Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie

24.11.2010
środa

Herakles kontra skamieniała żyrafa

24 listopada 2010, środa,

Ostatnio była mowa o tym, jak to Herakles oberwał za cudze przewiny; tym razem antyczny heros stanie w szranki z mioceńską żyrafą, by wyzwolić trojańską księżniczkę Hezjonę.

Herakles, jak wiadomo, nie miał łatwego życia – już jako dziecko musiał dusić węże zesłane przez zazdrosną macochę Herę. Później, kiedy był już dorosłym mężczyną, ta sama bogini sprowadziła na niego szaleństwo, w rezultacie czego Herakles zabił swą żonę i dzieci. By odpokutować ten koszmarny czyn, musiał z kolei wykonać słynne dwanaście prac – dusić lwy, sprzątać zapuszczone stajnie, itd., itp.

Lista odważnych czynów naszego herosa na tym się nie kończy. W jednym z mniej znanych mitów, Herakles staje do boju ze straszliwym potworem, który czyha na życie pięknej trojańskiej księżniczki Hezjone. Historia ta została przedstawiona na niezwykle interesującej wazie znajdującej się w zbiorach Boston Museum of Fine Arts.

Fot: Sebastià Giralt na licencji Creative Commons

Wyjątkowość tej wazy nie tkwi w sposobie wykonania, stylu, tematyce, czy nawet w tym, że Herakles jest najwyraźniej w stanie wypuścić z łuku trzy strzały na raz, czym zawstydziłby nawet Robina Hooda. Uwagę badaczy przykuło przedstawienie potwora, widoczne z prawej strony zdjęcia.

Owe monstrum w niczym nie przypomina straszydeł znanych nam z innych greckich malowideł, które wydają się być blisko spokrewnione ze znanymi nam dobrze smokami. Gdyby na przykład postawić szewczyka Dratewkę przed potworem z tego oto kielicha ze zbiorów watykańskich, wiedziałby doskonale, z czym ma do czynienia.

Źródło: Wikimedia

Co więcej, poczwara, z którą zmaga się Herakles na wazie z Bostonu zdaje składać się tylko z głowy – ba, czaszki nieobleczonej skórą, z wyraźnie widocznymi oczodałami i fenestrami. Zamiast łączyć się z jakimś tułowiem, wydaje się być ona przytwierdzona do jakiegoś kamienia albo skały.

Jak wytłumaczyć to dziwne malowidło? W artykule opublikowanym w 2000 roku w Oxford Journal of Archaeology, Adrienne Mayor zasugerowała, że twórca wazy z Bostonu musiał inspirować się jakąś skamieliną. Nie byłoby to zaskakujące – mimo, że paleontologia jako nauka została stworzona dopiero w wieku XIX, już w starożytności zwracano uwagę na pozostałości po wymarłych organizmach. Już Ksenofanes, filozof żyjący w VI w. p.n.e. słusznie założył, że uwięzione w skałach muszle świadczą o tym, że tereny, które za jego czasu były suche, w przeszłości znajdowały się pod wodą; o skamieniałych mięczakach wspominał też Herodot. Grecy natrafiali też na pozostałości po większych organizmach, i, z tego co możemy wnioskowac na podstawie źródł pisanych, interpretowali te znaleziska jako ciała mitycznych herosów. Co ciekawe, skamieniałości pojawiają się też wśród wotów w sanktuariach, np. Heraionie na Samos, pojawiają się też i na monetach.

Malarz wazy z Bostonu musiał być pod dużym wrażeniem skamieniałości, przedstawił ją bowiem z wielką precyzją. Ta szczegółowość pozwoliła Adrienne Mayor pokusić się o przypasowanie jej do konkretnych czaszek znanych z materiału kopalnego. Jej zdaniem, potwór, z którym zmaga się Herakles, inspirowany jest głową żyjącej w miocenie żyrafy, samotherium. Tego argumentu akurat nie kupuję; wydaje mi się – i potwierdza to pewna bliska mi paleontolożka – że wśród kopalin znaleźć można czaszki które bardziej przypominają bostońskiego potwora.

