Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie

9.07.2011
sobota

Mister Mokrego Podkoszulka

9 lipca 2011, sobota,

Miałem niedawno przyjemność oglądać londyński Gay Pride, czyli po naszemu – paradę równości. Ileż się działo! Swoją reprezentację wystawiła policja, straż pożarna, piechota, marynarka wojenna, stewardzi i stewardessy, rugbiści i futboliści, kluby water-polo, wrotkarzy, muzułmanie, Żydzi, hinduiści, kwakrzy, przy czym wszyscy klaskali, gwizdali i bili w bębny; jeździły platformy, dwupiętrowe autobusy, motocykle… Słowem – różnorodność i kakofonia, przy której „Lokomotywa” Tuwima wydaje się być relacją z kongresu księgowych.

Stojąc tak na zatłoczonej Oxford Street zastanawiałem się, czy kiedyś taka parada przejdzie ulicami Warszawy. Cóż, dotychczasowe reakcje większości mieszkańców stolicy, a zwłaszcza naszych polityków, nie napawają optymizmem. Przecież podobne marsze to oburzające epatowanie seksualnością, deprawowanie nieletnich, etc., itd., itp. Niewątpliwie największy skandal – może z wyjątkiem transseksualistów i transwestytów – wywołaliby mężczyźni w samej bieliźnie i wyjątkowo obcisłych strojach, których w Londynie nie brakowało. W końcu kto to widział, żeby takie golasy łaziły po centrum miasta!

Ciekawi mnie bardzo, czemu podobnych reakcji nie wywołują na przykład wzorowane na brazylijskich karnawałach warszawskie Parady Samby, w trakcie których dziewczyny w mikro-bikini tańczą na Nowym Świecie i Krakowskim Przedmieściu (przykładowe zdjęcie)? Moim zdaniem wynika to po części z tego, że jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że kobiety podkreślają swoją seksualność strojem (ubrania krótkie, prześwitujące, obcisłe, słowem takie, które „więcej odsłaniają niż zasłaniają”), a mężczyznom takie zachowanie „nie przystoi”. Nie będę się może wdawał we wnikliwe analizowanie co odpowiada za taki stan rzeczy, bo to temat bardzo złożony, na który nie chcę się porywać. Warto jednak pokazać, że nie zawsze tak było…

 

For. Flickr; Peter Elman

Powyższa rzeźba została znaleziona na wyspie Mozia (w starożytności znana jako Motia), położonej na zachód od wybrzeży Sycylii. Jest wykonana z białego marmuru, mierzy nieco ponad 1.80 m. Jej styl łączy w sobie elementy archaiczne (fryzura, wygląd twarzy) i klasyczne (poza, fałdy ubioru), co sugeruje datę powstania około 470-450 p.n.e. Co ciekawe, w tym czasie Mozia była we władniu Fenicjan; Grecy pojawili się na niej dopiero jakieś sto lat później. Nasza rzeźba mogła więc zostać złupiona przez Fenicjan z jakiegoś greckiego miasta i przewieziona na wyspę, wystawiona przez Fenicjanina który miał słabość do greckiego stylu bądź Greka, który żył wśród Fenicjan.

Interpretacja tej rzeźby okazała się być zadaniem równie trudnym, co ustalenie, kto zlecił jej wykonanie. Badacze antyku widzieli w niej przedstawienie fenickiego boga Melkarta, herosa, kapłana, urzędnika bądź lokalnego arystokratę. Najbliżej mi jednak do hipotezy Malcolma Bella, który uważa rzeźbę z Mozii za wyobrażenie woźnicy, który odniósł zwycięstwo w zawodach sportowych. Przemawia za tym strój (sięgający kostek chiton, zwany xystis, przewiązany w piersi), typowy dla innych przedstawień woźniców. Oczywiście, mówimy tu o interpretacji oczami Greka, bo jak mogli ją interpretować Fenicjanie, nie mamy pojęcia…

Dużo bardziej niż znaczenie i funkcja tej statuy interesuje mnie jej wygląd. Mimo, że przedstawiony mężczyzna jest ubrany od stóp po głowę, rzeźba epatuje wręcz seksualnością. Cienka tkanina obleka ciało woźnicy tak ściśle, że sprawia wrażenie mokrej, zdaje się lepić do skóry. W efekcie pośladki, muskularny tors i potężne uda mężczyzny są uwydatnione; ubiór unaocznia cechy jego ciała, zamiast je zakrywać. Co więcej, przyrodzenie woźnicy również prześwitywało przez cienki chiton – ale już w starożytności naumyślnie je skuto, z nieznanych nam powodów. Być może tak plastyczne wyobrażenie męskiego ciała raziło władających Mozią Fenicjan, albo ktoś próbował mścić się w ten sposób na mężczyźnie, którego przedstawiała omawiana rzeźba?

