Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie

10.11.2010
środa

Autostopem z Ateną

10 listopada 2010, środa,

Wpis o zdarzeniu na styku tych dwóch światów – przyziemnej polityki i wyżyn Olimpu – kiedy to Atena przywiozła swemu miastu-imienniczce tyrana, a koniec końców oberwał za to Herakles.

Często się zdarza, że politycy próbują nas przekonać, że mają jakąś szczególną więź z bogiem i podeprzeć swe decyzje jego autorytetem. Oczywistym tego przykładem jest choćby prezydent Iranu, Mahmud Ahmadinedżad, który utrzymuje, że zwycięstwo z szatanem zachodu zostało mu obiecane przez najwyższą możliwą instancję, albo George W. Bush, któremu niebiosa ponoć nakazały najechać Irak. Ciężko się oprzeć wrażeniu, że jeśli do obydwu panów przemawiał ten sam bóg, to albo cierpi na ciężki przypadek rozdwojenia jaźni, albo lubi płatać niewybredne dowcipy.

To, że obydwaj panowie powołali się na swe rozmowy w kontekście wojny nie jest przypadkowe. Z jakiegoś powodu politycy nie cytują wszechmogącego przy okazji jakiś konstruktywnych dyskusji – nigdy nie słyszałem, żeby ktoś powoływał się na niebiosa przy np. przy okazji debaty na temat reform administracyjnych – lecz wtedy właśnie, kiedy dochodzi do fizycznego konfliktu. Najlepiej to widać na przykładzie I Wojny Światowej, gdzie oddziały z hasłem „Dieu avec nous!” wyhaftowanym na sztandarach strzelali do żołnierzy z podniosłym „Gott mit uns!” na klamrach pasków.

Źródło: Wikimedia. Klamra pasa wojsk pruskich, 1918.

Politycy starożytności uciekali się do identycznych metod, co mssr. Bush i Ahmadinedżad. Mało tego – jak pisałem przy innej okazji, nierzadko uzurpowali sobie boskie atrybuty, a czasem nawet wymagali, by zwracać się do siebie jak do nieśmiertelnych. Mało który polityk miał jednak tyle tupetu, co Megakles i Pizystrat, którzy upozorowali boską epifanię, by przejąć władzę w Atenach.

***

Zanim jednak przejdziemy do rzeczy, muszę naszkicować kontekst polityczny. Pod koniec pierwszej połowy VI w. p.n.e., w Atenach ścierały się ze sobą trzy stronnictwa, głową jednego z których był właśnie Pizystrat. Udało mu się w pewnym momencie dojść do władzy, ale jego dwaj konkurenci, Megakles i Likurg, połączyli siły i obalili jego rządy. Megakles doszedł jednak szybko do wniosku, że z Likurgiem jest mu jeszcze bardziej nie po drodze, niż z Pizystratem, skontaktował się więc z tym ostatnim i zaproponował mu zawarcie sojuszu.

Megakles stanął jednak przed pewnym problemem. Jak usprawiedliwić przed Ateńczykami porozumienie z człowiekiem, którego wszak zaledwie kilka lat wcześniej własnoręcznie obalił, wymyślając mu zapewne przy tym od najgorszych? Potrzebna była pomoc niebios. Oddajmy głos ojcu historii, Herodotowi [I. 60]:

„W demie Pajania mieszkała niejaka Fyje, kobieta niezwykle piękna i wysoka. Tę kobietę [Megakles i Pizystrat] ubrali w pełną zbroję, kazali wejść do rydwanu i pokazali, jak ma się zachowywać. Potem posłali przodem heroldów, którzy, gdy dotarli do miasta, powiedzieli, co im kazano: „o Ateńczycy, przyjmijcie z radością Pizystrata, którego Atena, uznawszy za najlepszego wśród wszystkich mężów, we własnej osobie wiezie na Akropol… Ludzie w mieście uwierzyli, że ta kobieta [Fyje] była faktycznie boginią, uczcili ją i przyjęli Pizystrata”

Takim to sposobem Pizystrat znów doszedł do władzy. Herodot, opisując to zdarzenie, wyraża zdziwienie, że Ateńczycy, w końcu najmądrzejsi z Greków, dali się nabrać na tak prymitywną sztuczkę. Cóż, może nie wszyscy uwierzyli, ale można przypuszczać, że stronnicy Megaklesa i Pizystrata zrobili, co trzeba było, żeby im ten sceptycyzm wyperswadować.

