patrzymy na nią przez pryzmat współczesnośc.

    @ KP: Witam serdecznie na blogu, i już śpieszę z odpowiedzią.
    Ad. 1 – zapewne tak, ale cóż to zmienia?
    Ad. 2,3 – Oczywiście Marek Antoniusz, a potem Oktawian też wybijali swoje podobinzy, ale przecież ciężko posądzać tych dwóch panów o chęć obrony Republiki i wyznawanie tradycyjnych wartości? Można by przypuszczać, że ktoś, kto stawia się w jednym rzędzie z Katonami, byłby bardziej krytyczny wobec tej nowej mody – zwłaszcza, że zapoczątkowali ją królowie hellenistyczni, więc ładunek symboliczny tych portretów musiał być ogromny. Nie jestem ekspertem od rzymskiej numizmatyki, ale ustalanie ikonografii monet bez wiedzy osoby, która zleciła ich wybicie wydaje mi się nieprawdopodobne.
    Ad. 4 – już dawno nie wczytywałem się w źródła z tej epoki, ale pamiętam dość wyraźnie, że Brutusa okrzyknęły imperatorem jego legiony, po jakimś pomniejszym zwycięstwie. Cóż, można przyjmować niezasłużone do końca tytuły, albo i nie… Wydaje mi się, że Brutusowi takie honory były wówczas potrzebne ze względów politycznych. Zgadzam się jednak, że może w tym elemencie krytyki Brutusa mogłem się zagalopować; dziękuję za prztyczka w nos.

    Pozdrawiam serdeczne!

  7. @ KP, ad. 4- a, jednak źle pamiętałem. Sprawdziłem w listach Cycerona, i jest tam mowa o tym, że w dokumentach senackich mówi się o Brutusie per imperator. mea culpa.

  8. @Jakub Szamałek: O ile mnie pamięć nie myli, to było jakieś opowiadanie o młodym Horacym, który uczył sie w Atenach, do których przybył Brutus wygłaszając do miejscowych Rzymian płomienną mowę o umiłowaniu wolności, coś w ten deseń. Brutus został przedstawiony jako przystojny, krzepki mężczyzna, taki ówczesny James Bond, choć bez tych wszystkich szpiegowskich zabawek:)

  9. @ Maciek Froński: brzmi ciekawie, muszę poszukać tego opowiadania przy okazji następnej wizycie w BUW-ie. A poza tym, kto wie, jakie gadżety Brutus chował pod togą, może nawet jakiś morderczy mechanizm z Antikitery:)

  10. @Jakub Szamałek: dziękuję za uwagi. Nie było moją intencją prztykanie w nos 🙂 Co, do uwagi o dacie wybicia monety, chodziło mi raczej o to, że być może wybicie jej w tym okresie (tj. pod koniec wojny) uzasadniało użycie tytułu Imperatora.

    Nie wiem czy w przypadku tej akurat monety było możliwe wybicie jej bez wiedzy Brutusa, ale podejrzewam, że np. w przypadku monet Cezara (jak i późniejszych cesarzy), gdy monety bito w kilku mennicach, odległych od siebie o tysiące kilometrów, nie było celowym (czasami możliwym) przedstawienie projektów monet do zatwierdzenia aktualnemu „władcy”. Cesarz miał (powinien mieć) ludzi zajmujących się takimi drobiazgami.

  11. Skądinąd na moje widzenie konfliktu Oktawian/Antoniusz decydujący wpływ miał film „Kleopatra”, gdzie Antoniusza grał męski i przystojny Richard Burton, a Oktawiana mydłkowaty Roddy Mc Dowall, u którego boku stał dość prymitywny Agryppa, w którego wcielił się Andrew Keir. Historiografia, zdaje się, tak tego nie widzi, ale ja, niestety, zawsze już będę kibicował Antoniuszowi:)

  12. @ Maciek Frońśki: oj, wiem jak to jest. Ja z kolei widzę Antoniusza poprzez pryzmat filipik Cycerona, którymi się zaczytywałem za młodu; za każdym razem, jak o nim coś mówię/ piszę, muszę sobie aktywnie przypominać, że jego ocena Cycerona była baaardzo odległe od obiektywizmu. Zresztą Antoniusz był zapewne bardziej męski i przystojniejszy od Oktawiana, ale kiepski był z niego polityk…

    @ KP: zgoda, jeśli chodzi o monety prowincjonalne – chociaż osoby decydujące o ich wyglądzie na pewno dokładnie się przyglądali wzorcom z Rzymu. Natomiast jeśli chodzi o monety bite przez oficjeli rzymskich, to jestem zdania, że mieli oni mało przestrzeni na improwizację. Dostępne dane wskazują na to, że cesarzowie bardzo skrzętnie kontrolowali swój wizerunek – np. ich rzeźby wzniesione tysiące kilometrów od siebie są tak dalece podobne ikonograficznie (choć niekoniecznie stylistycznie), że musiały istnieć jakieś centralnie zaakceptowane modele. O legendach na monetach nie decydował zapewne cesarz osobiście, ale z pewnością ktoś, kto był w jego ścisłym otoczeniu i wiedział, jak najlepiej i najwierniej reklamować jego politykę; na monetach na pewno nie pojawiało się nic, co byłoby przeciwne, w najmniejszym nawet stopniu, woli cesarza.

