Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie

28.04.2011
czwartek

Golizna na cmentarzu

28 kwietnia 2011, czwartek,

W kolekcji duńskiego Carlsberg Glyptothek (zbieżność nazwy ze znaną marką piwa jest nieprzypadkowa!) znajduje się jedna z najbardziej intrygujących rzeźb starożytnego Rzymu – tak zwana Marcia Furnilla, która przykuwa wzrok nawet tych zblazowanych turystów, którzy wszelakie luwry i uffizi złazili wzdłuż i wszerz.

Źródło: vroma.org

Jak widać, omawiana statua przedstawia nagą kobietę. Na pierwszy rzut oka można by uznać, że nie w niej nic niezwykłego – ot, jakaś kolejna bogini, nimfa czy inna amazonka. W końcu galerie sztuki antyku jak świat długi i szeroki pękają w szwach od rzeźb golusieńkich jak święci tureccy; tylko muzea watykańskie miały dość taktu, by newralgiczne członki skuć, a podbrzusza zasłonić figowymi liśćmi.

Nasza naturystka z Danii jest jednak wyjątkowa; kryje się w niej paradoks. Jej ciało jest uosobieniem klasycznego ideału: nogi są zgrabne, o smukłych kostkach, biodra krągłe, brzuch płaski, piersi małe i jędrne. Jej fizys należy jednak do zupełnie innej bajki – usta, które wedle wzorców powinny być małe i pełne, są długie i cienkie, a do tego wygięte lekko do dołu, co nadaje twarzy smutny, niezadowolony wyraz; policzki przecinają szerokie bruzdy, broda jest szeroka, widać zaczątki podwójnego podbródka (zdjęcie). No i te włosy, które wyglądają jak gigantyczny plaster miodu!

Porównując naturystkę z Kopenhagi z innymi rzymskimi rzeźbami, szybko można zauważyć, że jej ciało jest dokładną kopią tzw.”Wenus Zawstydzonej”, typu przedstawienia bogini miłości o korzeniach sięgających klasycznej Grecji (przykład). Z drugiej strony, jej twarz jest podobna do portretów kobiet z okresu flawijskiego (późny I. n.e. ), kiedy w modzie były iście barokowe fryzury (przykład).

Mamy więc przed sobą twarz Rzymianki w średnim wieku,  zapewne dobrze usytuowanej – świadczą o tym starannie ufryzowane loki, w końcu byle praczka czy przekupka nie miałaby czasu na takie głupoty – osadzoną na perfekcyjnym ciele bogini. Efekt tego zabiegu jest dla naszych oczu przykry, coś nam „zgrzyta”, może nawet wywołuje lekki niesmak.

O fenomenie łączenia realistycznych portretów z wyidealizowanymi ciałami pisałem już wcześniej, przy okazji rzeźby cesarza Klaudiusza który, choć w rzeczywistości był wątłej budowy, został przedstawiony z kaloryferem na brzuchu i bicepsami godnymi Rocky’ego Balboa. W tamtym wypadku jednak cesarz odwoływał się do powszechnie wówczas znanych wzorców hellenistycznych; jego umięśnione ciało miało symbolizować władzę i na poły boski status. Naga kobieta z Kopenhagi nie pasuje do takiej interpretacji; o co więc chodzi?

W interpretacji rzeźb niezwykle ważny jest ich kontekst. Niestety, nie wiemy kogo przedstawia statua z Kopenhagi – kiedyś myślano, że wyobraża żonę  cesarza Tytusa, Marcię Furnillę, ale dziś odchodzi się od tej interpretacji – ani gdzie dokładnie ją znaleziono. Całe szczęście istnieją inne, bardzo podobne rzeźby łączące realistyczne, mało pochlebne portrety z ciałem Wenus, których proweniencja jest dobrze znana. Jak się okazuje, najczęściej znajduje się je na… cmentarzach.

Jak wspomniałem, współcześni odbiorcy reagują najczęściej na duńską „Wenus” negatywnie; jest ona dla nas szokująca, zawstydzająca, śmieszna. Możemy bezpiecznie założyć, że nie o taki efekt chodziło rzymskim rzeźbiarzom ani ich klientom. Kto wystawia swojemu bliskiemu nagrobek z intencją, by rozśmieszał i oburzał przechodniów?

