Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie

15.03.2011
wtorek

Brodacz z etykiety

15 marca 2011, wtorek,

Ładnych parę lat temu na rodzimym rynku napojów pojawiła się nowa marka – woda mineralna „Bonaqua”. Początkowo sprzedawała się ona wcale dobrze, przynosząc krociowe zyski jej właścicielowi, koncernowi Coca-Cola. Kiedy jednak okazało się, że oferowana pod tą jakże szlachetnie brzmiącą nazwą woda pochodzi nie z żadnych skalnych głębin, lecz prosto z kranu, „Bonaqua” szybko straciła na popularności i koniec końców została wycofana ze sprzedaży.

Fot.: seeklogo.com

Na podstawie tej historii można by snuć rozważania o chciwości wielkich i bezdusznych korporacji, naiwności klientów, znaczeniu butelkowanej wody jako wyznacznika statusu – ale zamiast tego proponuję skupić się na logo tej efemerycznej marki. Cóż to za brodacz? Cóż on ma wspólnego z wodą, mineralną bądź kranową?

Pewności nie mam, ale wydaje mi się, że eksperci Coca Coli zainspirowali się niezwykłą rzeźbą z rzymskiej Brytanii – tak zwaną Gorgoną z Bath (Aquae Sulis), miasta słynącego w starożytności ze wspaniałych łaźni.

Źródło: Wikmedia, fot. B. Gagnon

Przedstawiona tu rzeźba zdobiła onegdaj wejście do zbudowanej w drugiej połowie I w. n.e. świątyni Sulis Minerwy – synkretycznego bóstwa, które łączyło w sobie dwie boginie, celtycką i rzymską. Wyobraża ona głowę mężczyzny o wielkiej krzaczastej brodzie, w której wiją się węże, i równie bujnej czuprynie, z której wystają skrzydła. Twarz ma lekko skośne, migdałowe oczy, wydatne kości policzkowe i bulwiasty nos; usta są wąskie i zaciśnięte, ściągnięte brwi sprawiają wrażenie, że postać jest skupiona bądź czymś zatroskana.

No dobrze, ale kim jest ten brodacz? Początkowo uważano, że – jak sama nazwa wskazuje – jest on Gorgoną, czyli potworem, którego rolą w starożytnej sztuce było odstraszanie złych mocy. Istnieją z pewnością argumenty przemawiające za tą interpretacją – Gorgony umieszczano czasem na świątyniach, przedstawiano je zazwyczaj właśnie tylko w postaci głowy, odłączonej od reszty ciała. Co więcej, wedle mitów Gorgona zdobiła zbroję Minerwy, także pojawienie się jej na świątyni poświęconej tej właśnie bogini miałoby sens. Cała reszta dekoracji świątyni pochodzi z repertuaru sztuki klasycznej, co każe myśleć, że jej wykonawca wzorował się na rzymskich modelach.

Aaaale…Jak pisałem już wcześniej, w okresie rzymskim Gorgony przybierały najczęściej formę pięknych kobiet, a tu mamy do czynienia z facjatą stuprocentowo męską. Można rzecz jasna przypuszczać, że bujne owłosienie postaci z Bath jest odwołaniem do przedstawień archaicznej Grecji, gdzie Gorgony wyobrażano czasem z brodą – ale taka hipoteza wydaje mi się błędna, bo nie sposób przypuszczać, że w ledwie co podbitej Brytanii wiedziano, jaki styl obowiązywał pięćset lat wcześniej na odległym Półwyspie Peloponeskim.

Badacze próbowali więc znaleźć wytłumaczenie dla tej niezwykłej rzeźby w lokalnym, celtyckim kontekście. Przedstawione w oderwaniu od ciała głowy stanowiły ważny motyw w miejscowej sztuce. Odrąbane czaszki pojawiają się też często w legendach, jak i w materiale archeologicznym – jednym z najbardziej chrakaterystycznych dla tego regionu znalezisk są groby ze zdekapitowanymi ciałami. Wedle niektórych eskpertów, wpływ podbitych przez Rzymian Brytonów widoczny jest nie tylko w tematyce, ale też stylu omawianej rzeźby. Kształt oczu i ich położenie odbiega trochę od klasycznych standardów; włosy wydają się być posklejane w strąki, a wąsy, które w mainstreamowej sztuce rzymskiej byłyby wkomponowane w brodę, są wyodrębnione. Te dwie ostatnie cechy są szczególnie interesujące w świetle świadectwa Diodora Sycylijskiego, który tak pisał o Celtach (do których zaliczali się też Brytonowie):

„[Celtowie] nacierają włosy wodą zmieszaną z wapnem, a potem zaczesują je do tyłu… co sprawia, że wyglądają jak satyrowie albo Pan, bo włosy ich są tak ciężkie i szorstkie że przypominają końską grzywę. Niektórzy z nich golą brodę, inni pozwalają jej urosnąć trochę, a ich arystokraci golą policzki i zapuszczają wąsy, aż zakryją im usta [5.30.2-3]”.

