Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie

2.01.2011
niedziela

Messalina z dzieciątkiem

2 stycznia 2011, niedziela,

Rzymscy cesarzowie mieli ze swoimi żonami wiele kłopotów. Liwię na przykład podejrzewano o zabójstwo Marcellusa, siostrzeńca jej męża, Augusta; Agryppina Młodsza otruła Klaudiusza, Poppea podjudzała Nerona do zabicia własnej matki, co znacznie nadszarpnęło jego reputację, a Domicja, żona Domicjana, zdradzała go ponoć z pewnym przystojnym aktorem, co uczyniło cesarza pośmiewiskiem całego Rzymu… Listę tych małżeńskich niesnasek, które chwiały cesarskim tronem, można by ciągnąć całymi stronami.

Z drugiej strony, żona mogła być oczywiście dla cesarza wsparciem. Część z nich zapewne służyła swym partnerom radą, choć wzmianki o takich relacjach rzadko pojawiają się w pismach historyków – i nic dziwnego, cezarom na pewno bowiem zależało na tym, by informacje o podobnych naradach nie wyciekły poza ściany pałacu; w społeczeństwie tak silnie patriarchalnym jak rzymskie, mężczyzna pytający małżonkę o zdanie wyszedłby na mięczaka i pantoflarza.

Ponadto żona cesarza mogła pomóc w budowaniu jego wizerunku idealnego obywatela: statecznego męża, który potrafi sprawnie zarządzać zarówno państwem, jak i własnym domostwem. Od partnerek cezarów oczekiwano zatem, by były wzorem wszelkich cnót – a zwłaszcza skromności i wstrzemięźliwości, którymi według Rzymian powinna charakteryzować się idealna matrona.

Cesarzowa mogła być dla męża źródłem dodatkowego prestiżu i autorytetu. Cezar nagradzał małżonkę różnymi przywilejami (np. uprawnienia normalnie rezerwowane dla arcyważnych kapłanek, Westalek) i honorowymi tytułami (jak np. Augusta), co wzmacniało jej pozycję, a pośrednio wpływało na to, jak postrzegany był sam władca. Działało to trochę jak system luster, które, gdy odpowiednio ustawione, wzmacniają siłę światła.

Mógłbym tu się rzecz jasna rozpisać, jak cesarzowe funkcjonowały w życiu publicznym, jak wykorzystywały swoje wpływy, patronowały niektórym osobom, a nawet i całym miastom, jaki użytek robiły z dostępu do cesarskiego ucha. Jest to jednak blog o sztuce, więc zamiast omawiać świadectwa rzymskich historyków, rzucimy okiem na pewną rzeźbę z Luwru, która świetnie ilustruje podwójny, janusowy charakter cesarzowych, które mogły być dla swych mężów zarówno błogosławieństwem, jaki i przekleństwem.

***

Źródło: Wikimedia, fot. Mistersunshine

Powyższa rzeźba przedstawia Messalinę, żonę cesarza Klaudiusza. Messalina została rzymską First Lady niejako przez przypadek – kiedy brała ślub z Klaudiuszem około roku 37, nic nie wskazywało by miał on kiedyś zająć imperialny tron. Rzymem rządził wówczas młody Kaligula, który uważał dziwacznie zachowującego się Klaudiusza za przygłupa, i nie był w tym osądzie osamotniony. Kiedy jednak w 41 roku Kaligula został zasztyletowany, zastąpił go właśnie Klaudiusz – i radził sobie wcale nieźle.

Messalina była, zdawałoby się, idealną kandydatką na cesarzową. Pochodziła ze starego, arystokratycznego rodu, i była spokrewniona z samym Oktawianem Augustem. Ponadto wniosła do związku pokaźne wiano, co musiało mieć niebagatelne znaczenie dla Klaudiusza, który odziedziczył po Kaliguli ziejący pustkami skarbiec. Wreszcie – Messalina była młoda, co, zważywszy na fakt, że w dniu ich ślubu Klaudiusz dobiegał pięćdziesiątki i nie miał oficjalnego dziedzica, było dużym atutem.

Klaudiusz nie szczędził wysiłków, by uczynić swą żonę najważniejszą kobietą Rzymu. Jej urodziny zostały uznane przez Senat za oficjalne święto, przyznano jej, tak jak Liwii, przywilej oglądania igrzysk z siedzeń zarezerwowanych dla Westalek, a gdy Klaudiusz celebrował triumf po podbiciu Brytanii, Messalina jechała tuż za jego powozem, przed generałami, którzy wywalczyli zwycięstwo.

Kolejnym elementem kampanii wizerunkowej były rzecz jasna rzeźby cesarzowej, które wznoszono w całym Imperium. Jak widać na zdjęciu, jedna z nich zachowała się do dziś – co możemy z niej wywnioskować? Co Klaudiusz i jego doradcy chcieli, by myślano o Messalinie? Na co kładziono nacisk?