Dzisiaj mężczyzna w takim stroju nie pokazałby się najpewniej w miejscu publicznym (chyba, że na paradzie równości), a już na pewno nie chciałby, żeby podobnym stroju go uwieczniono. Ci sportowcy, którzy z racji wymogów swej dyscypliny muszą zakładać obcisły strój, nie chwalą się nim raczej poza areną. Jeśli kiedyś pływak Michael Phelps doczeka się pomnika, na pewno nie będzie na nim stał w opinającym ciało kostiumie z lajkry, w który nosi na basenie. Ponadto warto wspomnieć, że w tym samym okresie greckim kobietom o dobrej reputacji nie wypadało podkreślać w podobnym sposób walorów swojego ciała (choć w podobnie prześwitującym ubiorze przedstawiano niektóre boginie).

Nie chciałbym tym wpisem namawiać wszystkich przedstawicieli mojej płci, żeby zaczęli ubierać się tak, jak jegomość z Mozii. Chciałem racej pokazać, jak umowne są ideały męskości, jak dramatycznie zmienia się nasze podejście do tego, co mężczyznom wypada, a co nie. Najwyraźniej w V w. p.n.e. chodzenie w sukience opinającej ciało było OK; w XVII wieku francuska szlachta chodziła w butach na obcasie i pudrowanych perukach. Wydaje mi się, że będąc świadomym tej relatywności norm kulturowych dotyczących ubioru, jesteśmy bardziej tolerancyjni wobec tych z nas, którzy czują potrzebę ich przekraczania. Jeśli raz do roku po ulicach Warszawy chcą się przejść mężczyźni odziani w strój a la woźnica z Mozii, to tak naprawdę co w tym złego?

J. Szamałek

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 31

Dodaj komentarz »
  1. Chcę nawiązać do wstępu i zakończenia Pańskiego tekstu i przytoczyć anegdotę, wiążącą się częściowo z Anglią a częściowo z problemem, który Pan poruszył: przedwojenny premier Sławoj-Składkowski w czasie pobytu w Anglii był zachwycony tamtejszymi trawnikami i postanowił, że my w Polsce też takie mieć musimy natychmiast. Towarzyszący premierowi Anglik skwitował to uwagą: „no tak, ale my je wałujemy od 300 lat”. Tak pewnie jest i z naszą świadomością, aby „dorosła” do zjawisk, które tam uważa się za normalne (niekoniecznie wszystkich) – trzeba ją też odpowiednio długo „wałować”. Świadomość bowiem zmienia się najwolniej, a jaka jest każdy widzi. Ciekawe jednak, że wybiórczo te zmiany zachodzą błyskawicznie (np. w modzie, gdzie małpujemy chętnie i natychmiast), ale tam gdzie występują jakieś elementy światopoglądowo-ideologiczne idzie to bardzo wolno. Tak tez musiało być pewnie, gdy ta normalna w greckim świecie rzeźba, została przeniesiona do innego kulturowo świata Fenicjan. W imię poprawności dłuta poszły w ruch. A skąd my to znamy…?

  2. P.s.: uchybiłem grzeczności i dobrym manierom nie zaczynając od „Dzień dobry” i nie kończąc na „Pozdrawiam”. Wstydzę się i PRZEPRASZAM

  3. Witam,
    Zgadzam się z Panem całkowicie- musi jeszcze sporo wody w Wiśle upłynąć… Dlatego wydaje mi się, że gdyby np. w przyszloroconej paradzie równości po Warszawie przeszedł tłum równie kolorowy i oryginalny co w Londynie, to zamiast szerzyć tolerancję, wywołałby reakcję odwrotną; Polacy muszą się chyba najpierw oswoić z myślą że blisko jedna piąta społeczeństwa nie jest heteroseksualna, zanim zaakceptowaliby podobne imprezy… Pozdrawiam!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Witam.

    Ale ta większa dopuszczalność kobiecej ekspresji odzieżowej bywa selektywna: takim przykładem jest konieczność zasłaniania piersi (czy ściślej sektora sutkowego że tak to określę), podczas gdy facet może być śmiało obnażony od pasa w górę, i to w miejscach mocno publicznych w środku miasta. No a pani karmiąca dziecko piersią musi się ostro chować po kątach.
    .
    A z tą szkołą samby to pewnie jest tak że Siły Dobra mają na głowie walkę z paradami równości właśnie, więc skoncentrowały się na najważniejszym strategicznie odcinku. Niewykluczone że jeśli dojdzie do delegalizacji zarówno zachowań podkreślających orientację inną niż jedynie obowiązującą, a później samego homoseksualizmu, w nastepnym etapie pod młotek pójdą szkoły samby. Przyroda nie lubi próżni.