***

W greckiej mitologii Atena często występuje jako patronka słynnego herosa, Heraklesa; bogini wiedzy pomagała mu przy wielu ze słynnych 12 prac. Jeden z najwybitniejszych badaczy starożytności swojego pokolenia, sir John Boardman, zwrócił uwagę, że Herakles pojawia się szczególnie często na ateńskich wazach pochodzących z okresu, kiedy miastem rządził Pizystrat. Heros ów występuje na ponad 40% przedstawień o charakterze mitologicznym, podczas gdy w przypadku ceramiki z innych miast z tego samego okresu liczba ta wynosi 20%; Herakles pojawia się też nadspodziewanie często w rzeźbach zdobiących budowane za rządów Pizystrata świątynie.

Źródło: Wikimedia. Herakles walczy z Gerionem;

Boardman postawił tezę, że fenomen ten sugeruje, iż Pizystrat próbował identyfikować się ze słynnym herosem. Niektóre obserwacje zdają się wspierać ten pomysł. Na przykład jedna z waz, ilustrująca apoteozę Heraklesa, pokazuje go wraz z Ateną w rydwanie – podczas gdy na wcześniejszych malowidłach oboje poruszali się na piechotę; czyżby malarz zainspirował się wydarzeniem opisanym przez Herodota? Na innym naczyniu Herakles gra na lirze, co jest dla niego bardzo nietypowe – a Pizystrat wprowadził do konkursów panatenajskich konkurencje muzyczne. Na koniec, co najważniejsze – po tym, jak wygoniono syna Pizystrata i upadła ostatecznie założona przez niego tyrania, popularność Heraklesa szybko i drastycznie spada; na wazach pojawia się za to coraz częściej Tezeusz, który stał się nowym symbolem Aten.

Jest mało prawdopodobne, by Pizystrat bądź jego stronnicy zarządzali produkcję waz o określonej tematyce; można jednak podejrzewać, że faktycznie próbował on, w mniej lub bardziej otwarty sposób, związać się z Heraklesem. Nie byoby to wcale dziwne – arystokraci archaicznej Grecji często wywodzili swoje rody od bogów bądź ustanwiali specjalne z nimi relacje, monopolizując na przykład kapłaństwo w niektórych świątyniach.

***

Jakie możemy wyciągnąć konkluzje z tej historii? Po pierwsze, kiedy słyszymy, że jakiś polityk powołuje się na boga, możemy śmiało założyć, że próbuje się nas orżnąć – proszę wówczas zwiększyć czujność!

Po drugie, wychodzi na to, że angażowanie bóstw w politykę nie wychodzi im na korzyść. Kiedy Pizystrat był u władzy, Herakles cieszył się powodzeniem; kiedy go obalono, Ateńczycy szybko stracili dla niego sympatię. Jako, że Grecy byli politeistami, nie miało to szczególnie drastycznych konsekwencji; ot, Heraklesa zastąpił Tezeusz. Gorzej, jeśli bóg jest tylko jeden – w końcu jeśli poprzez ciągłe wykorzystywanie go w polityce zacznie ludziom stawać w gardle, nie będzie go kim zastąpić…

J. Szamałek

PS. „Sztuka Antyku” obchodzi w tym miesiącu swoje pierwsze urodziny! Pozdrawiam z tej okazji wszystkich Czytelników, do napisania!

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 26

Dodaj komentarz »
  1. Wspanialy wpis Panie Redaktorze! Tylko czemu bog jest zawsze nim… Wszak dopiero 2,000 lat temu zaczelismy Jahwe malowac z broda i utozsamiac z mezczyzna (z przeroznych wzgedow z ktorych glownym jest patriarchalnosc spoleczenstw osiadlych). Moze piszac (w dodatku tak zgrabnie!) w blogu o starozytnosci warto by powrocic do tych dawnych, mniej dyskryminacyjnych zwyczajow…?

    Pozdrawiam

  2. Dziękuję za słowa pochwały! Cóż, muszę przyznać, że uległem konwencji językowej; nie do końca wiem, jak inaczej miałbym pisać o bogu? on/ ona, ono, bóstwo? Wszystko to mi się wydaje trochę niezgrabne. Taki już mamy seksistowski język…

  3. Gratuluję urodzin 🙂 Czego mogę życzyć z tej okazji?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Dziękuję! Cóż, chyba tego, żeby mi się kiedyś udało opublikować te wpisy w formie książkowej… Jeśli czyta to jakiś chętny wydawca, proszę się odezwać:)

  6. Z okazji urodzin bloga życzę Panu, aby spelnilo się Pana marzenie i wydawca się znalazl. Oby jak najprędzej!

  7. W decyzjach administracyjnych politycy również lubią podpierać się bogiem. Są to głównie kwestie represyjne (zakazy aborcji, alkoholu), ale zdarzają się także działąnia konstruktywne, na przykład dofinansowanie budowy świątyni ze środków publicznych. Co do ostatniego zdania artykułu: ludziom bóg często stawał w gardle łącznie z hekatombami, a jednak genialnie pomyślany monoteizm trwa już tyle czasu i ma się dobrze. Więc chyba Pańskie stwierdzenie „nie będzie go kim zastąpić” należy rozumieć dosłownie jako „niezastąpiony”. Chciałem zakończyć „Do przeczytania!”, ale kiepsko by wyglądało (zabrzmiało?), zupełnie jak polecenie.