***

Kiedy patrzę na tę rzeźbę, pierwsze, co rzuca mi się w oczy, to zwalisty, ciężki ubiór – prosta koszula bez ramion, stola (widoczną na samym dole, i na wysokości klatki piersiowej), która była oznaką statusu mężatki (tak jak średniowieczne czepce), oraz długi, gruby płaszcz, owinięty w poprzek i narzucony na głowę – palla . Te wszystkie fałdki i załamania tkaniny nie tylko pozwalały rzeźbiarzowi na popisanie się umiejętnościami, ale były oznaką szyku i elegancji cesarzowej. Noszenie wielowarstwowych, ciężkich ubiorów i odpowiednie ich udrapowanie wymagało nie lada umiejętności, wytrzymałości i czasu. Co więcej, noszenie takiego paradnego ubioru informowało odbiorcę, że ma do czynienia z bogatą, uprzywilejowaną kobietą: skoro mogła ona chadzać po mieście z jedną ręką owiniętą w płaszcz, najwyraźniej mogła się bez niej obejść, a zatem nie robiła sama zakupów, nie dźwigała wody do domu, i tak dalej.

Prawa ręka Messaliny, wzniesiona do poziomu barków, nie jest pozdrowieniem ani gestem modlitewnym (tak jak w późniejszej sztuce bizantyjskiej i średniowiecznej). Cesarzowa poprawia właśnie fałdę płaszcza – delikatnie, przy użyciu jedynie dwóch palców. Znów, jest to symbol je wyrafinowania i bycie a la mode; przypomina mi to trochę zwyczaj prostowania małego palca przy podnoszeniu filiżanki z herbatą, który niektórzy uznają za szykowny.

Czemu tyle uwagi poświęcono ubiorowi? Oddajmy głos historykowi Liwiuszowi (34.5):

Kobiety nie mogą sprawować urzędów, być kapłanami, brać udział w triumfach, nosić symboli władzy, bogatych podarków czy łupów wojennych. To elegancja, wyrafinowanie i piękne ubiory są jej odznaką, w nich jest kobiecy honor i radość, to nasi przodkowie nazwali światem kobiet”

Kończąc dyskusję o ubiorze, warto zwrócić uwagę na zarzucony na głowę płaszcz – w niektórych kontekstach symbolizuje to aktywność religijną, ale w tym wypadku chodzi raczej o skromność, nieśmiałość – cechy, które Rzymianie tak cenili u kobiet. Skoro jesteśmy właśnie przy głowie, spójrzmy na widoczną pod płaszczem fryzurę, składającą się z misternie ułożonych loczków – jest to kolejne odniesienie do elegancji i wyrafinowania cesarzowej. Jej twarz, idealnie symetryczna i spokojna, z dużymi, migdałowymi oczami, wpisuje się idealnie w ówczesny kanon piękna.

Kolejnym ważnym elementem jest dziecko, które Messalina trzyma na ręku. Może tu chodzić tylko o Brytanika – urodzonego w 41 roku syna Klaudiusza. Dziecko, mimo że malutkie, ma proporcje dorosłego człowieka. Nie wynika to z tego, że rzeźbiarze nie potrafili oddać w kamieniu bobasów – opanowali tę sztukę doskonale już w epoce hellenistycznej, dobre 300 lat wcześniej. Brytanik nie ma być jednak słodkim dzieciaczkiem, nad którym się rozczulimy – to jest miniatura silnego, umięśnionego mężczyzny, właściwie już kompletny władca, który potrzebuje tylko trochę czasu, żeby urosnąć i przejąć schedę po ojcu. Co więcej – jest nagi, a, jak wie każdy początkujący rodzic, noszenie małego dziecka w negliżu to proszenie się o choroby, jak i posikane ręce. Nagość to w tym kontekście heroizacja – Brytanik nie jest jak każde inne dziecko, to prawie bóg, prawie heros.

Ten ostatni akcent zyskuje na sile, kiedy porówna się rzeźbę Messaliny z inną, dużo wcześniejszą statuą, wykonaną w Atenach i znaną nam z kopii:

Źródło: Wikimedia, fot. Jastrow

Ta statua jest kopią rzeźby Kephisdotosa Eirene i Ploutos, czyli Pokój (przedstawiony tu jako kobieta) i Bogactwo (wyobrażony jako dziecko). Wydźwięk tej statuy, wykonanej w Atenach niedługo po wyniszczającej wojnie peloponeskiej, jest jasny: w rękach Pokoju bezpiecznie wyrosnąć może Bogactwo.

Podobieństwo obydwu grup jest wyraźne – zwłaszcza jeśli chodzi o wygląd i ułożenie dziecka – i zapewne nieprzypadkowy. Niewykluczone, że rzeźbę Messaliny wykonano tuż po podbiciu przez Klaudiusza Brytanii; w takim wypadku zestawienie cesarzowej z rzeźbą Kephisdodotosa – znanej Rzymianom z kopii, takich jak ta na zdjęciu – było genialnym zabiegiem. Messalina uosabia tu słynny Rzymski Pokój, czyli Pax Romana, a w jej ramionach rośnie Brytanik, nazwany tak na cześć zwycięstwa ojca, który, gdy dorośnie, przyniesie bogactwo. Mamy tu więc nie tylko podszywanie się pod bóstwa, tak popularne w starożytnej polityce, ale i zgrabnie zakodowaną obietnicę.

