Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie

18.04.2011
poniedziałek

Styl nie paszport. Howgh!

18 kwietnia 2011, poniedziałek,

Angel Decora (znana rónież jako Hinook Mahiwi Kilinaka) urodziła się w 3 maja 1871 roku w rezerwacie plemienia Winnebago w Nebrasce. Niewiele wiadomo o pierwszych latach jej życia. W swojej autobiografii, opublikowanej w czasopiśmie The Red Man w 1911, poświęca im tylko kilka zdań: „Urodziłam się w wigwamie… Mój ojciec był czwartym synem wodza Winnebago. Moja matka uczyła się trochę w zakonie, ale kiedy wyszła za mojego ojca, porzuciła obce wychowanie i stała się dobrą, pracowitą indiańską żoną”. Podobny żywot czekałby zapewne i Angel Decorę, gdyby nie interwencja Bladych Twarzy – w wieku 11 lat została podstępem odebrana rodzicom i wysłana do Hampton Institute, szkoły, której celem było edukowanie byłych niewolników i Indian.

Nauczyciele Angel Decory szybko zdali sobie sprawę, że dziewczynka ma niezwykły talent plastyczny i jest nieprzeciętnie inteligentna. W odróżnieniu od reszty dzieci, które kończyły edukację po kilku latach, Angel długo jeszcze chodziła w birecie. Po opuszczenie murów Hampton Institute, pobierała naukę między innymi w Smith College, gdzie spędzała długie godziny za sztalugami w Hillyer Art Gallery, szkole przy bostońskim Museum of Fine Arts i Drexel Academy. W tej ostatniej instytucji zwróciła na siebie uwagę Howarda Pyle’a, najsłynniejszego amerykańskiego ilustratora swojego pokolenia. Angel Decora poszła w jego ślady i sama zaczęła ilustrować książki – głównie tytuły o tematyce indiańskiej – i projektować do nich okładki.

Źródło: Harper’s Monthly Magazine, vol. 99, listopad 1899

Obrazy Angel Decory – jak choćby ta ilustracja do opowiadania „Córka Szarego Wilka” z 1899 – są namalowane w zgodzie z zachodnimi tradycjami. Są one wykonane przy użyciu pełnej palety barw, cieniowania i perspektywy; postacie są proporcjonalne, stoją w wystudiowanych, ekspresywnych pozach. Celem jest pełen realizm, naśladowanie natury; jedyne, co jest w nich „indiańskie”, to tematyka – i warto przy tym zauważyć, że wszelkie elementy indiańskiej kultury materialnej są w jej obrazach namalowane z niezwykłą dbałością o szczegół. Co ciekawe, projekty okładek autorstwa Angel Decory wglądają zgoła inaczej: są ozdobione geometrycznymi, wystylizowanymi wzorami, które odwołują się dolokalnych  tradycji artystycznych (przykład można obejrzeć tu).

Mimo, że Angel Decora malowała w stylu zachodnim, nigdy nie przestała uważać się za Indiankę, przedstawicielkę plemienia Winnebago. Zaangażowała się nawet w ruch nawołujący do reformy sytuacji prawnej Indian i należała do kierownictwa Society of American Indians. Zdjęcia Angel Decory, która zachowały się do naszych czasów, pokazują, że w zależności od okoliczności ubierała się w suknie i koronki, bądź mokasyny i skórzane koszule wyszywane koralikami.

***

Co to ma wszystko wspólnego ze sztuką antyku? Zanim odpowiem na to pytanie, chciałbym przedstawić niezwykle ciekawy obiekt, znaleziony w grobie bogatego wojownika z IV w. p.n.e. na terenie półwyspu Kerczeńskiego, na południu Ukrainy. Jest to szczerozłota flaszka, ozdobiona przedstawieniami siedmiu mężczyzn. Poniżej wklejam odrys części dekoracji omawianego naczynia, a jego zdjęcia można obejrzeć tu i tu.