  6. Witam,

    Jeśli chodzi o obiece ciało – zgadzam się, ale to wynika właśnie z jego rozerotyzowania; po prostu więcej jego części uważa się za „nieprzyzwoite”.

    Ciekawa jest też i druga obserwacja nt. „Sił Dobra”. Być może szkoła samby powinna przysłać swoją reprezentację na marsz równości, tak na wszelki wypadek!:)

  7. Witam!
    Co do parad szkoły samby w Brazylii, to proszę zwrócić uwagę, że imprezy odbywają się corocznie w kraju ultrakatolickim, z którym nb. Watykan wiąże podobne nadzieje, jak z Polską na kontynencie europejskim. I jakoś tam tak wrosły w tradycję, że walka szerokim kościelnym frontem z nimi, jako beznadziejna, pewnie prowadzona nie jest. Europejskie parady: równości, czy love-parade pomysł organizacyjny zaczerpnęły chyba z pierwowzoru południowo-amerykańskiego ale póki co, u nas kraju równie katolickim jak Brazylia napotykają na opór i kościoła, i znacznej części społeczeństwa a czasem i władz administracyjnych. Kościół (czy też Siły Dobra, jak pisze Witek_w11) ma zresztą historycznie niezmienny stosunek do sprawy nagości i erotyzmu (wiadomo grzech!) a przecież o to tu w sprzeciwie wobec parad chodzi. Nie przypominam sobie, poza paroma obrazami renesansowymi, aby Matka Boska karmiąca miała piersi, Chrystus zaś, przecież syn CZŁOWIECZY, jest z reguły (z w/w wyjątkami) pod tym względem całkowicie odczłowieczony. Problem, z którym kościół instytucjonalny od zarania poradzić sobie nie umiał, lub też poradził sobie w sposób jednoznaczny i do dzisiaj nie zmieniony. Ma do tego prawo, ale faktem jest, że zderzenie postulatu kościoła (jeśli chce się on w tej sferze wypowiadać. Po co?) z rzeczywistością kulturowa, taką jaka jest, samo w sobie jest ciekawe i do rożnych refleksji prowadzi.(znowu brzydkim swoim zwyczajem otworzyłem boczną furtkę dyskusji, ale mam przyzwolenia Gospodarza)

  8. Szanowny Autorze i Komentatorzy.

    Dziekuje serdecznie za komplementy pod moim adresem, ktore z pokora przyjmuje, bo wydaje mi sie, ze sa na wyrost. Na swojego wlasnego bloga nie mam apetytu, bo wymagaloby to ode mnie wiekszego zaangazowania sie, niz chce sobie na to pozwolic. Dlatego tez nie odzywalem sie wiecej w dyskusji pod artykulem szanownego Autora, sadzac, ze dyskusja wykroczyla poza ramy Sztuki Antyku.

    Znacznie lepiej czuje sie dyskutujac konkretne, a fascynujace szczegoly dziel sztuki, niz ich wspolczesny odbior, wykraczajacy poza estetyke.

    Dlatego tez wolalbym napisac, ze rzezba mlodego mezczyzny z Mozii przedstawia niewatpliwie zwycieskiego woznice, o czym swiadczyc by mogly dziury na piersi, gdzie niewatpliwie byla zamocowana typowa klamra z brazu, spinajaca xystis. Czego na zdjeciach nie widac, rowniez w glowie znaleziono resztki brazowych gwozdzi, na ktorych umocowany byl laur. Pozycja mlodzienca (mimo brakujacych ramion) wskazuje, ze prawa reka siegal, dotykajac laurowego wienca na glowie, a lewa reke oparl nonszalancko na biodrze (zachowaly sie palce i czesc dloni na lewym biodrze).

    Fryzura jest jak na ten okres rzeczywiscie niezwykla, natomiast trudno cos wiecej powiedziec o twarzy, bo nos i podbrodek ulegly zniszczeniu, uniemozliwiac zidentyfikowanie typowych greckich rysow. Rzezba zostala odkryta bez glowy (ktora przytwierdzono w ramach restoracji), co – w polaczeniu z brakiem widocznych genitaliow dalo zrodlo przypuszczeniom, ze dewastacji tej dokonano rozmyslnie.

    Wreszcie znalezisko w Mozii nie swiadczy o niczym szczegolnym, biorac pod uwage, ze lata 409 do 405 BC byly okresem wielu bitew Kartaginczykow i Grekow, w wyniku czego wiele greckich miast zostalo zlupionych.