Pozwolę sobie jeszcze na małą refleksję – czyż Messalina i Eirene nie przypominają niektórych rzeźb Marii z Dzieciątkiem? Nie wiem, czy to przypadek, czy też świadome nawiązanie średniowiecznych i późniejszych rzeźbiarzy, którzy studiowali często starożytne rzeźby. Nie miałem sposobności przyjrzeć się tej kwestii bliżej, ale gdyby Święta Dziewica faktycznie wzorowana była na Messalinie, byłby to niezwykły chichot historii…

***

Jak dobrze wszyscy wiemy, PR to jedno, a rzeczywistość – zupełnie co innego. Messalina nie była wcale skromna i cnotliwa, jak sugeruje narzucony na głowę płaszcz – wręcz przeciwnie, zapisała się w annałach jako najbardziej rozpustna cesarzowa, która zdradzała Klaudiusza na prawo i lewo. Mało tego – w końcu wokół niej zawiązał się spisek przeciw Klaudiuszowi, który, odkryty odpowiednio wcześnie, skończył się serią krwawych egzekucji – jak widać, Messalina niewiele też miała wspólnego z Pokojem. Również Brytanik nie spełnił obietnicy bogactwa – czwarta żona Klaudiusza, Agrypina młodsza, zamordowała starego cesarza, a potem pozbyła się i syna, wówczas czternastoletniego, wynosząc na tron Nerona… Który później zabił ją. Ot, życie na cesarskim dworze.

Na koniec chciałbym zadać Czytelnikom pytanie – czy dziś pierwsze damy pełnią rolę inną, niż w starożytności? Wydaje mi się, że nie… Kiedy widzę w „Gali” prezydentową Komorowską nalewającą wigilijny barszcz, albo przypominam sobie panią Kwaśniewską, narodowego arbitra elegancji, z prężnie działającą organizacją charytatywną, mam wrażenie, że kancelaria prezydenta korzysta z usług tych samych doradców od wizerunku, co cesarz Klaudiusz…

J. Szamałek

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 29

Dodaj komentarz »
  1. Fundacja, barszcz i bezy to pół biedy moim zdaniem. Gorsze są te niezapowiedziane gospodarskie wizyty w przedszkolach, towarzyszenie mężowi podczas czynności zawodowych nawet takich jak zaprzysiężenie na głowę państwa, rozmowy na najwyższym szczeblu z innymi first lady, a to wszystko w wykonaniu osób które w świetle prawa są szarymi obywetelkami.
    .
    Jest jeszcze jedna różnica w porównaniu ze starożytnością: współcześni pijarowcy (mam takie wrażenie) najwyraźniej nie potrafią zagospodarować mężów pań, które dochodzą do władzy.

  2. W starożytności też sobie nie radzono z „pierwszymi mężami”, ale głównie dlatego, że nie było takiej konieczności, światem rządzili mężczyźni. Dzisiaj się to powoli zmienia – ale powoli, jak patrzy się na szczyty dyplomatyczne, to nadal panowie rozmawiają o polityce, a ladne panie, które z nimi przyjechały, uśmiechają się i co najwyżej pogadają o akcjach charytatywnych. „Pierwsi mężowie” do takiego schematu nie pasują i z tego co wiem źle się w nim czują, i ciężko się dziwić, bo kto chciałby być sprowadzony do ładnego uśmiechu.

    Mnie zaskakuje to, że mimo 2000 lat i tak wielu dramatycznych zmian, od first ladies oczekuje się mniej więcej tego samego: żeby ucieleśniały lokalny ideał kobiety, pomagały uciśnionym – ale raczej indywidualnym osobom, a nie systemowo, itd. Nie przemawiają we własnym imieniu, tylko raczej mówią o tym, co lubi zjeść mąż. Ciekaw jestem, czy dałoby się oprzeć wizerunek first lady/ husband o coś innego, i może ciekawszego – promocję nauki, albo jakiś szerszych, niekoniecznie kontrowersyjnych akcji społecznych – np. promocję wolontariatu, który u nas nadal kuleje?