Źródło: Wikimedia, fot. Chery

Styl, w którym udekorowano to naczynie – widoczny w kompozycji, proporcjach i pozach postaci, wyglądzie twarzy, ich położeniu względem podłoża – jest niewątpliwie grecki. Jednak wygląd przedstawionych wojów, ich strój i ekwipunek, nie ma nic wspólnego z Hellenami. Po porównaniu widocznych na flaszce obiektów i elementów ubioru  z materiałem znanym z okolicznych cmentarzysk możemy wywnioskować, że przedstawieni mężczyźni należeli do koczowniczych ludów przemierzających ukraińskie stepy, o których przyjęło się mówić „Scytowie”.

Nie wiemy, kim był mężczyzna pochowany w grobie Kul-Oba, nie mamy też żadnych informacji na temat twórcy tego złotego cudu, ani innych, podobnych przedmiotów – wykonanych ze szlachetnych kruszczów, dekorowanych w greckim stylu, ale przedstawiających sceny z życia lokalnych plemion – które znaleziono w bogatych grobach ukraińskich stepów.

Większość badaczy przyjmuje jednak bez dyskusji, że flaszkę z Kul-Oba i podobne precjoza wykonali z pewnością greccy rzemieślnicy. Dowodzi tego przecież grecki styl! Wychodząc z takiego założenia, można snuć ciekawe teorie – że greckie miasta, które założono na południu Ukrainy w VI w. p.n.e., stały się centrami produkcji ozdób i bibelotów dla okolicznych plemion, że greccy złotnicy musieli doskonale znać zwyczaje swoich klientów, skoro tak dokładnie ich przedstawili, że być może greccy politycy używali tych świecidełek, żeby wkupić się w łaski wojowniczych koczowników, itd., itp.

Wszystko to jest bardzo ciekawe – ale opiera się o założenie, że styl jest jednoznacznym wskaźnikiem tożsamości etnicznej. Do pewnego stopnia jest to rzecz jasna prawda – studia antropologiczne wykazały, że styl może stać się ważnym wskaźnikiem przynależności, że może być użyty do podtrzymywania symbolicznych granic pomiędzy różnym grupami. Ale ta reguła ma wiele wyjątków – czy Angel Decora, córka dwojga Indian, która całe życie identyfikowała się z Indianami Winnebago, nie tworzyła obrazów, których nie sposób odróżnić od dzieł zachodznich malarzy?

Istnieją dowody na to, że w greckich miastach południowej Ukrainy działali złotnicy – świadczą o tym pozostałości warsztatów, zalegająca tu i ówdzie szlaka, fragmenty form odlewniczych. Ale skąd możemy wiedzieć, że pracowali w nich wyłącznie Grecy? 20% imion z nagrobków znalezionych na terenie greckich miast dzisiejszej Ukrainy zawiera nie-greckie imiona, należące do tej samej grupy językowej, którą reprezentowały lokalne plemiona – co sugeruje, że znaczna część ich populacji pochodziła z okolicznych stepów. Być może część z nich została wytrenowana przez przybyłych z Grecji złotników, i połączyła nowo zdobyte umiejętności z wiedzą na temat zwyczajów i strojów swych pobratymców?

Założenie, że styl zawsze równa się tożsamości etnicznej jest nie tylko mylące, ale prowadzi też do lekko rasistowskiego argumentowania. Większość badaczy uważa bowiem, że te z omawianych przedmiotów, które wykonane są bezbłędnie, wyszły spod rąk Greków, ale inne, które w jakiś sposób odbiegają od normy – mają zachwiane proporcje, kiepsko przemyślaną kompozycję, nie zachowują perspektywy – są „zbarbaryzowane”, a więc wykonane przez lokalnych rzemieślników, którzy nie opanowali w pełni idealnych greckich wzorców. Cóż – a może to Grek coś spartaczył?