    Wreszcie – “mokry podkoszulek” – nie byl naprawde sprawa wyjatkowa, bo na poludniu Wloch znaleziono liczne przyklady rzezb z taka charkterystyka (choc, co prawda, datowanych co najmniej pol wieku pozniej – ale to nie znaczy, ze wszystko sie zachowalo). Do klasycznych przykladow nalezy tzw. “Tron Ludovisi”.

    I zakonczylbym tym, ze w pisaniu tego korzystalem z opracowania p. Julie Schauer, ktore mozna znalezc tutaj:

    http://artvent-artventures.blogspot.com/2011/02/archeology-in-sicily-youth-of-mozia.html

    Do tej pory jest to grunt, na ktorym czuje sie w miare pewnie. Dyskutowanie o znaczeniu, moralnosci, etyce ludzi innych kultur i czasow na podstawie niewielu zachowanych przykladow wydaje mi sie dosc bezproduktywne. Ocenianie motywow ich zachowan, zwyczajow oraz otaczajacego ich srodowiska kultury, filozofii i tradycji – to praktyka jeszcze gorsza, bo ustanawia a priori zalozenie, ze “wiemy lepiej”. Otoz – nie wiemy! Od wiekow tocza sie spory o tym, kim byl adresat sonetow Szekspira, a mamy raptem do czynienia z epoka odlegla od nas zaledwie 500 lat.

    Wspominam o Szekspirze celowo, bo tez mozemy miec do czynienia z artystyczna ekspresja homoerotycznego uczucia. Jednak nie potrafimy z cala pewnoscia powiedziec, czy byla to tylko “licentia poetica”, czy tez autentyczny zwiazek. Oraz, czy Swan of Avon pisal do Ledy, czy Ganimeda.

    Jednak nie to jest w tym wszystkim najbardziej deprymujace, ile to, ze patrzymy na inne kultury, odlegle czy to historycznie, czy geograficznie poprzez pryzmat dnia dzisiejszego, nie biorac zupelnie pod uwage ani okolicznosci, ani ludzi, ani nawet ich filozofii, przemyslen i tradycji, ktore takie spoleczenstwa i kulury stworzyly.

    Przepraszam za rozwleklosc wypowiedzi, ale poczulem sie do tego troche zmuszony przez wciskanie kwadratowych analogii w okragle przyklady.

    Prosze wziac pod uwage, ze tego typu “nakladanie” wspolczesnej moralnosci spowodowalo utrate skarbow kultury, mysli i sztuki, poczynajac od wczesnych Celtow, poprzez Slowian, z ich licznymi plemionami, poprzez kulture arabska (bezmyslnie zniszczona przez krzyzowcow), poprzez kultury amerykanskie.

    Nie bede siegal juz do innych kulturowych stereoptypow, ktore stawiane sa dzis na piedestale. Ani nie jestem przekonany, co tego, ze jestem w stanie ocenic starozytnych – wspolczesnych tez nie, ani tez nie mam na to ochoty. Natomiast zawsze zakrzykne “Evoe” w Bachanaliach i dionizyjskich misteriach.

    Jeszcze raz przepraszam za przydlugi wpis.

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

  9. @ Werbalista:

    Drogi Werbalisto,

    Jak zawsze dziękuję za uzupełnienie szczegółów, które pominąłem w tekście, żeby uniknąć dłużyzny. Dodam może jeszcze, że to, czy omawiana przez nas rzeźba rzeczywicie przedstawiała woźnicę, nie jest wcale takie oczywiste – zgadzam się, należy do typu ikonograficznego woźnicy, ale skąd możemy wiedzieć, jak ją interpretowano na Mozii, jaką funkcję tam pełniła? Znaczenie sztuki jest szalenie i leży raczej w odbiorcy niż w samym dziele.

    W dalszej części piszesz Werbalisto o „…wciskaniu kwadratowych analogii w okragle przyklady.” Czy rzeczywiście robiłem coś takiego we powyższym wpisie? Wydaje mi się, że mój argument jest akurat prosty jak koncepja cepa i niezbyt kontrowersyjny: to, że Grecy czy artyści rzeźbiący w reckim stylu przedstawiali w taki sposób mężczyzn świadczy o tym, że wyobrażenia dotyczące męskośi są relatywne, niestałe, zależne od kulturalnego kontekstu. Gdzie tu dyskusja o moralności, etyce, czy nawet znaczeniu? Czy gdzieś tu się zapędziłem z interpretacją?

