Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie

28.10.2011
piątek

Niewidomy archeolog i macierzyństwo

28 października 2011, piątek,

Naukowcy donoszą, że karmienie piersią ma dobroczynny wpływ na rozwój dziecka: matczyne mleko umożliwia noworodkowi prawidłowe wykształcenie przewodu pokarmowego, wzmacnia jego odporność i redukuje prawdopodobieństwo wystąpienia alergii. Suche publikacje akademickie mają jednak małe szanse na przebicie się do powszechnej świadomości. Pewna fundacja postanowiła więc zwrócić uwagę na wartość matczynego mleka w bardziej przystępny sposób – wystawą zdjęć przedstawiających karmiące kobiety. Do galerii, niestety, ludzi też ciężko zaciągnąć – padł więc pomysł, by fotografie wywiesić na stacjach warszawskiego metra.

Niestety, plan piewców matczynego mleka spalił na panewce – pozwolenia na wystawę nie wydano. Czemu? Odmowa zawierała następujące wytłumaczenie:

Pewnych rzeczy nie możemy pokazać (…). Z tej przestrzeni korzystają przedstawiciele różnych grup kulturowych czy religijnych, a naszym zadaniem nie jest ich szokować, lecz umilać im życie, czasem edukować, ale nigdy naszym celem nie może być prowokowanie czy obrażanie.

Ale cóż obraźliwego jest karmiących matkach? Przecież to zupełnie naturalna czynność, karmiące matki widzi się w parkach i kawiarniach. Oczywiście, chodzi o piersi, które w naszym społeczeństwie – normy którego zostały w dużym stopniu skonstruowane przez i dla mężczyzn – mają ogromny ładunek erotyczny, niezależnie od kontekstu, w którym się pojawiają. A tu jeszcze miała się pojawić pierś w czyichś ustach (co z tego, że dziecka) – straszne!

W naszej przestrzeni publicznej można zatem zaobserwować ciekawy dysonans. Z jednej strony agencje reklamowe uznają, że billboardy z kobietami z majtkami spuszczonym do kostek, opatrzone podpisem „opuszczamy na maxa!” bądź obiecującymi, że „zrobią dobrze” są całkowicie akceptowalne. Z drugiej strony, zdjęcia przedstawiające karmiące matki – można by pomyśleć, temat tak aseksualny, jak to tylko możliwe! – już nie; naga, a nawet półnaga pierś je bezdyskusyjnie eliminuje. Bardzo to przykre.

W starożtności, niestety, było podobnie. W sztuce Greków i Rzymian seksualizowanie kobiet było, od pewnego momentu, praktyką powszechną – pojawiają się więc przedstawienia niewiast w ciasno przylegających tkaninach, ubranych w pół-przejrzyste stroje, nagich, czasem w pozach zmysłowych czy wręcz wyzywających; nie brak też i całkiem dosłownych scen seksu.Mało jest za to dzieł, które przedstawiałyby relacje matek z dziećmi, a zwłaszcza ich aspekt fizyczny.

Karmienie piersią przedstawiano czasem na wazach i terakotowych figurkach, które były relatywnie tanie i przeznaczone do użytku prywatnego (jako przedmioty użytku codziennego, ofiary religijne czy dary pogrzebowe), ale już nie w bardziej prestiżowej i oficjalnej rzeźbie czy malarstwie. Dla kontrastu – w sztuce Egiptu karmienie piersią jest popularnym motywem, także w rzeźbie (przykład); nie stronili od niego też i malarze średniowieczni (przykład). Sceny porodu są jeszcze rzadsze ( z wyjątkiem przedstawień niezwykłych narodzin bóstw, np. Afrodyty wyłaniającej się z fal); pojawiają się późno i, tak jak karmienie piersią, tylko w kontekście prywatnym (np. terakotowe figurki). Znów – w innych kulturach takie sceny były powszechniejsze (przykład z Egiptu, przykład z Ameryki Południowej). Niewielka ilość przedstawień scen karmienia piersią i porodu w sztuce klasycznej wynika zapewne częściowo z tego, że tworzona była ona głównie przez i dla mężczyzn, których macierzyństwo nie interesowało.