  13. @Jakub Szamałek:Moim skromnym zdaniem, jeżeli nawet projekt monety był akceptowany przez władcę, to niekoniecznie musiał być przez niego inspirowany. Skoro nie był przez niego inspirowany, to trudno z ikonografii monety wyciągać kategoryczne wnioski o charakterze czy moralnych zapatrywaniach władcy. Przenosząc to na obecne czasy, jasnym jest, że premier nie autoryzuje wcześniej wypowiedzi rzecznika rządu. Słowa rzecznika powinny być zgodne z polityką i celami premiera, ale przecież nie da się obronić tezy, że premier nie ma żadnych moralnych, etycznych czy ideologicznych wątpliwości co do prowadzonej przez siebie polityki (którą być może jest zmuszony prowadzić). Po prostu polityka i moralność często operują na innych, częściowo przecinających się tylko ze sobą płaszczyznach i nie są całkowicie spójne.

    W Republice częste były na monetach wyobrażenia przodków triumwirów monetarnych (poślednich bądź co bądź urzędników), co według mnie świadczy o dużej dowolności tych urzędników w kształtowaniu ikonografii tychże. A przecież moneta Brutusa powstała u schyłku Republiki.

  14. No cóż, kolejny naiwny twardogłowy któremu wydawało się że wystarczy usunąć ZŁO a wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie. I kolejny (tu już zgaduję w ciemno) do którego społeczeństwo nie dorosło.
    .
    Brutusie, czy Ci nie żal?

  15. rzadko, ale chcialaby, powiedziec O Ksiazce..”najwyzszych lotow nie ma”
    Kocham Pana za wiedze i polot

  16. @ KP: zgadzam się w całej rozciągłości, że na podstawie świadectw archeologicznych nie powinno wyciągać się wniosków o czyjejś moralności; ba!, często jest to zrobić nawet na podstawie źródeł historycznych. W moim wpisie nie chciałem oceniać Brutusa jako osoby – może za słabo to podkreśliłem – tylko ocenić jego przekaz polityczny przez pryzmat jego monety. wychodzę z założenia – i nie jestem w tym jedyny – że monety, choć o moralności nic nam nie powiedzą, to są cennym źródłem nt. celów politycznych osób, które je wybiły.

    Oczywiście, nadal zgadzam się, że Brutus nie musiał osobiście nadzorować jej wybicia, ale musiała ona blisko odzwierciedlać jego polityczne cele i ambicje. Trzymając się Pana analogii ze współczesnością: premier na pewno sam nie robi plakatów wyborczych, ale byłbym głupcem, gdyby nie oddał tej roboty w ręce ludzi, którzy doskonale rozumieją jego cele, i ew. nie sprawdził wyników ch roboty. Monety były świetnym medium politycznej komunikacji – proszę pomyśleć, ile osób miało je w ręku każdego dnia! – i starożytn politycy dobrze o tym wiezieli.

    W Republice faktycznie umieszczano przodków na monetach; tak urzędnicy odpowiedzialni za ich wybicie podbjali swój bębenek. Ale to właśnie ci urzędnicy decydowali o wyglądzie tychże monet, bo mieli do tego prawo; próbwali w ten sposób osiągnąć swoje prywatne cele polityczne! Widziałbym więc tu raczej wsparcie dla mojej linii argumentacji.

    Dziękuję za naprawdę ciekawą dyskusję, a zwłaszcza za zawrócenie uwagi na pomyłkę z tytułem imperatora; proszę wpadać częściej!

    @ witek_w11: też się zastanawiam, czy Brutus fktycznie mylał, że usunięcie Cezara rozwiąże wszystkie problemy Republiki, przecież widmo autokracji toczyło ją od blisko stulecia…

    @ grazyna53: nie bardzo rozumiem pierwszą linijkę Pani komentarza – o jaką książkę chodzi? moją? I dziękuję za wyznanie miłości; nie mogę go jednakowoż odwzajemnić, gdyż jestem żonaty:)

  17. Przejrzałem w domu stare notatki i mi wyszło, że tą książką Parandowskiego, o której pisałem, jest „Eros na Olimpie”

  18. Dziękuję serdecznie za fatygę! Poszukam tej książi, kiedy znów będę w Polsce.

  19. brutus?
    to taki, jakby powiedzial dzisiejszy szczeniak – nie tylko zza kaluzy,
    loser, probowal przeciwstawic sie czasowi, przedstawiciel sprawy juz
    wlasciwie za graccchow, a najpozniej za sertoriusa, przegranej
    – republiki;
    nadchodzily, nieublaganie, czasy piorka flaminga,
    i juz nie holera*), ale jezyki slowicze na rzmskoch stolach…
    —-
    *)Holera

    Apios virides cum suis radicibus lava et sicca ad solem.
    Deinde albamen et capita porrorum simul elixa in caccabo novo.
    Ex tribus eminis aquae una remanet.
    Tere pieper, liquamen et aliquantum melis humore tempera et aquam apiorum decoctorum cola in mortario;
    superfunde porris.
    Amen.
    p.s.
    ciekawie o tych czasach pisze jacek bochenski w „boskim juliuszu”
    salve.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php