    Ponadto pozwolę sobie nie zgodzić się z Pańskim pesymizmem – możemy bardzo wiele powiedzieć o etyce i moralności odległych geograficznie i czasowo społeczeńśtw, choć jest to zawsze ciężkie zadanie, i nigdy nie uzyskamy kompletnego obrazu sytuacji. dla przykładu, jeśli na Wyspie Wielkanocnej znajdujemy kości ludzkie noszące ślady gotowania i noża rzeźniczego, możemy wywnioskwać, że ich mieszkańcy uprawiali kanibalizm, i że najwyraźniej było to w pewnych kontekstach ackeptowalne. Jeśli czytamy u Teognisa z Megary o zadurzaniu się w nastoletnich chłopcach, możemy wywnioskować, że w pewnych kręgach greckiego społeczeństwa, w pewnych okresach, takie związki uważano za rzecz codzienną.

    Oczywiście, łatwo tu popełnić błędy, poślizgnąć się w intrpretacji, przyjąć pozycję wszystko-wiedzącego mędrca XXI wieku, patrzącego w przeszłość z moralnych wyżyn – ale czy to argument a tym, żeby w ogólne nie próbować, czy za tym, żeby być akademicko czujnym?

    Prawda, mnie – i część Komentatorów – myślenie o sztuce antycznej posuwa do rozważań o naszych czasach; ale czy to też „wciskanie kwadratowych analogii w okragle przyklady”? Też się nie zgodzę; po prostu poznając inną kulturę, lepiej jesteśmy w stanie dostrzec że przyjęte dziś wzorce nie są niezmienne i jedyne.

    Chcałbym podkreślić, że jestem jak najbardziej odległy od bezmyslnego nakładania naszej moralności na przeszłość – ale chyba tego nie robię?

    @ emes5756: relacja pomiędzy matką boską a jej biustem jest bardzo ciekawa; w niektórych okresach piersi są eksponowane, w innych prawie ich nie widać. Bardzo ciekawie pisze o tym Marilyn Yalom w swojej książce z 1998 A History of the Breast (polecam!); jeśli pamięć mnie nie myli, o historii piersi był też jakiś artykuł w Polityce niedawno, można go pewnie wyszperać w archiwach.

    Pozdrawiam

  10. Witam!
    Gdyby tak była możliwość nominowania do nagrody za takie artykuły.

    Tym razem analogia historia jest dla Pana źródłem refleksji. Dostrzega Pan dyskrepancję między aktualną szybkością rozwoju materialnego i zapóźnieniem kulturowym. Ocena zjawiska to zwykle litania pretensji. Ja jednak uważam inaczej:

    Polskiej polityce udało się przekonać, że o przyszłość nie trzeba walczyć, bo ona się Polakom należy jako nagroda za istnienie w Europie. Ciekawe, że należy się także tym, którzy wsadzali opozycjonistów do więzienia, bo przecież oni też brali udział w walce. I chcieli dobrze (dla siebie). W efekcie mamy kociokwik moralny gdzie bity i bijący są równi: obaj brali udział w bijatyce. Nie jest to atmosfera do powstania ruchów mających jakieś wyższe cele. Łatwo je ośmieszać pytaniem, co z tego będą mieli i czy się opłaca.

    Dobrobyt przychodzi w Polsce bez wysiłku. Wystarczy trochę pokrzyczeć w Brukseli. Pieniędzy jest taki nadmiar, że ich wydawanie przestaje być racjonalne. Nikomu nie przyjdzie do głowy, że o wyższe cele należy walczyć z poświęceniem. Dobra materialne przychodzą same a ideowe są w pogardzie. Czy komuś chciałoby się iść do więzienia dla praw wyborczych tak, jak sufrażystkom? Walczący budzą dzisiaj pogardliwy uśmiech i politowanie. Nikt nie pamięta, że dobrobyt został wywalczony przez lata walk związkowych. Dzisiaj demonstracje związkowe budzą pogardę mediów mimo bezrobocia. A czy nie jest tak, że dzisiejsze osiągnięcia to odcinanie kuponów od biletów, które zdobyli inni?
    P.S. Tylko uczestnikom parad równości się chce. Ale to wyjątek. Jaskółka.

    Donosicielstwo jest w zasadzie jedyną metodą walki. Przodują media. Po co się wysilać, kiedy wystarczy donieść do Strassburga i sprytnie uzasadnić. I Unia rozwiąże problem. Po co protestować czy demonstrować. To poważny i ogólniejszy problem: dysponowanie rozwiązywania problemów na przepisy albo Innych. To brak poczucia odpowiedzialności, podstawy wszelkiego postępu.
    W ten sposób UE jest „odpowiedzialna” za gnuśnienie społeczne. Fatalna jest przy tym zasada tolerowania wszystkiego po ile zainteresowany głośno wrzeszczy.