  3. Niestety, nasze first ladies niczego sobą nie reprezentują i dlatego publicznie są tylko tym, czym są: żonami swoich mężów.
    Jedynie pani Kwaśniewska była kimś, miała firmę, zarabiała pieniądze. Zrezygnowała ze wszystkiego dla prezydentury Olka. Czy dzięki swej wcześniejszej działalności była ciekawszą first lady? Wydaje mi się, że tak, ale nie aż tak bardzo, jak można by się spodziewać. Może istnieje coś takiego jak system, w który te kobiety są wtłaczane?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Marit całkowicie się z tym zgadzam, ale
    ale jest tak,że przeważnie nieciekawi mężowie mają nieciekawe żony i tak to jest.
    szczęśliwego Nowego Roku wszystkim Aspazja

  6. Fajny artykuł, a statua Messaliny rzeczywiście przypomina MB.
    Właściwie to MB wzorowana jest na rzeźbie Messaliny

    @ Marit 2011-01-04 o godz. 10:55
    polowa społeczeństwa to kobiety wiec one tez tworzą ten system, który nie pozwala osobom nie tuzinkowym zaistnieć na swieczniku.
    Ale nie tuzinkowe osoby nie poddają się systemowi bez względu na czas w którym żyją.

    Przykład, Leni Riefenstahl, która i w III Rzeszy i później nie dala się wcisnąć w ramy systemów.
    Grzecznie miała w d 3xK jaki i późniejsza hipokryzja krytyki ludzi, którzy uczyli się sztuki filmowej na jej pracach.

  7. @ Adam 2222:
    Witam serdecznie na blogu! Faktycznie, kobiety tworzą połowę populacji – ale wydaje mi się, że funkcjonują jednak w systemie stworzonym przez mężczyzn i dla mężczyzn, który stopniowo się zmienia…

  8. System jest zakorzeniony w historii, języku, tradycji – jeżeli (odpowiadam Marit) kobiety ten system także tworzą, to – wszystko zależy od miejsca, z które się zajmuje w tym procesie tworzenia. A kobiety zajmują tu ciągle miejsca poślednie.

    Zapotrzebowanie na paprotki jako tło dla męża robiącego karierę, w Polsce pojawiło się – niestety – w ostatnich dwudziestu latach. Wczesniej na to w życiu publicznym nie było takiej mody. To chyba z USA przywędrowało….. Pozdrawiam, miło sie czyta

  9. Dziękuję za powitanie na pana forum.

    Wydaje mi się że wygodniej jest być szyja, która kreci głową i zawsze może zrzucić odpowiedzialność mówiąc „to twoja wina” Tak samo „prowadzenie domu” jest łatwiejsze niż praca zawodowa.
    Chcąc pomoc żonie, która narzekała że musi gotować, prać, robić zakupy i sprzątać, wziąłem się za te czynności to wzbudziłem w niej większą nienawiść niż jak odkryła moje skoki w bok. Podobnie było u znajomych.

    Niedoceniany i przemilczany jest szantaż seksem kobiet. Używany praktycznie w każdej okoliczności, przez kobiety związane i niezwiązane z nami.

    Dlatego w większości małżeństw gdzie kobieta jest dewotka cała rodzina gęsiego drepcze do kościołka.
    Jak facet jest dewotem to zazwyczaj sam drepcze.

  10. W artykule i komentarzach poruszono tyle tematow, ze naprawde nie wiadomo od czego zaczac. Chyba nalezaloby od podziekowania autorowi, ze porusza tak ciekawe tematy. Autor ma niezwykle spojrzenie i skojarzenia, ktore powoduja, ze wraca sie do tych samych dziel sztuki, lecz majac zupelnie inne spojrzenie.

    Panu Adamowi2222 pragne pprzekazac, ze dominacja mezczyzn w polityce i w rzadach powoli (bardzo powoli) odchodzi w przeszlosc. Jako przyklady ostatnich dziejow moge podac panie Margaret Thatcher i Hillary Clinton. Obie reprezentuja bardzo silne osobowosci, dominujace na politycznej scenie. Ponadto w sprawie komentarza, jakoby przemilczano szantaz seksem przez kobiety, to prosze przeczytac chocby Lyzistrate – autorstwa Arystofanesa, a szczegolnie polecam angielska wersje z ilustracjami Aubrey’a Beardsley’a. Okazuje sie, ze ten „szantaz seksualny” stal sie motywem komedii juz prawie 500 lat p.n.e.

    Messalina – jako postac? Najbardziej fascynujaca kobieta w historii cesarstwa rzymskiego. Jedyna zona cezara, ktora otoczyla taka legenda. Waleria Messalina, kobieta wyjatkowej urody i wyjatkowej inteligencji nie byla wbrew jej portretowaniu przez Swetoniusza i Tacyta – nimfomanka, lub wrecz prostytutka (jak chcial Juwenal). Miala olbrzymi wplyw na Klaudiusza i skutecznie pozbyla sie konkurentow do tronu cesarskiego, ktorzy mogli zagrozic jej synowi – Brytannikowi. Doprowadzila do wygnania wielu wplywowych politykow, miedzy innymi – Seneki Mlodszego. Walczyla jak lwica o zycie swoich dzieci; Brytannika i Klaudii Oktawii – bezskutecznie. Tak Brytannik, jak i Klaudia Oktawia (zona Nerona) – zostali zamordowani. Takze Messalina zostala zabita poprzez dekapitacje za rzekomy spisek przeciwko Klaudiuszowi, zawiazany z kochankiem Gajuszem Siliuszem. Czy byla to prawda? Ktoz wie. Nawet Piliniusz Starszy potraktowal jak jak prostytutke. Coz – nec Hercules contra plures, ale wydaje sie, ze potraktowano wyjatkowa kobiete w sposob paskudny, tylko dlatego, ze miala odwage wyrazac swoja opinie. Opisal bowiem w swojej Historii Naturalnej konkurs, jaki rzekomo miala miec Messalina z popularna rzymska prostytutka. Messalina miala wygrac, wedlug Piliniusza Starszego, co mialo swiadczyc, ze niegodna jest byc zona cezara. Klaudiusz chyba sie zgadzal, bo nie uronil ani jednej lzy, ani nawet nie wyrazil zadnego komentarza gdy doniesiono mu o egzekucji Messaliny w ogrodach Lukkulusa.