***

Ludzie, wydaje mi się, nie lubią przyznawać się do tego, że czegoś nie wiedzą. Kiedy Grecy natrafiali więc na wielkie, skamieniałe kości, próbowali wytłumaczyć sobie ich istnienie, najczęściej poprzez przypisanie ich do mitów. Dziś – kiedy o przeszłości życia na ziemi wiemy tak wiele, kiedy możemy badać nawet skamieniałe embriony i fragmenty tkanki miękkiej dinozaurów – łatwo poczuć się od Greków lepszym, uznać ich sposób myślenia za naiwny, nieracjonalny. Z drugiej strony, pomimo tego oszołamiającego postępu, ponad połowa Amerykanów uważa się za kreacjonistów – może więc wiedza, którą człowiek zyskał, nie zmieniła jedna zbytnio jego sposobu myślenia?

J. Szamałek

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 19

Dodaj komentarz »
  1. Ludzie, wydaje mi się, nie lubią przyznawać się do tego, że czegoś nie wiedzą -tyz tak mi sie widzi. Godom to z mojego psiego punktu widzenia 😀

    A tak w ogóle, Ponie Jakubie, wpodłek tutok, coby pedzieć, ze wpis o Pona blogu właśnie zostoł wklejony 😀

  2. Pięknie dziękuję! Proszę w takim razie potraktować ten wpis jako rodzaj podzięki, jest w końcu mowa o kościach – chociaż tylko skamieniałych 😉

  3. czytałam kiedyś(ale zapomniałam gdzie),że rozum ewoluje najwolniej i najdłużej pewnie dlatego tak duzo ludzi wierzy w cuda i krasnoludki.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Natomiast z Gryfem było inaczej. Znajdowane szkielety protoceratopsa dopingowały starożytnych do przyoblekania go w ciało.
    http://wapedia.mobi/pl/Gryf
    Jeżeli chodzi o szewczyka Dratewkę to będąc na miejscu Heraklesa również mógłby się poczuć swojsko, gdyż smok wawelski był podobno inspirowany jakimiś zanlezionymi gnatami, chociaż to akurat nie pamiętam na ile jest wiarygodne.
    Swoją drogą ta Mayor również wypowiadała się intensywnie na temat Gryfa. Facetka ma ideę fix, ale do perfekcji jej daleko.

  6. Zdjecia nie działają

  7. Witam – i przepraszam za problem, moge spytac, z jakiej przegladarki korzystasz? Jakby co, wklejam link do zdjecia potwora z troi:

    http://www.mlahanas.de/Greeks/images/Fossils.jpg

  8. Kiedyś nad wejściem do katedry Wawelskiej wisialy olbrzymie kości. Mówiono o nich, że to są kości smoka wawelskiego, a podobno to byly szczątki jakiegoś prehistorycznego zwierza. Nie pamiętam dokladnie, bo bylo to baaaaaaaaaardzo dawno, bylam wtedy jeszcze dzieckiem; te kości o tyle zapamiętalam, że czasami chodziliśmy na mszę do katedry i wlaśnie z naoż. Kiedy kilka lat temu bylam na Wawelu, kości już nie bylo. A muszę przyznać, że na dzieciach robily duże wrażenie i uwiarygodnialy podanie o smoku

  9. ufff, nie skończylam, bo komp wciągnąl mi moją historyjkę, ale może to dobrze, bo za bardzo bym się rozgadala. 😉

  10. A mi barzo smakowaly te skamieniałe kości. W końcu jo jestem zaprawiony w trudak pies pasterski, a nie jakisi delikatesik 😀

  11. @ witek_w11: ja tez nie jestem wielkim fanem Mayor; jej książka, „The first fossil hunters”, jest ciekawa, ale sporo jest w niej opinii/ konkluzji z ktorymi nie sposób się zgodzić. Niektórzy też uważają, że starożytny cyklop jest również inspirowany skamielinami, w tym przypadku mamuta. Tu można zobaczyć, skąd miałoby się takie skojarzenie wziąć: http://www.englishare.net/literature/giant-bones-duo.jpg . Teza ciekawa, ale oczywiście nie do sprawdzenia.

    @hortensja: to bardzo ciekawe! Nie słyszałem o tej historii, w ogóle Kraków znam bardzo słabo… Widać, że łączenie skamieniałości z mitami występuje nie tylko u starożytnych:)

    @owcarek: jakiś czas temu znaleziono farmenty tkanki miękkiej w kośiach dinozaurów, więc takie skamieliny moga mieć nawet jakieś śladowe wartości odżywcze!