Kto wie, być może praktyki te odzwierciedla rzeźba z Bath? Być może rzeźbiarz o celtyckich korzeniach zaadaptował klasyczne wzorce, by lepiej trafić w gusta współbraci? Albo może Rzymianie wiedzieli, co zrobić, by przekonać do kultu Minerwy lokalne plemiona? A być może rzeźba z Bath nie przedstawia Gorgony, ani nie jest personifikacją Oceanu, jak chcą niektórzy, tylko wyobrażeniem jakiegoś celtyckiego bóstwa?

Jak to zwykle bywa – nie wiemy, i zapewne się już nie dowiemy. Ale czy to tak naprawdę jest ważne? Niezależnie od tego, kogo dokładnie przedstawia rzeźba z Bath, ani w jakich dokładnie proporcjach występują tu koło siebie tradycje klasyczne i lokalne wpływy, wiele można wywnioskować z samego faktu, że nie jesteśmy w stanie podać dokładnej odpowiedzi. Osoba, która wykonała tę rzeźbę, była najwyraźniej w stanie obracać się w obydwu światach, rozumiała zarówno rzymską, jak i celtycką symbolikę. Ta wiedza pozwoliła jej stworzyć dekorację, które prawdopodobnie zaspokoiły obydwie grupy odbiorców – przebywający w Brytanii Rzymianie widzieli w niej klasyczne wzorce, a Brytonowie – odwołania do znajomego systemu wartości  i estetyki. Trochę szkoda, że takie niezwykle ciekawe dzieło użyto, by opchnąć ludziom butelkowaną kranówkę…

Jakub Szamałek

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 13

Dodaj komentarz »
  1. Nie przywiazywalbym specjalnej roli glowie wyobrazonej bez reszty ciala, bo takie wizerunki wystepuja wszedzie w historii, wiec moze to nie byc zwiazane z niczym konkretnym, oprocz miejscowej legendy. Helios, albo bog slonca pod kazda inna nazwa byl zawsze przedstawiany jako twarz wpisana w tarcze slonca, a promienie tez byly przedstawiane jako stylizowane wlosy i broda. Fakt, ze wizerunku z wasami sobie nie przypominam.

    Do dzis mamy takie symbole, z ktorych chyba najslynniejszym jest Smiley Face, choc tak scisle kojarzony z komputerowa grafika, tak naprawde pojawil sie juz w 1953 roku, w reklamie filmu „Lili”, ktorego nikt nie pamieta, poza tym, ze gra tam pierwsza, oryginalna celebrytka – Zsa Zsa Gabor.

  2. A moje pierwsze skojarzenie zwiazane z emblematem butelkowanej wody kranowej to twarz jakiegoś antycznego bóstwa wodnego albo rzymskie „usta prawdy”.

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. @ Werbalista: zgadzam się, wyodrębnienie głowy samo w sobie niczego nie dowodzi, ale jeśli interpretuje się tę cechę w świetle innych aspektów omawianej rzeźby, zyskuje ona na znaczeniu. Też mi się wydaje, że najdziwniejsze w tej rzeźbie są wąsy…

    @ azyata: w nawiązaniu do komentarza pod poprzednim wpisem, życzę wszystkie naj na nowej drodze życia;) Brodacz z Bath jest czasem interpretowany jako personifikacja Oceanu, więc skojarzenie jest jak najbardziej zasadne. Warto jednak zauważyć, że o ile Okeanos jest przedstawiany jako brodacz, to we włosach ma najczęściej szczypce raka, a nie skrzyddełka, no i nie znam żadnego jego przedstawienia z równe wyrazistym wąsem. Też zastanawiałem się nad fontannami, ale one mają otwarte usta, a postać z logo Bonaquy nie. No, ale to tylko podejrzenie; o ile nie czyta nas jakiś wysoko ustawiony pracownik koncernu Coca Cola, definitywnej odpowiedzi nie poznamy;)

  5. Jesli spec-marketingowcy coki wybrali glowe z lazni, to trzeba powiedziec, ze bardzo trafnie zilustrowali pochodzenie i jakosc sprzedawanego produktu – wszak w lazience podaje sie kranowke.