    A rzezba z Brytannikiem na reku, czy jest rzeczywiscie prototypem Madonny z Dzieciatkiem? Trudno powiedziec. Zapewne miala wielki wplyw na pozniejsza rzezbe sakralna. Malarze i rzezbiarze zawsze sciagali ze swoich poprzednikow. Ale czy byla inspiracja? Nie sadze.

  11. Nawiązując do kilku poprzednich wpisów chciałabym zauważyć, że wpływowe kobiety często są znienawidzone i przypisuje się im wiele wykroczeń. W odniesieniu do Messaliny posłużono się seksem, to bardzo proste i łatwe. Tyle kiedyś czytałam o „wyczynach” tej dynastii, że wydawałoby się – wiem wszystko. Czy jednak prawdą jest to, co napisał Graves, a nawet Pliniusz, od którego, jak rozumiem, Graves czerpał informacje? Pewnie nie dowiemy się nigdy, czy tak było naprawdę, czy to czarny PR przeciwników cesarzowej.

    Przedstawienie matki z dzieckiem jest chyba jeszcze starsze niż Rzym, vide chociażby Izydę z Horusem w sztuce egipskiej. To uniwersalny symbol miłości, opieki i paru jeszcze pewnie innych rzeczy (jak przywołany przez Gospodarza przykład Eirene i Ploutosa – pokój i bogactwo).

  12. Przeżywam rozwód mojej córki.I los moich wnuków.
    Mężczyzna jest panem świata.Na dobre,ale często na złe.To kobieta świat zbawia.Codziennie.W szczęściu i w cierpieniu.Messalina to synteza kobiecości.Jej partnerzy,to niestety,synteza męskości.Urażonej i nieodpowiedzialnej.

  13. Ho ho, mam na co odpowiadać!

    @ pucak: witam serdecznie na blogu! Zgadzam się w zupełności ze stwierdzeniem, że kobiety – nawet jeśli chcą – nie mają szans na zmianę systemu, bo nadal zbyt często znajdują się na jego obrzeżu; miejmy nadzieję, że parytet choć trochę to zmieni! Co do „paprotek” – a jak to wyglądąło za PRL-u? Za młody jestem, żeby pamiętać te lata, ale czy np. pani Gierkowa też nie była głównie ozdobą męża?

    @ Adam2222: może i wygodniej jest być szyją, ale wydaje mi się, że warto byłoby by kobiety mogłyby też być i głową, jeśli taka ich wola, a nie być przypisane do konkretnego miejsca i roli… A jeśli chodzi o życie gospodyni domowej, to wydaje mi się, że nie można patrzeć tylko na aspekt czysto fizyczny, ale i psychologiczny, społeczny: pracując w kuchni, ciężko realizować marzenia, poznawać ludzi, budować poczucie własnej wartości, itd… Szantaż seksem – problem może i przemilczany, ale czy najważniejszy? Wydaje mi się, że kwestia gwałtu wewnątrz związku jest jeszcze bardziej paląca, a też się o niej nie mówi.

    @ Werbalista: aż rumienię się od tych pochwał, dziękuję:) Oczywiście, nie wiadomo kim tak naprawdę była Messalina, czy te wszystkie historie o orgiach i zawodach z córami koryntu to prawda – i chyba nigdy się nie dowiemy, ale warto zachować czujność. Nie widziałem jeszcze żadnego artykułu, który próbowałby rehabilitować Messalinę – a od jakiegoś czas istnieje moda na takie studia, np. na temat Nerona czy Domicjana – wynika to chyba głównie z tego, że nie mamy żadnych źródeł poza-literackich, jak na przykład inskrypcji czy monet, które pozwoliłyby spojrzeć na nią inaczej.

    Zgadzam się, że żadne rzeźbiarz świadomie nie wzorował Matki Boskiej na Messalinie – to by były wręcz świętokradcze zabiegi – chodziło mi raczej o to, że jej poza przetrwała – być może – jako motyw, archetyp matki.

    @ Marit: tak, wpływowe kobiety bardzo często były – i są! – krytykowane przez zaniepokojonych nimi mężczyzn, co ciekawe, krytyka taka bardzo często opiera się o rzekome wybryki natury seksualnej, (vide Hypatia, Joanna D’Arc; „slut-shaming” to potężna broń), więc może tym bardziej powinniśmy zastanowić się nad Messaliną?