Wydaje mi się, że zamiast koncentrować się na tym, kim był rzemieślnik odpowiedzialny za stworzenie flaszki z Kul-Oba warto skupić się na tym, jak przenikają się w niej grecki styl i lokalna tematyka, i pomyśleć, co z tego można wywnioskować. To naczynie – i podobne jemu przedmioty – dowodzą przecież, że południowe wybrzeża Ukrainy były w starożytności zamieszkane przez ludzi, którzy byli zdolni łączyć elementy dwóch zupełnie obcych sobie kultur; czyż to w samo sobie nie jest wystarczająco ciekawe i informatywne?

J. Szamałek


 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Jeśli ktoś chciałby poczytać więcej o Angle Decorze (bardzo ciekawa postać!), polecam artykuł S. McAnulty (http://www.tfaoi.org/aa/4aa/4aa27b.htm ; w języku angielskim).

  2. Szanowny Gospodarz jak zwykle rzuca bardzo trudne tematy. Czy pisac bowiem o wplywach greckich na zdobnictwo scytyjskie, czy tez o indianskiej malarce? Tym razem chyba pozostawie i Grekow i Scytow w spokoju.

    Pierzasta Chmura Stojaca na Niebie (Hinook Mahiwi Kilinaka – tlum. moje) nie byla tak calkiem rodowita Indianka, poniewaz miala jednak francuskie pochodzenie. Byc moze dzieki swojemu wyksztalceniu, albo tez sojemu charkterowi byla osoba niezwykla, czego dowodem jest jej malzenstwo z gwiazda amerykanskiej pilki noznej, a pietnascie lat od niej mlodszym mezczyzna. Byc moze brzmi to niezbyt wyraznie, lecz w tamtych czasach (przelom wieku), gwiazdy sportu byly tak popularne, jak dzis najslynniejsci aktorzy, czy piosenkarze. Konkurencja o ich wzgledy byla wiec niemala, a fakt, ze kobieta mogla wyjsc za maz za o wiele mlodszego mezczyzna tez swiadczy o jej niezwyklosci. Ale to tylko taki szczegol z jej zyciorysu. Dla mnie o wiele bardziej ciekawy jest fakt, ze byla prekursorka hyper realizmu w malarstwie – pojecia, ktore wymyslono dopiero piecdziesiat lat pozniej, a ktore zyskalo popularnosc dopiero w latach siedemdziesiatych ubieglego wieku, a i to prawie tylko w Stanach Zjednoczonych. Natomiast Angel (Pierzasta Chmura…) zmarla w roku 1919. Wyprzedzala wiec obowiazujace kanony sztuki co najmniej o dwa pokolenia.

    Kresle sie rysem historycznym i pozdrawiam.

  3. Jak zwykle dziękuję serdecznie za uzupełnienie:) Faktycznie, Angel Decora miała wśród swoich przodków i Francuzów, ale z tego co się orientuję, to pod koniec XIX wieku ciężko już było o Indian czystej krwi, więc nasza malarka nie była chyba tak wyjątkowa – ale może się mylę?

    W artykule na temat jej twórczości, który czytałem (Modern Native American Art: Angel DeCora’s Transcultural Aesthetics, The Art Bulletin, vol. 83/4, 2001), obrazy Decory zostały zawalifikowane jako mainstream raczej niż awangarda (podobnież bardzo dalece wzorowała się na Tryonie), ale na sztuce XIX wieku znam się za mało, żeby zająć w tej dyskusji konkretną pozycję.

    Pozdrawiam serdecznie!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Na mój dusiu! Pon Jakub wyryktowoł westernowy wpis! Jestem zaskocony! Ale mile zaskocony 😀
    Hau i howgh! 😀

  6. Wychowałem się na Winnetou i Jacku Lonodnie, także czasem mnie ciągnie na „Dziki Zachód”:)

  7. Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Panu Gospodarzowi i wszystkim Blogowiczom 🙂

  8. Dziękuję serdecznie i odwzajemniam życzenia! 🙂

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php