Trzeba zastanowić się nad pozytywną interpretacją. Wydaje mi się dalece wątpliwe, żeby chodziło o chamski lifting mający na celu odmłodzenie nieboszczki, porównywalny z dzisiejszą plagą „fotoszopowania” – wówczas pozbyto by się zmarszczek widocznych na twarzy. Chodziło raczej o to, by porównać zmarłą matronę do Wenus, pokazać ją jako ideał kobiety, podkreślić jej niegdysiejsze piękno i powab, który szedł w parze ze skromnością (w końcu dłonie zasłaniają newralgiczne części ciała!). Nikt nie spodziewał się, że obserwator uwierzy, że nasza Matrona w wieku lat 50 miała ciało modelki; chodziło raczej o wywołanie pozytywnych konotacji.

Na podstawie poczynionych obserwacji można wyciągnąć dwie ciekawe konkluzje. Po pierwsze, widać na tym przykładzie jak inne było podejście Rzymian do nagości, przynajmniej w kontekście sztuki – była postrzegana ona raczej jako kostium i symbol, a nie dosłowne odzwierciedlenie rzeczywistości; pokazywanie obnażonego ciała miało często na celu wyrażenie abstrakcyjnych wartości (potęga i władza w przypadku Klaudiusza, kobiecy powab w przypadku „Marcii”), a nie przedstawienie prawdziwego wyglądu.

Przygotowując materiał do tego wpisu natrafiłem na wiele blogów podróżniczych, w których autorzy pastwili się nad biedną „Marcią” i jej koleżankami, którym wystawiono podobne nagrobki; słowa „okropieństwo” i „makabra” pojawiały się nagminnie. Nie natknąłem się na podobne opinie na temat rzeźb wspomnianego wyżej Klaudiusza, choć są one równie anatomicznie nieprawdopodobne. I tu przechodzimy do drugiej konkluzji – strasznie jesteśmy nawykli do komentowania kobiecego ciała i wytykania w nim wad i śmieszności, podczas gdy męskie kształty nie wywołują takich reakcji. Chociaż Rzymianie nie byli pewnie w tej kwestii lepsi…

J. Szamałek


 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. Tym razem rysu historycznego dorzucic nie mozna. Po pierwsze, dlatego, ze wcale nie wiadomo, czy to statua Marcii Furnilli (choc podobienstwo do popiersia w Alban Lake jest uderzajace:
    http://www.indiana.edu/~c414rome/net_id/romesculp/sculpture/flavian/marcia2.gif

    Po drugie, dlatego, ze o samej Marcii Furnilli wiemy stosunkowo malo. Byla krotko zona Tytusa, ktory ozenil sie z nia, aby podniesc swoj status spoleczny, bo byla z wybitnego rodu Marciusow. Lecz owczesny cezar Neron nie mial zaufania do tego rodu, wiec – tak jak Tytus sie ozenil – tak szybko sie rozwiodl, pozostawiajac przy sobie ich corke – Julie Flawie. Dalsze losy Marcii Furnilli nie sa znane.

    A wreszcie szanowny Autor stawia tu przed nami porownanie estetyczne i role nagiego ciala w rzezbie rzymskiej. Zderzenie dojrzalej twarzy z czlonkami mlodej kobiety rzeczywiscie wywoluje szok. Dzis nie bylby to problem, chirurgia plastyczna, w polaczniu z dieta i cwiczeniami fizycznymi pozwalaja kobietom na zachowanie pozorow mlodosci o wiele dluzej, niz mozliwe bylo to w starozytnym Rzymie. A nagosc tez juz nie szokuje, tak jak, powiedzmy, przed polwieczem. Na porzadku dziennym jest teraz, ze kobiety w dojrzalym wieku pozuja nago w roznych magazynach, wrecz chwalac sie zachowaniem mlodego ciala i twarzy.

    Efekty, jakie dzis osiaga sie przy uzyciu diety, treningu i chirurgii plastycznej, od wiekow probowano osiagnac przy pomocy mniej, lub wiecej magicznych preparatow. Uzywano miedzy innymi potu gladiatorow (po zmyciu go oliwa), kapieli w oslim mleku, lub – makabrycznych, a przypisywanych Elzbiecie Batory – kapieli we krwi mlodych dziewczat.

  2. Pomimo pesymistycznego otwarcia, udało się Panu przedstawić trochę kontekstu historycznego, za co jak zawsze serdecznie dziękuję:)

    Dzisiaj golizna też jeszcze szokuje – ale nie w każdym kontekście, na billboardzie czy w telewizji nikogo juz nie rusza, jestesmy do niej przyzwyczajeni (choc jak bylem ostatnio w paryzu, wdzialem dziesiatki reklam bielizny zaklejonych plakatami „Porn! Ras le bol!”), ale jestem pewien, ze na cmentarzu wywolayby poruszenie. Daltego tak bardzo lubie te rzezbe – pokazuje, jak rozni jestesmy od Rzymian.