    @ Bryka: Witam na blogu! Cóż, w annałach nie brak i przypadków, kiedy to kobiety okazywały się krwawymi władczyniami, więc na pewno nie zawsze nas „zbawiają”; mam jednak wrażenie, że im więcej będzie ich w polityce i na tzw. „świeczniku”, tym lepiej dla nas wszystkich. Nie tytułowałbym Klaudiusza „syntezą męskości” – to był człowiek dalece nietypowy, na pewno nie w pełni wpisujący się w rzymskie standardy męskości!

    Acha – wyjeżdzam jutro rano na cztery dni, nie będę miał raczej dostępu do komputera, proszę więc wybaczyć, jeśli nie będę odpowiadał na komentarze. Do napisania!

  14. Gospodarz się wykpił.Korzysta z długiego weekendu.Jak to mężczyzna.Kobieta pewnie też by skorzystała z takiej okazji.Z dziecmi.Jeżeli alimenty dopiszą.Gospodarzu bądż męski wg,nawet,rzymskich standardów.

  15. Gdyby większości kobiet chciała być „głową” to już dawno byłby.

    W relacjach damsko-męskich mężczyzna przedstawiany jest jako świnia i cham wykorzystujący seksualnie biedne kobiety. Niepozwalający im na rozwój osobowości i silą zabrania jej udziału w życiu społecznym.

    Całkowicie pomija się kobiecą agresje werbalna, psychologiczna, psychiczna i fizyczna.
    Całkowity brak odpowiedzialności karnej w sytuacjach kiedy bezpodstawnie oskarży mężczyznę.
    W rozprawach rozwodowych ~50% mężczyzn jest bezkarnie oskarżana o prusofilstwo. I po rozprawie rozwodowej, nawet przez męskich sędziów, gość nierzadko jest puszczany tylko w tym co ma na sobie.

    Kobiety, które stwierdzały w latach 80 tych, ze to „ten” je zgwałcił a teraz DNA wyklucza tego faceta, tez nie ponoszą odpowiedzialności za to z on siedział ponad 20 lat.
    I oczywiście, męski wymiar sprawiedliwości tez bardzo utrudnia badani DNA.
    O zbiorowym „gwałcie” w Bielawie itp nie wspominam, ani oskarżająca, ani pani prokurator nie poniosły żadnej kary.

    Facet pobity przez kobietę jest wyśmiewany i przez policje jak i społeczeństwo, dlatego grzecznie trzyma mordkę w kuble.

    W Indiach do tej pory, to kobieta pali żywcem kobietę (synową) by moc zarządzać następnym posagiem syna.

    O „osiągnięciach” kobiet polityków, może następnym razem.

  16. @Adam, tak samo często kobieta w relacjach damsko – męskich przedstawiana jest jako ta, która rwącego się do niezwykłych czynów „orła” przywiązuje do ziemi i każe mu pracować, aby utrzymać dzieci, kupić dom, samochód… I w ogóle jest ta kobieta jak żona rybaka, która każe biedakowi żądać od złotej rybki coraz więcej i więcej.

    W wielu sprawach masz rację, ale patrzysz bardzo jednostronnie. Wyczuwam u Ciebie, że masz za sobą jakieś nieciekawe przeżycia z żoną albo inną panią. Przemawia przez Ciebie zgorzknienie, na tej podstawie próbujesz oceniać wszystkie kobiety. Nie idź tą drogą!

  17. @ Jakub Szamałek

    Prosze sie n ie rumienic. Komplementy zasluzone – bo: u profesorow, ktorzy starali sie uzyc mojego intelektu mialem zawsze calujace oceny. U profesorow, gdzie trzeba bylo „wykuc” – szlo mi marniutko. Teraz – dawno po studiach – staram sie utrzymac na biezaco w nowych odkryciach nauki, a takze wiedziec, co dzieje sie w kulturze i sztuce. Nawal informacji jest taki, ze czlowiek nie jest w stanie wszystkiego objac. Stad – zaleznosc od krytykow i popularyzatorow. Problem tu polega na tym, ze wiekszosc tych popularyzatorow nie ma zadnych naukowych podstaw do publikacji tego, o czym pisza i – nieswiadomie i niewinnie – pisza tragiczne bzdury. Inni, znow to naukowcy z prawdziwego zdarzenia, ale piszacy tak, jakby do rownych sobie naukowcow. Niezrozumiale – dla takiego amatora, jak ja. Pozostaje nieliczna garstka, elita – ludzi, ktorzy majac naukowe podstawy, posiadaja jeszcze zrozumienie przecietnego czytelnika i lekkosc piora, aby to przekazac. Stad komplementy. Rumiencow nie trzeba. Trzymajac sie epoki wczesnego cesarstwa: „Co cesarskie – cesarzowi”.