  8. @ hortensja: dziękuję! Cóż, przypuszczam, że wydawcy nie znajdują się, tylko trzeba ich znaleźć… Zajmę się szukaniem za jakiś czas – teraz pracuję nad inną książką, która jest już prawie skończona – też o starożytności – i nawet jestem juz po wstępnych rozmawach z pewnym domem wydawniczym. Jak skończę to na pewno się pochwalę:)

    @ witek_w11: nie wiem, czy przeznaczanie państwowych pieniędzy na świątynię (w domyśle: Opatrzności Bożej?) kwalifikuje się jako „konstruktywne działanie”. Oczywiście, monoteizm w Polsce ma się dobrze i wątpie, żeby się to szybko zmieniło, ale odnosze wrażenie, że te bezustanne powoływanie się na boga i kościół przy okazji ostatnich zadym politycznych zniechęca część ludzi do religii jako takiej.

  9. Proszę wybaczyć monoteizm? A JP2, a Maryja, a święci? To ni jest monoteizm tylko czystej wody lary i penaty.

  10. Witam! Faktycznie, nie pomyślałem o tym – w pełni się zgadzam, te osoby pełnią chyba rolę bliższą pomniejszym bóstwom niż osobom „wybitnym w realizowaniu wartości chrześcijańskich”. Zresztą mam wrażenie, że wszechobecność JP2 w politycznym dyskursie źle mu służy, i zaczyna go dotykać kompleks ateńskiego Heraklesa…

  11. Na mój dusiu! Ponie Jakubie! Na moim blogu dziewcyny dały mi bure za to, ze… nic im nie pedziołek o Pona blogu. A skoro dały mi takom bure, to musi świadcyć o tym, ze ten Pona blog piknie im sie podobo 😀
    A okazji pierwsyk urodzin zyce dociągnięcia do setnyk urodzin 😀
    No i ocywiście piknej publikacji tyz 😀

  12. Szanowny Panie Owcarku,

    Dziękuję bardzo za życzenia! Rzuciłem okiem na komentarze na Pana blogu, i rzeczywiście widzę, że Pana czytelniczkom „Sztuka Antyku” też przypadła do gustu, bardzo mnie to cieszy! Będzie mi oczywiście szalenie miło, jeśli wspomni Pan cosik na temat mojego blogu na swoich łamach… Pozdrawiam serdecznie!

  13. Wspomne, wspomne! Nie wiem ino, cy pod koniec tego tyźnia cy na pocątku przysłego. Wiele zalezy od tego, kielo bede mioł w najblizsym casie mozliwości potajemnego zakradonia sie do komputra mojego bacy. No bo jo – w odróznieniu od ludzi – swojego bloga muse ryktować konspiracyjnie. Bo kie we wsi dowiedzom sie, ze jest u nik pies, co na komputrze pise, to zaroz media tyz sie dowiedzom. A kie media sie dowiedzom, to na mój owcarkowy łeb mi sie zwalom. I na co mi to? 😀

  14. Dziękuję! I oczywiście, nie ma się co śpieszyć, jeśli miałby Pan, Panie Owczarku, ryzykować dekonspirację…

  15. Starożytna rzeczywistość wydaje się bardziej poprzerastana religią niż nasza.

    Może to wynika z „nieabsolutu” antycznych bóstw, ich słabostek i wzajemnych sporów – jak choćby podczas wojny trojańskiej?

    Dla nas niewyobrażalny jest np. konflikt Boga Ojca z Synem Bożym podobny do tego między Kronosem i Zeusem.

  16. @azyata, być może, że starożytni po prostu byli w stanie uwierzyć w większą ilość rzeczy niż ludzie współcześni. Dzisiaj ludzie są wykształceni, oglądają telewizję itp. Niby wierzą w Boga, ale nie daliby sobie wmówić, że oto przed nimi pojawia się Jezus/Maria/Bóg. Już słyszę te komentarze: „Fotomontaż”, „Zrobione w Powerpoincie”, „Film na filmie”, „Przebrani aktorzy”.
    Ale faktycznie bogowie starożytni mieli ciekawsze życie. Ciągle coś się działo, byli pełnokrwiści, mało boscy, bardzo ludzcy. W porównaniu z nimi bogów współczesnych religii cechuje ponadczasowe trwanie.