Dlatego z wielkim zainteresowaniem przyjąłem informacje o odkryciu sceny porodu na kawałku garnka wykonanego ok. 600 p.n.e. w Etrurii (dzisiejsze północno-zachodnie Włochy):

 

Źródło: materiały prasowe. Autor: Phil Perkins

Co ciekawe, rzeczoną skorupę odnalazł niewidomy (tak, tak, to nie pomyłka!) student archeologii, który od razu wyczuł pod palcami niecodzienny motwy dekoracyjny. To, że tego odkrycia dokonano w Etrurii właśnie, nie jest zapewne przypadkiem – późniejsze znaleziska, a także źródła literackie i epigraficzne sugerują, że w tamtym społeczeństwie kobiety cieszyły się znacznie lepszą pozcyją, niż w Grecji i Rzymie.

Wydaje mi się, że wyszłoby nam wszystkim na dobre, gdybyśmy w tej sytuacji odstawili wzorce antyczne i spojrzeli w stronę Egiptu i Etrurii – i potraktowali poród i macierzyństwo (z karmieniem piersią włącznie) jako obiekt celebracji i dumy, a nie zbiór wstydliwych czynności, które wypiera się z życia publicznego.

J. Szamałek

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 16

Dodaj komentarz »
  1. Ależ możesz opublikować to zdjęcie. Zostało ono udostępnione jako materiał prasowy. Podaj tylko naziwsko autora zdjęcia tak jak ja zrobiłem: http://archeowiesci.pl/2011/10/20/scena-porodu-z-etruskiego-sanktuarium-subskrypcja/

  2. Nie wiedziałem – dzięki za informację! Już poprawiam.

  3. Tak, zdumiewające, że trudno jest obecnie pokazać karmienie piersią! Zwraca uwagę fakt, że sztuka Europy eksponowała przez stulecia ten motyw w licznych przedstawieniach Madonny z dzieciątkiem, więc Europejczycy mieli czas się przyzwyczaić. A tu nagle – problem!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. bylem kiedys w elmelunde(wyspa mon/dania)
    przepiekne sredniowieczne freski na sklepieniu w kosciele,
    sceny z raju, adam i ewa ( na golasa,wszystko tam gdzie trzeba!)
    odkryto je… niedawno i przypadkowo, podczas restauracji swiatyni…
    pastor mowil, ze zatynkowano je,gdy gmina przeszla na kalwinizm,
    ale tak starannie i sprytnie,
    ze nie tylko ich nie zniszczono, ale wrecz zakonserwowano,
    jakby z mysla o przyszlych pokoleniach…

  6. p.s.
    znalezisko jednym slowem:
    odjazd.

  7. Hmmm, czy akurat to zdjęcie było udostępnione to nie wiem. na pewno było to, które ja dałem 🙂

  8. Niestety ciągle nie ma równości płci i dlatego pojawił się taki dysonans. Kobieta z opuszczonymi majtkami służy zabawie mężczyzny, dlatego jest akceptowana. Natomiast karmienie piersią jest tylko kobiece, dlatego uznawane jest za zbyt intymne. Też nie rozumiem tego dysonansu, ale mam nadzieję, że nasze społeczeństwo wykształci w sobie „normalność” i nie będzie zwracać uwagi na kobiety karmiące piersią w miejscach publicznych.

  9. Czy Pan nie wytoczył zbyt wielkich dział na te wróbelki? Szargać całą historią starożytną tylko z powodu chwilowego ataku kołtuństwa w małym kraiku wydaje się być przesadą. Szkoda forum. Przypomnę jeszcze naszą dyskusję i potwierdzę, że według mnie Jezus to była kobieta i proszę nie obrażać moich uczuć religijnych. Ale sprawa piersi wydaje mi się nie być wynikiem zaparcia moralności.

    Kobiety karmiące piersią odczuwają to jako przyjemność erotyczną. Dla ludzi odczucia erotyczne są zwykle sprawą na tyle intymną, że wstydzą się i nie są zainteresowani ich publiczną prezentacją. Wstydzą się nawet przyznania tego.

    W przypadku mężczyzn jest to jeszcze bardziej złożone i pierwotne. Od czasów Freuda wieść gminna głosi, że tłumienie instynktów prowadzi do zaburzeń i działań zastępczych. Jednak już od Konrad Lorenz wykazał w swoich badaniach instynktu, że istnieje zupełnie inny mechanizm całkowicie nieszkodliwego WYŁĄCZANIA instynktów i spotykamy się z nim codziennie. Najbardziej znany przykład to wesoły śmiech, który całkowicie wyłącza agresję. Trzeba być bardzo zdemoralizowaną osobą żeby z wesołą pieśnią na ustach robić komuś krzywdę. To nie jest tłumienie instynktu tylko całkowicie nieszkodliwe wyłączanie. Uboczna uwaga: Dziwne, że państwo potrafi wydawać miliony na walkę z kibicami i wyzywać ich od bandytów a nie potrafi poświęcić paru groszy na opracowanie metod szybkiego wyłączania agresji w grupach.