    @ Adam 2222

    Szanowny Panie – podzielam Pana zdanie i chetnie wymienilbym z Panem poglady na tematy, ktore Pan porusza. Nie wydaje mi sie jednak, aby bylo to odpowiednie forum zeby o tym dyskutowac. W koncu dyskutujemy tu o sztuce antycznej, no i – czego nie da sie uniknac – historii tych czasow. Tym niemniej, jesli podalby mi Pan adres forum wlasciwego do tego rodzaju dyskusji, to chetnie podziele sie swoimi spostrzezeniami.

  18. Co do postaci dziecka: jedyny chyba sposób, żeby „tchnąć w nią życie” – to przedstawić niemowlę nagie. Inaczej będziemy mieć tylko zawiniątko z wystającą z becika głową.

    A mówiąc o partnerach Messaliny Bryka być może miała na myśli i Klaudiusza, i jej kochanków. Razem rzeczywiście dawali „syntezę męskości”.

  19. @ Werbalista pisze:2011-01-07 o godz. 14:44
    dziekuje za odpowiedz na moj list.
    Ostatnio duzo w moim otoczeniu uzalano sie nad losem kobiet i Tuskwe parytety dla Radziewicz, Pitery, Hall, Lipowicz czy Sawickiej. I tak mi sie wypsnelo, nie wiem gdzie jest forum na ten temat.

    @Marit pisze:2011-01-06 o godz. 20:08
    mylisz sie bardzo, od siedmiu lat jestem singlem i bardzo sobie to chwale. Wcześniej miałem niezłe małżeństwo które zakończyłem jak dzieci dorosły.

    Problem leży w tym ze zarówno kobietom jak i mężczyznom od zarania wciska się ciemnotę na temat płci przeciwnej. Zarówno przez państwo, klechy, media.
    Każdemu jest na rękę by ludzie żarli się bo nie rozumieją uwarunkowań płciowych i wciśniętych stereotypów

    Takimi ludźmi łatwiej się rządzi

  20. Szanowny Panie Redaktorze, dziekuje za wspanialy wpis i za zwrocenie uwagi, razem zdaje sie z Marit, na kwestie oceniania, a wlasciwie dyskwalifikowania kobiet i prob eliminowania ich z zycia publicznego na podstawie oskarzen o rozwiazlosc i generalnie „nagannego prowadzanie sie”. Nie bede tutaj wdawala sie w polemiki z przeroznymi tezami przedstawionym juz w komentarzach, ale chcialabym zwrocic uwage na jedna sprawe – a wlasciwie niezmienna od dawna w szeroko pojetej kulturze europejskiej postawe ktory i Messalina mogla pasc ofiara a ktora pan Redaktor tak ladnie okreslil haslem „slut-shaming”. Zarowno w jezyku polskim jak i wielu innych praktycznie nie ma pejoratywnych okreslen na „ponad-przecietnie” aktywnych seksualnie mezczyzn, co wiecej, uwaza sie ich w pewnych kregach za godnych nasladowania i udawadniajacych i potwierdzajacych swoja aktywnoscia seksulana swoja meskosc. Natomiast dla kobiety, prawdziwe badz nie „oskarzenie” o duza liczbe partnerow zazwyczaj wiaze sie z nazwaniem jej cala dluga lista inwektyw ktorych meskie odpowiedniki po prostu nie istnieja! Jak to powiedzial pewien slawetny Juliusz „Zona Cezara musi byc ponad wszelikimi podejrzeniami” – a on mogl miec bardzo jawny romans z Egipska wladczynia… Dla mezczyzny, przynajmniej do niedawna, aktywnosc seksualna nie byla powodem do wstydu a dla kobiety oskarzenia o cudzolostwo niekiedy rownaly sie smierci.

  21. Ciekawa jestem w takim razie, jakie jest zdanie Autora o Agrypinie, Poppei Sabinie, Julii Mamei czy z pózniejszych czasów o Teodorze. Ja wolabym chwalić raczej Oktawię, chociaż żyla zbyt krótko, Plotynę, Faustynę Starszą…

  22. Chodzi oczywiście o Julię Agrypinę.

  23. @ M. – Dziękuję za słowa pochwały, i zgadzam się w 100%.

    @ hortensja – Jeśli Messalina zachowywała się tak, jak podają źródła – to jest była arogancką, złą kobietą, która hurtowo zdradzała zakochanego w niej męża, i na dodatek zawiązała spisek pałacowy przeciw niemu, to oczywiście potępiam ją na całej długości. Problem w tym, że znamy ją li tylko z opisów późniejszych historyków, którzy mogli być jej nieżyczliwi, albo tworzyć pod presją – bezpośrednią bądź nie – np. Nerona i jego matki, którzy z oczywistych względów chcieli, by o Messalinie myślano jak najgorzej. Gdyby Jarosław Kaczyński zlecił napisanie biografii Donalda Tuska, czy byłoby to obiektywne dzieło?