  12. @hortensja: to miały być szczątki trzech prehistorycznych zwierzy (zwierzów?): piszczel mamuta, żebro wieloryba i czaszka nosorożca.
    I nie ma ich już? Idę na Wawel sprawdzić…

  13. A czy rzeczywiście czuje się Pan lepszy od Greków? Bo ja nie. Proszę pomyśleć, czy potrafiłby Pan żyć bez prądu elektrycznego. Bo oni potrafili. A mieczem Pan by potrafił machać?
    W XIX paru amerykańskich pisarzy myślało, że gdyby się przenieśli do średniowiecza, byliby w stanie czegoś tam nauczyć. Budowy atomu? Grubo się mylili. Natomiast najtrudniej byłoby dzisiejszym kobietom zostać na powrót towarem, maszynami do obsługi mężczyzn i robienia dzieci.

    Zakładając zresztą, że nikt z nas nie wylądowałby jako niewolnica w świątyni w albo niewolnik w kopalni ołowiu na Krecie. Zadziwiające, jak nisko ceniło się wtedy ludzkie życie, a godność to już w ogóle. Ciekawy temat.

  14. @córa_komtura,

    Nie mieszkam już w Krakowie, więc nie wiem. Gdy bylam na Wawelu kilka lat temu z bratanicą i chcialam jej pokazać te okazy, nie bylo ich. Myślalam więc, że je zdjęto, żeby im zanieczyszczenia w powietrzu nie zaszkodzily.
    Sama jestem ciekawa czy już tam wrócily. 🙂

  15. @ Vera: czy ja się czuję lepszy do Greków? Bynajmniej; nie tak to miało zabrzmieć! Wydaje mi się tylko, że łatwiej jest zbyć różne greckie dziwactwa poprzez myślenie, że oni w końcu nie mieli nauki, byli irracjonalni i niewiele wiedzieli o świecie – zamiast pomyśleć, jakie są źródła czy uwarunkowania ich zaskakujących wierzeń i opinii; wtedy się może okazać, że wcale się tak bardzo od nich nie różnimy, pomimo drastycznej zmiany scenografii.

  16. Witam i potwierdzam: Oj tak oj tak.
    Tylko z tym dzisiejszym rzekomym racjonalizmem to nie przesadzajmy. Żeby tylko przypomnieć wydźwięk jedno nazwisko: Däniken. Albo sprawa trójkąta bermudzkiego.
    Ale ja o czym innym:
    Przypomniało mi się jak to Cezar w 2 tygodnie zbudował stały most na Renie. Ile by to trwało dzisiaj? Dwa lata planowania i 3 lata budowy. A gdyby Cezar był Polakiem to by skończył w prokuraturze bo nie zrobił przetargu. Taki to dzisiaj racjonalizm.
    Moje hasło: „nie przejmuj się. Jutro będzie gorzej”. Właśnie mam jutro do przejechania 750 km i słyszę: korków łącznie około 180 km z powodu śniegu. Dlaczego więc się przejmować.

  17. @córa_komtura,

    Cieszę się, że są na swoim miejscu. Sama bylam bardzo zawiedziona, gdy ich nie zobaczylam nad wejściem do Katedry. 🙂

  18. Zwlekałem z ponownym wpisem bo na skutek nieprzekraczalnej dla mnie bariery językowej nie jestem w stanie czytać niepolskojęzycznych publikacji. Ale z automatu jestem podejrzliwy wobec osób, które obrały sobie jakiś temat i forsują go, często selekcjonując tendencyjnie przesłanki. Przypomina mi się ten lekarz z Wojaka Szwejka, który na wszystkie choroby zalecał lewatywę (choś tam akurat miało to o tyle sens, żeby żołnierze nie wymyślali sobie nieistniejących chorób). Być może jednak w przypadku tej facetki jestem niesłusznie czepliwy.

  19. Bo ja wiem… zgadzam się całkowicie z jej zasadniczą tezą – że starożytni czasem się inspirowali skamieniałościami – ale jeśli chodzi o konkretne przypadki, albo ogólną skalę zjawiska, to mam swoje wątpliwości. A doktor nazywał się bodaj Gruenstein; jakby go zatrudnić w NFZ, to mielibyśmy nadwyżki:)

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php