    Ale wracając do piersi: Widok wzbudzonych sutek to kwintesencja erotyzmu. Do czasu! Bo widok niemowlęcia sięgającego tych sutek zmienia natychmiast odczucia w przeciwne i całkowicie wyłącza męski instynkt. Czy może ktoś sobie wyobrazić mężczyznę sięgającego jednej sutki a niemowlę drugiej? To jest perwersja. Chyba najbardziej aerotyczny i mało podniecający widok to widok kobiety karmiącej. Czy któryś ze średniowiecznych obrazów Madonny karmiącej przeczy temu? Według mnie odczucia te są instynktowne i przedkulturowe.
    Obie strony, choć z odmiennych powodów, nie są zainteresowane zbytnim eksponowaniem tego tematu i nie jest to chyba wynik zahamowań społecznych.
    Nie umiem niestety ocenić odczuć trzeciej strony – niemowląt i dziennikarzy. Przeglądając polskie media zauważam tylko, że są podobne. Wyłączam explicite Pana Szamałka.
    Pozdrowienia

  10. @ Marit: faktycznie, sporo się zmieniło w naszej percepcji kobiecych piersi; są dziś naładowane dużo większą dawką erotyzmu, niż kiedykolwiek wcześniej. Polecam bardzo ciekawą książkę nt. historii biustu, która rozwija ten temat:

    Yalom, M., A History of the Breast.

    @ byk: tak to już bywa, że cenzorzy często przyczyniają się do zachowania/ promocji tego, co tępią…

    @ Wojtek Pastuszka:
    sprawdziłem, to też udostępniono:)

    @Camparis
    Witam serdecznie na blogu!
    Ciekawe obserwacje! Ja bym jeszcze dodał, że mężczyźni nie lubią, kiedy im się przypomina, że pierś, dla wielu ulubiona i najbardziej ekscytująca część kobiecego ciała, ma bardzo praktyczną funkcję, w żaden sposób nie powiązaną z erotzymem. Jest to dla nich (nas?) krępujące, stąd te cenzorskie zapędy.

    @ Vera
    – z tego, co kojarzę, tylko pewien nikły procent kobiet odczuwa fizyczną przyjemność z karmienia piersią
    – mi się wydaje, że problem wynika po części z tego, że pierś nawet w momencie karmienia nie staje się zupełnie aerotyczna, stąd właśnie poczucie zakłopotania, odwracanie wzroku, itp.
    – swoją drogą, niektóre przedstawienia średniowiecznej madonny mają pewien ładunek; matka karmiąca jest wykorzystana jako pretekst do tego, żeby pokazać odrobinę nagości. Najsłynniejszy tego przykład to Madonna Fouqueta, która była prawdopodobnie wzorowana na kochance Karola VII:
    http://www.artbible.info/art/large/601.html
    – kobieta karmiąca jednocześnie mężczyznę i dziecko – świetny pomysł na prowokacyjny performans, proszę to koniecznie sprzedać jakiemuś artyście, Zachęta będzie kwiczeć z radości:)

    Pozdrawiam gorąco wszystkich komentatorów!

  11. tak,fouguet, myslalem, ze van eyck…
    tak samo jak huizinga sadze, ze daleko nam do sredniowiecza
    – najlepszy przyklad status prawny kobiety;
    dopiero pare dni temu,zakurzony powyzej uszu, angielski dom
    krolewski wpadl na pomysl, aby sukcesja nastepowala niezaleznie od plci;
    jak jest w polsce demokratycznej, kazdy widzi…
    od razu zaznaczam, ze jestem innego zdania niz engels
    (o, kurcze, mam nadzieje, ze nie zabiora mi wizy do stanow)
    i nie uwazam matriarchatu za forme przedawniona
    i prorokuje, ze za jakis 600 lat, zdeziluzjoniwawszy sie do reszty patriarchatem, arabowie, moze do tego systemu powroca;
    a ja, osobiscie cicho wyczekuje plemia rasenny,
    o ktorym plotki chodza,
    ze tak zegluje wsrod gwiazd,
    jak my po morzach

  12. Sztuka, sztuka
    Wartość naszych analiz: 20 października w muzeum Ostwall w Dortmundzie pani sprzątaczka wymyła do czysta drewnianą konstrukcję znanego artysty Martina Kippenbergera z roku 1987. Działała tak gruntownie, że dzieło nie da się już odtworzyć. Wartość utraconego dzieła to 800 000 Euro.