    Rzeczywiscie, Rzymianki mialy mniej sposobow na zachowanie mlodosci (zwlaszcza, ze stosowane przez nie kosmetyki czesto zawieraly ołów…),takze fekt zestawienia starej twarzy z mlodym cialem mogl byc jeszcze bardziej uderzajacy, niz dzis.

    Pozdraaim serdecznie, udanej majówki!

  3. Dziekuje za mile slowa Autora. Nawiazujac jeszcze do tytulu „Golizna na cmentarzu”, chcialbym jeszcze podrzucic link do ciekawego artykulu na temat golizny w sztuce upamietniajacej zmarlych:

    http://northstargallery.com/pages/sensualilty.htm

    Taki przyczynek, dla tych, ktorych to interesuje.

    Rowniez zycze najlepszego w majowe swieto (tez niezwykle starozytne).

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Od pewnego czasu tak śrubujecie poziom komentarzy że wstyd mi się wychylać z moim kiepskim trolingiem.
    .
    Myśle że doszło do fuzji dwóch kwestii: nagości i rzeźby. No bo kto w dzisiejszych czasach funduje sobie nagrobek z własną rzeźbą choćby całkiem ubraną? W powszechnie dominującej stylistyce naszych cmentarzy zdarzają się (choć rzadko) rzeźby cherubinków i one potrafią być roznegliżowane. Natomiast osoba zmarła uwieczniana bywa w kompozycji nagrobku ale portretowo (twarz albo popiersie), czyli siłą rzeczy też nie ma jak zaszaleć z nagością (która gdyby zaistniała traktowana byłaby jako profanacja miejsca czyli cmentarza).
    .
    A może właśnie o to chodzi że cherubinek czyli ktoś niemal boski może być nagi natomiast denatka nie, gdyż niepodobieństwem jest sięgać po anielskie atrybuty.

  6. Proszę nie być taka samokrytycznym, bardzo lubię Pana komentarze! Niestety, prawdą jest, że rzeźb na cmentarzach jest coraz mniej, nad czym na pewno płakać będą archeologowie przyszłości… Szlachetnym wyjątkiem jest świat rosyjskojęzyczny, gdzie co bogatsi żałobnicy wykosztowują się na niezwykle ciekawe (przykład: http://www.estatevaults.com/lm/%20%20Russian_Mafia_Grave_Tombs.jpg). Rzecz jasna, nagości tam żadnej, bo w przeciwieństwie do starożytności, gdzie gołe ciało było symbolem boskości, heroizmu i piękna, my się go tylko wstydzimy. A cherubinki są w pełni zerżnięte z ikonografii starożytnej (pojawiają się w okresie hellenistycznym), gdybyśmy sami mieli je wymyślać, pewnie byłyby okutane od stóp do głów…

    Pozdrawiam!

  7. @ Jakub Szamałek pisze: 2011-04-29 o godz. 07:16

    W kwestii technicznej. Zamknal Pan nawias podajac link do strony, przez co pokazuje sie blad. Pozwole sobie zasugerowac podawanie linku odrebnym wierszu, bez zadnych dodatkowych znakow. Stwierdzenie o “zerznietych cherubinkach” bardzo mi sie spodobalo. W istocie, “cherubinki”, albo “putti” nie mialy nic wspolnego z aniolami, czy niebem. Symbolizowaly jak najbardziej ziemska I fizyczna milosc. “Putto”, znaczy – swawolny chlopiec, tylko skrzydelka dodano mu z antyku.

    @ witek_w11 pisze: 2011-04-29 o godz. 00:10

    Opinia Pana, ze “srubujemy poziom” jest bardzo pochlebna, choc niezasluzona. Autor stara sie przyblizyc nam sztuke antyku, poprzez porownanie jej z dzisiejsza kultura. My (ja) staram sie dodac do tego swoje wlasne mysli, na miare swoich mozliwosci. Celem tego blogu (jak ja to widze) jest spotkanie sie ludzi, ktorych to interesuje. Nie ma wiec mowy o “srubowaniu poziomu”. Kazda wypowiedz jest cenna bo naswietla jakis nowy aspekt, o ktorym blogowicze jeszcze nie pomysleli. A forum dlatego jest fajne, ze zmusza do myslenia, trolli tu nie ma (bo co mieliby tu robic), a kazdy kto sie wypowiada wnosi cos nowego. Dlatego zachecam Pana do uczesniczenia, bo im wiecej opinii tym bedzie ciekawiej.