  6. Lili! Nie pamieta? Kto nie pamieta? Technicolor ckliwy do zrzygania, ale wtedy w Warszawie to bylo cos! A-M-E-R-Y-K-A!
    Pamietamy [ja i moja zdecydowanie lepsza polowa(ica) od prawie piecdziesieciu lat!] nie tylko Lili (Hi Lili. hi Lo – muzyka Bronisław Kaper!) ale tez Gigi z ta sama Leslie Caron ale cala reszta obsady zdecydowanie lepsza Chevalier, Jourdan, Gingold plus EVA Gabor!
    Tak, tak Panie Jakubie – niektorzy biora to na powaznie – ma Pan zaplanowane nastepne 50 – 60 lat? 😀
    Wszystkiego Najlepszego!

  7. @ Jac – poniekąd prawda, choć pewnie chodziło im o wywołanie szlachetniejszych skojarzeń – wiadomo, łacińska nazwa, klasyczna rzeźba = wyrafinowanie, wysmakowanie, itd. Swoją drogą, to musiał być genialny biznes – lejesz do butelki kranówkę, i sprzedajesz ze 100 krotnym przebiciem…

    @ Pietrek – Ojej, to ja raczej powinienem gratulować! 50 lat! To już chyba się kwalifikuje na jakiś dyplom od prezydenta, prawda? W każdym bądź razie życzę kolejnych pięćdziesięciu, i więcej!

  8. Tak, tak… po to wymyslono marketing by moc sprzedac g… w ladnym opakowaniu. Chociaz takie g… jemy kazdego dnia. Szynka, ktora kupujemy w sklepie posiada w sobie 30-40% odpowiednio spreparowanej kranowy wraz z chemicznym polokoktem… musi zatem byc „delikatesowa”.

    Co bysmy uzyli do zareklamowania takiej szynki? Tezeusza z glowa Meduzy? 🙂

  9. Ja bym jednak dał Heraklesa z Dzikiem Erymantejskim, albo chociaż Kirke zamieniającą załogę Odyseusza w świnie 🙂

  10. Swinie Odyseusza na obrazek sa bardzo dobre. Ale zeby dodac szynce “kolorytu” nazwiemy ja “Chloris”.

  11. @ Pietrek pisze:
    2011-03-16 o godz. 00:40

    Wiec ktos pamieta!

    Gratulacje z powodu takiego jubileuszu. Zycze nastepnych stu lat.

    @ Jac pisze:
    2011-03-16 o godz. 21:47

    Nie przejmowalbym sie zbytnio. Marketing zawsze byl skuteczny – vide kon trojanski, Eris ze zlotym jablkiem dla Parysa, itd. Przykladow z mitologii mozna cytowac bez liku. Nie wszystkie sztuczki dzialaja, Achilles przebrany za kobiete nie zdolal zwiesc Odyseusza, sam Odyseusz orzac zaprzegiem zlozonym z wolu i osla, nie zwiodl Palamedesa. Ale wiekszosc dziala. Co tylko znaczy, ze juz w starozytnosci uzywano marketingu na wielka skale. Do tego nie tylko ludzie dawali sie zwodzic, Persefona jedzac pestki granatu, musiala spedzac pol roku w Hadesie. Herakles zginal wdziewajac szate Dejaniry.

    Tak bylo zawsze, nadawanie rzeczom innych znaczen, niz to jakie byly.

    P.S. Pan Szamalek ma racje – swinie nie nalezaly do Odyseusza, to czlonkowie jego zalogi zostali zamienieni w wieprze przez Kirke. Mieli jednak szczescie, ze Kirke zakochala sie w Odyseuszu.

  12. Mi zawsze to logo kojarzyło się z Ustami Prawdy.

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Usta_Prawdy

    Pozdrawiam

  13. witam! Tez mialem takie skojarzenie, ale usta prawdy sa otwarte, a brodacz z etykiety ma buzie zamknieta… Koniec koncow nie jest to takie wazne,bo, szczerze mowiac, bonaqua byla tylko pretekstem,zeby rozpisac sie o Bath… Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php