    Tak to się kończy nieraz dyskusja o sztuce.
    Pozdrowienia

  13. Same staruszki i staruszkowie się tu wypowiadają to i takie wnioski z dyskusji, hi, hi.
    Bilbordy dla nich to „przestrzeń publiczna” a młodzież, głupio czy mądrze, chodzi z nosami w jakichś komórkach, tabletach czy innych ekranikach i istnienia staroświeckich bilbordów nie zauważa.
    Współczesna agora to YouTube i podobne miejsca. A tam do wyboru, do koloru filmików pokazujących zarówno karmienie piersią jak i poród dziecka. Jedne niby ocenzurowane wiekowo, co każdy wie, że jest fikcją a inne nawet nie zadają sobie tego trudu.
    Jaka w tym wartość poznawcza – zależy od oglądacza i jego motywacji, jak zwykle. Jaka artystyczna,- nie wiem, ale w końcu skoro nawet w galeriach sztuki dzieci się rodzi jako rodzaj performance, to może niech ci, co maja skłonności do filozofowania się wypowiedzą.

  14. @zza kałuży
    Ten nieosobisty atak bardzo mi się podoba. Bardzo dobre i prawdziwe. Dzięki.

    W internecie można znaleźć wszystko. A najłatwiej bełkot. I każdy widzi to, na co go stać i pasuje do jego poziomu. A sztuka polega trochę na tym, żeby w tym bełkocie znaleźć coś więcej niż swoje lusterko. Bo dzisiaj sztuka nie jest po to by mieć wartości poznawcze.
    Czyli problem jest inny: Albo szukamy treści albo dopasowujemy się do poziomu ulicy.
    Co Państwo na to?

  15. http://www.youtube.com/watch?v=QPhKybQQYIc&feature=fvsr

    W tym jednym filmiku mogę posluchać profesorów Cornell, Oxfordu i Cambridge. Radzę odłożyć lusterko do torebki, (a prawdziwa kobieta ma ich bez liku, więc będzie gdzie) i posłuchać ich bełkotu.

    Wracam na moją ulicę;

    http://www.youtube.com/watch?v=8-4D4q5hBg0
    http://www.youtube.com/watch?v=5M2Vwudpsqo
    http://www.youtube.com/watch?v=88gXWW3qN7o

  16. Wysłałem wpis pokazujący jakie wartościowe, traktujące jak najbardziej o starożytnych rzeźbach oraz komentowane przez pracowników najlepszych uniwersytetów materiały można obejrzeć na YouTube, ale jak do tej pory wpis ten się nie ukazał. Czyżbym popełnił jakieś faux pas?
    W sumie faktycznie lepiej jest mi oglądać na własne oczy rzymskie kopie greckich rzeźb czy wystawę wizerunków zwierząt na starożytnych monetach aniżeli gapić się na płaski ekranik komputera. Dzieki za zachęcenie do sprawdzenia, „co aktualnie dają” w moim muzeumku z lewkami na schodkach.

  17. Witam! Trochę mnie zdumiewa, jak świadectwo kołtuństwa urzędu rozbudziło dyskusję nt.”Karmienie piersią, jako takie, a jeśli nie takie to jakie i dlaczego”. Ten sam urząd zawahał by się na pewno nad wydaniem opinii o relikwii z mleka NPMarii (jak wiemy, istnieją/istniały i są/były czczone). W ten sposób kretynizm urzędu równoważą przynajmniej tutejsi dyskutanci, którzy temat potrafią pogłębić wyprowadzając go z dna urzędowej poprawności(?)
    Ale przyznam, że jeszcze bardziej zbulwersowała mnie (i to w sensie jak najbardziej pozytywnym!) wzmianka o NIEWIDOMYM ARCHEOLOGU, który dokonał rzeczonego odkrycia. Czytając, odczuwałem podziw i głęboki szacunek dla tego nieznajomego zarówno z tzw.powodów oczywistych jak i dlatego, że myliłem się, sądząc że upośledzenie takie z wielu zawodów w tym archeologii, eliminuje. Cieszę się z tej pomyłki.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php