    Właśnie rozwiązywanie problemów za nas szkodzi na dłuższą metę bardziej niż pomaga. A sam dobrobyt bardzo ogranicza umysłowo. Myślę, że historyczne spojrzenie na tę problematykę, byłoby tematem na jakiś Pana artykuł.
    Przepraszam za rozwlekłość. Nie umiem krócej.
    Pozdrawiam

  11. Cieszę się, że podobał się Pani artykuł – ale mam wrażenie, że może troszeczkę za bardzo ściągnęło Panią w politykę lat niedawnych; wolałbym takich dyskusji na „Sztuce Antyku” uniknąć i wrócić do rozmowy o sztuce właśnie, albo do bardziej ogólnych rozważań o przeszłości i kulturze. Proszę się nie obrazić, ale boję się, że zaraz zlecą się tu komentatorzy, którzy zamiast dyskutować o sprawach, którym ten blog jest poświęcony, będą głosić wyższość PO/ PIS/ SLD/ PJN/ itd.

  12. Witam Pana!
    Ma Pan rację.
    Problem z tym, że ja wcale nie myślałam o polityce. To był błąd. Sorry.
    Myślałam raczej o Pana analogiach historycznych. Bo mój tekst dotyczy rozwoju społecznego, jego napędu albo hamulców w historii. Jeśli wypadło inaczej, proszę usunąć komentarz.

  13. Nie ma sprawy. Kasować nie będę, ale proszę resztę szanownych Komentatorów o nie podejmowanie rękawicy:)

  14. Dwie sprawy.

    1.Zawsze te pourywane ręce. Czy istnieje jakaś zmienność technik implementowania kończyn górnych do reszty rzeźby w zależności od epoki?
    2.Szanowny Werbalista (w niespodziewanie pesymistycznym komentarzu) wspomniał o nietypowości fryzury naszego bohatera. Czy nie mogło być tak że gwoździe przytwierdzały nie tylko laur ale również restę włosów?

  15. @ witek_w11:

    Niestety, tak juz jest z tymi rekoma – po porstu wystaja, a marmuru jest kruchy. Ponadto wiele rzezb bylo robionych z kilku kawalkow kamienia spietych metalowymi klamrami, bardzo czesto doczepiano wlasnie konczyny. Jesli taki kawalek metalu przerdzewial, albo ktos go zrabowal, to znow…ręce opadają:) Lepiej jest z brązami – jeśli w ogóle przetrwały do naszych czasów (a jest to niestety rzadka sprawa; szacuje się, że straciliśmy 99.9% antycznych brązów), to zwykle mają wszystko na miejscu.

    2. Gwoździe są na samym czubku głowy, gdzie zazwyczaj loków sie już nie rzeźbi (kto by je zobaczył?). Były one więc tam zamontowano albo faktycznie po to, żeby przytwierdzić rękę, albo… żeby przyczepić jakieś ustrojstwo do ostraszania ptaków, jak np. tu:

    http://1.bp.blogspot.com/_LNVmkVvPyZ8/TMJsl-pVX0I/AAAAAAAAAQg/C0OejVNOpl8/s1600/Peplos+Kore+Reconstruction,+side+view,+Cambridge,+c.+530+BC.jpg

    Pozdrawiam!

  16. @gospodarz:
    1.
    zazdroszcze panu!
    w londynie mozna po ulicach chodzic ( na codzien,sic)
    nawet z nocnikiem na glowie, ale, oczywiscie, z wdziekiem, z wdziekiem!!
    2.
    niech pan cos napisze o legionie tebanskim..
    @werbalista:
    dodam, ze po zdobyciu egiptu(VII w.n.e) arabowie spalili wszystkie biblioteki, w tym wowczas najwieksza na swiecie, aleksandryjska;
    co sie dzialo z rzezbami i obrazami mozna sobie wyobrazic…
    @vera:
    przyznam, ze mnie tez mdli i boli…

  17. @byk
    Obawiam się, że rzekome spalenie biblioteki w Alexandrii to mit z 13 wieku. Najbardziej prawdopodobne jest, że spalił ją niechcący Cezar podpalając statki w czasie walk z Pompejuszem. Druga, mniejsza biblioteka w Serapejonie została najpewniej zniszczona razem ze świątynią przez chrześcijan.
    Ale o tym powinien raczej opowiedzieć Pan Szamałek.
    Pozdrawiam

  18. Cóz, jo – jako miłośnik gór i łesternów – godom, ze dlo chłopa to najlepse som takie trzy stroje:

    1) góralski kapelus, cucha, portki bukowe, kierpce
    2) kapelus z syrokim rondem, chusta na syje, kosulka flanelowo, dzinsy, wysokie buty
    3) indiański pióropus, bluza i portki z jeleniej skóry, mokasyny.

    Hej, yupi-yey, howgh, hau 😀

  19. @vera: nie;
    poza tym chrzescijanie w egipcie(i nie tylko:patrz n.p. bosna) przeszli na islam, bo to religie bratnie, semickie, monoteistyczne.
    @owcarek:tak, ale nie nad ukajali!