    Pozdrowienia.

  8. Wydaje mi się, że tu może nie tyle chodzi o „śrubowanie poziomu” ile, że wypowiadają się fachowcy. Cóż więc my, biedni amatorzy starożytności możemy ciekawego dorzucić do dyskusji. Czasem nawet chciało by się zabrać głos, ale nieszczęsny człek lęka się, że „wyskoczy” z czymś nie a propos i będzie totalna klęska. 😉 🙂

  9. Ok, wystarczyło wykasować ostatni nawias i wszystko gra.
    http://www.estatevaults.com/lm/%20%20Russian_Mafia_Grave_Tombs.jpg

  10. @ Werbalista: dziękuję za uwagę techniczną, będę się do nie stosował. I faktycznie, jakoś tak nieprzywoicie wyszło z tymi „zerżniętymi cherubinkami”…

    @ Witek_w11: dziękuje za poprawienie mojego kulawego linku. Piękny nagorbke, prawda? Pisałem o tych grobach mafiozów jeszcze pod starym adresem, na blox.pl, ale musiałem ten wpis wykasowac przy przejsciu na polityke, bo nie moglem zdobyc obrazkow z odpowiednimi copyrightami…

    @ hortensja: ależ proszę wyskakiwać! Ten blog był pomyślany jako platforma do dyskusji osób zainteresowanych sztuką starożytności, a nie klubik wzajemnej adoracji ekspertów:)

  11. Rzeczywiście, robi wrażenie. Tym bardziej że w tle dostrzec można zapewne podobnie wykonane nagrobki dodatkowo zwieńczone łukiem.
    .
    Ale ja, sklerotyk właśnie sobie przypomniałem że w miejscowości Săpânța znajduje się Wesoły Cmentarz na którym od kilkudziesięciu lat robi się nagrobki przedstawiające sceny z życia osoby zmarłej (czasami dotyczące np. przyczyny śmierci). Nie będę linkował bo kto chce może wrzucić w najpopularniejszą wyszukiwarkę:
    Cimitirul Vesel
    i już wyskoczy cała galeria obrazów.
    .
    @Werbalista
    Dziękuję za słowa zachęty.

  12. @ Jakub Szamałek

    O nieprzywzwoistosci mowy nie ma, nie sadze, ze Sztuke Antyku czytaja dzieci. Ale smiesznie wyszlo, a to dobrze, bo zawsze trzeba troche humoru.

    @ Hortensja

    Moge sie tylko domyslac, ze Pani uwaga o “fachowcach” odnosila sie do mnie. Przykro mi Pania rozczarowac, ale moja specjalizacja nie ma nic wspolnego ani z historia, ani ze sztuka. Ot, taka pasja poza praca. Historia interesowalem sie od dawna, a zona zarazila mnie sztuka (we wszelkiej postaci), wiec…

    @ witek_w11

    Dziekowac nie ma za co, a najlepszym dowodem tego jest Pana ostatni wpis. Ruszyl Pan gniazdo szerszeni, bo o sztuce nagrobnej napisano juz tomy, a Pan dorzucil jeszcze link do “Wesolego Cmentarza”, czyli wlasciwie do wpol mistycznej postaci z mitologii trackiej – Zalmoksisa, ponoc – ucznia Pitagorasa (wg. Herodota), lub – jego wyzwolonego niewolnika (wg. Zenona). Wspomina go rowniez Arystoteles oraz Platon. Wg. Herodota, Zalmoksis, po wyjezdzie z Grecji, wedrowal w Egipcie skad przywiozl do Tracji w zycie po smierci oraz wiare w to, ze jest to najszczesliwsza podroz. Po smierci oddawano mu czesc boska I skladano mu dorocznie ludzka ofiare. Z tej wlasnie wiary w szczescie po smierci wziely sie “Wesole Cmentarze”.

    Jak widac, wiele rzeczy ma swoje zrodla w antyku.

  13. @ witek_w11: ooo, dziękuję za wspomnienie o tym cemntarzu! mój znajomy kiedyś tam był, opowiadał mi o nim, ale nie pamiętał nazwy; teraz będę mógł się na spokojnie przyjrzeć tym nagrobkom. Przy okazji wspomnę, że Grecy i Rzymianie też czasami wykuwali na stelach aluzje do sposobu śmierci denata, ale bardzo rzadko.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php