    Te same wątrpliwości odnoszą się, w mniejszym lub większym stopniu, do reszty dam, o których Pani pisze – źródła mówią nam o ich licznych występkach, ale często nie sposób sprawdzić tych relacji. Nie chodzi mi o to, żeby rozgrzeszać starożytnych morderców i spiskowców, tylko żeby mieć na uwadze, że historię piszą zwycięzcy… Np. Karola Wielkiego uważa się za władcę-ideał, a mało kto zwraca uwagę na to, że właściwie wytrzebił Saksonów; Oktawian August i Cezar uchodzą za wspaniałych cesarzy, ale kiedy się wczytamy w źródła, między wierszami widać, że popełnili oni setki świństw, większego bądź mniejszego kalibru (np. Cezar mordujący całe wsie galijskie, o czym sam zresztą pisze, konskrypcje Oktawiana).

    Dlatego między innymi wolę archeologię od historii – też nie jest idealnym źródłem do studiów nad przeszłością, wiele informacji przepada bądź jest nie do odzyskania, ale przynajmniej nie mam ciągle wrażenia, że ktoś mnie chce okłamać:)

  24. @ azyata: są chyba jednak jakieś stopnie pośrednie między zupełną nagością a becikami?:) Brytanik mógł przecież mieć na sobie małą tunikę, albo coś w ten deseń. Na obrazach władców z późniejszych epok, kiedy nagość straciła swoje heroiczne znaczenie, dziedzice paradują już ubrani..

  25. Oprócz ożywienia postaci, nagość dziecka – poza podkreśleniem jego „heroiczno-boskiej” żywotności i doskonałej harmonii ciała – ma symbolizować jeszcze jego zależność od rodziców, bezbronność, którą chroni opiekuńcza matka.

    Całkowicie ubrane postaci dzieci spotykamy na trochę wcześniejszym Ara Pacis Augustae, gdzie wyglądają jak maleńcy dorośli.

  26. Ja w kwestiach formalnych choć błahych.
    1.Czy możemy nazywać Cezara (Juliusza) cesarzem, czy nie jest to przypadkiem takie współczesne uproszczenie?
    2.Z tego co pamiętam u Krawczuka proskrypcje. Czy konskrypcje to forma dopuszczalna czy literówka?

  27. Rzeźba antyczna osiągnęła szczyty doskonałości jeżeli chodzi o przedstawianie postaci ludzkich. Jednak nie podobają mi się zupełnie postacie dziecięce. Czy rzeczywiście starożytni potrafili przedstawić dziecięce proporcje, tylko nie chcieli z jakichś względów? Zresztą dzieci przedstawiane były paskudnie także w sztuce późniejszych epok, prawie do współczesności. Rzeźby i obrazy średniowieczne, renesansowe i inne nie oddają wdzięku i proporcji dzieci (np. w licznych przedstawieniach Madonny z dzieciątkiem). Dzieci są brzydkie, bucowate, mają złe proporcje itp. Nie potrafili? Raczej nie chcieli, nie interesowało ich to, nie studiowali postaci dziecka. Tak myślę.

  28. @ witek_w11: no, gdy się człowiek śpieszy, to się diabeł cieszy – w obydwu kwestiach ma Pan rację, dopuściłem się i literówki, i uproszczenia – przepraszam i dziękuję za zwrócenie mi uwagi!

    @ Marit: proszę spojrzeć np. tu: http://ptjournal.apta.org/content/89/11/F1.medium.gif , bądź tu: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/5/5f/Child_goose_Louvre_Ma40.jpg/220px-Child_goose_Louvre_Ma40.jpg.

    Obydwie rzeźby pochodzą z okresu hellenistycznego, tj. późny IV-I w p.n.e., i jak widać, ich twórcom udało się uchwycić dziecięce proporcje. Źródło różnic między tymi bobasami a Brytanikiem – wykutym kilkaset lat później – leży w tym, że nie przedstawiały one dzieci władców, nie musiały więc przedstawiać miniaturek dorosłych.

    Pani rezerwacje są natomiast trafne jeśli chodzi o sztukę archaicznej i wczesnej klasycznej Grecji – wydaje się, że wtedy faktycznie nie opanowano jeszcze sztuki malowania/ rzeźbienia dzieci, być może właśnie dlatego, że mniej interesowano się ich ciałami; np.

    http://cache2.artprintimages.com/p/LRG/29/2942/H6KRD00Z/art-print/ancient-greek-vase-the-flight-of-aeneas-from-troy-with-sons-and-carrying-his-father-anchises.jpg

  29. No faktycznie. Jak chcieli, to potrafili.
    A te z okresu archaicznego… no naprawdę, nie wzięłabym ich wcale za dzieci, tylko za jakąś dziwną perspektywę czy coś.

  30. Messalina z Brytanikiem jako matka boska z dzieciątkiem, a twarz Zeusa olimpijskiego dłuta Fidiasza – jako twarz Chrystusa Pantokratora w ikonografii kościołów ortodoksyjnych. Chichot historii? Nie – to konsekwencja.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php