  20. p.s.
    na temat islamu i chrzescijanstwa w afryce ciekawie pisze w ostatniej swojej ksiazce „taniec afrykanskich masek” v.s. naipaul:
    polecam!

  21. @byk
    Kulą w płot.
    Po sprawdzeniu daty: To właśnie chrześcijanie w roku 391 zniszczyli świątynię Serapisa i z nim najpewniej bibliotekę. Kto wtedy słyszał o islamie? A Cesar to jeszcze 4 wieki wcześniej.
    A historia ze spaleniem Museionu to, jak pisałam, średniowieczna bajeczka z czasów rekonkwisty.
    Źródłaaaaa!

  22. Szanowny Autorze oraz Szanowni Komentatorzy.

    Z zalozenia moj komentarz nie mial byc pesymistyczny. Po prostu nie bardzo zgadzam sie z przenoszeniem obecnie obowiazujach zasad etycznych, czy moralnych na w odniesieniu do
    starozytnosci. Jak sie to mowi “nie ma przeniesienia”.

    Moge sobie z latwoscia wyobrazic, ze za lat piecset, czy tysiac jakis historyk napisze: “z przekazow wynika, ze w XXI wieku praktykowano rytualny kanibalizm. Od czlonkow sekt wymagano, aby spotykajac sie co najmniej raz w tygodniu, uczestniczyli w spozywaniu ludzkiego ciala, przy czym kaplan pil jeszcze ludzka krew.”

    Albo: “Wiek dziewietnasty skutecznie zakonczyl trwalosc malzenstwa. Do tej pory o zawarciu malzenstwa decydowala wola rodzicow. Rozwody bylo rzadko spotykane i najczesciej z bardzo drastycznych powodow. Kierujac sie nieznanymi przeslankami, w wieku XX zdecydowano dac calkowita wolnosc nastolatkom, a rowniez starszym, aby zawierali malzenstwa “z milosci”. W rezultacie skonczylo sie to statystyka 60 procent rozwodow i dzieci pol-sierot. Nie jak w czasach Rzymu, gdzie malzenstwa i rozwody zawierano ze wzgledow politycznych, ale dbano o dzieci, a odrzuconego malzonka przygarniala rodzina, a niejednokrotnie mial jeszcze wielkie wplywy.”

    Albo: “Wojny peloponestkie toczyly sie przez prawie trzydziesci lat, zakonczone szacunkowa liczba ofiar w wysokoci okolo stu tysiecy, w wiekszosci ofiar zarazy, a zolnierzy (obywateli Aten) zginelo raptem kilkanascie tysiecy, przy czy wiekszosc dostala sie w niewole.” Wojny peloponeskie ze swoim rejestrem ofiar zmienily historie swiata na wieki.

    W porownaniu – powstanie warszawskie pochlonelo 250 tysiecy ofiar w okresie kilku miesiecy, w tym okolo stu tysiecy “zolnierzy” nie zmieniajac wyniku wojny w zaden szczegolny sposob.

    Oczywiscie, studia tego typu sklaniaja do refleksji na temat moralnosci, sprawiedliwosci oraz ogolnej inteligencji ludzkiego rodzaju. Ale wykracza to poza ramy tej rubryki, czego nie chcialbym robic.

    Szanowny Autor dostarcza – poprzez swoje wpisy – wspaniale mysli na temat starozytnej historii Grecji, w okresie swojej swietnosci, i bardzo sobie to cenie. Dlatego tez nie chce wyrazac sie na temat polityki, etyki, ani moralnosci starozytnej Grecji.

    Idea bloga jest prowokacja do odpowiedzi, wiec Pan Owcarek Podhalnski tez mnie sprowokowal do odpowiedzi na temat dopuszczalnych, meskich strojow. Z rozpacza stwierdzilem, ze sie nie kwalifikuje. “Kapelus gorolski” ni mom, “Cucha” – ni mom. “Bukowe portki” – ni mom. “Kierpce” – mom. Portki mom cerwone, klobuk zamiast kapelusa – corny, kosule mom biola – cosik mi sie widzi, ze zbojnik jestem. A pise sie ciezko, bo w rece ciupaga.

    Pozdrawiam wszystkich, jak zwykle, a Szanownemu Autorowi zycze wielu udanych pomyslow na nastepne tematy. Ksiazka zamowiona i czekam z niecierpliwoscia.

  23. @vera:
    szanowna pani madralinska,
    biblioteke aleksandryjska, z tego co wiem podpalono i niszczono kilkanascie razy, ale to dopiero arabowie ZROWNALI JA Z ZIEMIA.

  24. Oj, nazbierało mi się korespondencji… Już spieszę z odpowiedzami:

    @ Owcarek: o, widzę Owcarku, że preferujsz styl macho, taki w stylu kowboja Marlboro. Jeszcze by się przydał zestaw z podartymi dżinsami i koszulką pobrudzoną smarem samochodowym:)

    @ byk, Vera: biblioteka w Aleksnadrii faktycznie była niszczona wielokrotnie, ostatni raz najprawdopodobniej w 7 wieku przez wojska arabskie. Kalif Omar miał podobnież powiedzieć, że książki, które nie są w zgodzie z Koranem, powinny zostać zniszcozne – ale wiemy to od historyka chrzescijanskiego żyjącego w XIII wieku, więc troche to podejrzane. Przypomina mi to w kazdym razie hiszpanskich biskupow palacych dokumenty Mezoameryki…

    @ Werbalista: zgadzam się, że dyskutowanie o moralności w przeszłości to śliski temat. Sam nie jestem pewien jak i czy powinno się to robić, wiem natomiast, jak się tego nie powinno czynić – wedle metody profesora Vickersa. Poprzednia notka była więc pomyślana jako głos sprzeciwu, a nie pierwszy z wielu wpisów rozgrzebujących grzechy przeszłości. Uspokajam, że wracam do stałej tematyki:)

    Ach, i cieszę się, że zamówił Pan już książkę; mam nadzieję, że się spodoba!

    Pozdrawiam wszystkich komentatorów!

  25. „[…] biblioteka w Aleksandrii faktycznie była niszczona wielokrotnie, ostatni raz najprawdopodobniej w 7 wieku przez wojska arabskie.”

    Całkiem możliwe że po prostu zniwelowali ruiny.

  26. @Witku
    Właśnie tak myślę. Na dodatek większość zniszczeń spowodowali chrześcijanie w czasach pozbywania się świadectw pogaństwa.
    Mam zresztą skromne pytania: Jak wygląda zwój papirusu po kilkunastokrotnym spaleniu? Czy biblioteka to zbiory czy budynki?

    @Pan Szamałek
    Guardia di Financa dokonała wielkiego odkrycia archeologicznego na ciężarówce przemytników. Chodzi o ogromną figurę siedzącego Kaliguli. Doprowadziło to do wykopalisk nad brzegiem Jeziora Moimi, znanego z barek cesarskich 1920 (niestety ten ogień). Bardzo by mnie interesowała ocena archeologiczna tych podobno zadziwiających i rewelacyjnych odkryć bo trudno coś znaleźć.
    Pozdrowienia

  27. @Vera

    W Archeowieściach jest, w artykule z płatnym dostępem.
    http://archeowiesci.pl/2011/07/14/grobowiec-kaliguli-okazal-sie-nimfeum-film-subskrypcja/
    Nie czytałem ale z grubsza to nie był grobowiec tylko nimfeum (jak w tytule).

  28. @Witku
    Dziękuję. To jest to.

  29. Krytyczny stosunek do wszystkiego, co inne od „naszego” jest wytworem hipokryzji tzw. katolickiej. Oczywiscie z rzeczywistym katolicyzmem nie ma to nic wspolnego, ale hipokryci moga twierdzic, ze ma, bo oni wiedza lepiej. Takimi hipokrytami sa np. ksieza i biskupi kosciola katolickiego, ktorzy lubia ladnych chlopcow (lub dzeiwczynki), ale tylko we wlasnych lozkach i kiedy nikt tego nie widzi. Po odeslaniu bieli na odleglosc beda wykrzykiwac z ambon jaka to Sodomia z Gomoria u nas panuje i ze prawo naturalne (sic!) tego (co oni robia) zabrania. I tak biznes sie kreci. Najwieksi hipokryci sa wsrod kleru i tzw. patriotycznej prawicy. Bagno totalne!

  30. nota bene:
    nie mam zamiaru potepiac arabow w czambul;
    jak kto chce to niech sobie poczyta tukidydesa jak to
    atenscy „oswieceni” demokraci rozprawiali sie ze swoimi przeciwnikami…
    za nalkowska(„medaliony”):
    „ludzie ludziom zgotowali ten los…”

  31. Z estetycznego punku widzenia wole oglądać ładne dziewczyny niż np. Kaczyńskiego, Rydzyka czy bp. Peatza . Nie mówiąc ze ich golizna to byłoby rzeczywiste porno (i duszno)

    P.S.
    Oglądałem i klaskałem na kilku paradach

  32. @a2222:
    polecam film pana batorego „o dwoch takich…”;
    przypomne, ze ongis cala rz-plita prawie ludowa w blizniakach byla zakochana…

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php