  17. @ azyata: tak, świat starożytnych był na pewno bardziej przesączony religią, czy może raczej nad-naturalnością, niż nasz. Tam każdy strumyk miał swoje bóstwo, na każdym skrzyżowaniu czekały złe siły, i tak dalej. Swoją drogą, konflikt Boga Ojca z Synem byłby bardzo ciekawy; ten temat aż się prosi o jakąś dobrą książkę…

    @ marit: z jednej strony to prawda, ale z drugiej strony ciągle się słyszy o matkach boskich, które ktoś zauważył na toście/ patelni/ grzybie na ścianie/ plamie na oknie itd., i ludzie na to idą. Pamiętam, że nie tak dawno czytałem artykuł o tym, jak to pod pomnikiem papieża w Wadowicach zamontowano fontanne i woda tryska mu spod sutanny – pielgrzymi natychmiadt uznali, że musi być ona „święta”.

  18. Fakt, sama widziałam taką „Matkę Boską” na moim kuchennym blacie. Ale starłam ją zamiast się modlić:)
    Pewnie zawsze istnieje jakaś grupa osób gotowa uwierzyć we wszystko. W tę starożytną „Atenę” też pewnie uwierzyła część ludzi, a reszta przezornie milczała (żeby im cykuty nie dali do picia za bezbożność).

  19. Trzeba było sprzedać blat na eBayu! Podobno ten święty tost został oddany w dobre ręce za kilkaset dolarów. Też jestem przekonany, że nie wszyscy Ateńczycy dali się nabrać, ale Pizystrat i Megakles już się na pewno postarali, żeby nie było ich słychać. Zresztą Pizystrat to w ogóle był niezły numerant, bo innym razem sam się pociął nożem, żeby ludzie myśleli że ktoś czyha na jego życie…

  20. Ale miło się czyta Pana tekst. Gratuluję lekkości

    Jedno mnie dziwi:
    Przecież Jezus to była kobieta. Więc gdzie problem?
    A swoją drogą była kiedyś przepiękna wystawa (w kościele) właśnie dotycząca chrześcijańskiego Bóstwa żeńskiego. Czyli teologii feministycznej. Chwalona przez biskupów. Na prawdę piękna.
    Pewnie warto byłoby ją pokazać w PL. Następna wojna domowa murowana. Bo już nudno od tego spokoju w sobotę. Cały dzień prawie.

    P.S. Czy Pizystrat i Pizystrates (podpalacz) to ta sama osoba?

  21. Witam i dziękuję za słowa pochwały!

    Hmm… Jezus kobietą? O tym szczerze mówiąc nie słyszałem. Kojarzę, że niektórzy teologowie uważali, że Jezus miał cechy interseksualisty, czy, jak się wówczas mówiło, hermafrodyty, ale to jednak zupełnie co innego.

    Co do wystawy – brzmi ciekawie, ale chyba nie mogła Pani jej widzieć w kościele katolickim? Bo Watykan by jej raczej nie pochwalił…

    Pizystratesa-podpalacza nie kojarzę – może chodzi Pani o Herostratosa, który zasłynął tym, że puścił z dymem świątynię Artemidy w Efezie? Poza tym „Pizystrates” to inna, rzadka w języku polskim forma transkrypcji imienia „Pizystrat”; może też chodzić o Pizystratesa z Kyzikosu, który żył w I. w.p.n.e. i był sojusznikiem Lukullusa.

    Pozdrawiam!

  22. @Vera – Jezus nie była kobietą! (to Kopernik).
    Z tego, co wiem, żeńskim aspektem Trójcy był Duch święty przedstawiany jako gołębica (nie gołąb!)
    Jeszcze w pelplińskiej katedrze można obejrzeć jakąś rzeźbę (chyba na steli od ławki) przedstawiającą Ducha Świętego w postaci kobiety. W innych kościołach też takie były, ale w pewnym okresie dziejów Kościoła zostały celowo zniszczone. W Pelplinie było im szkoda, bo mieli toto prawie nowe, więc schowali i przetrwało. Widać z tego, że Duch Święty to naprawdę Duszyca Święta, no i widać też, że żeński aspekt Trójcy bardzo Kościołowi przeszkadzał. Nie jest to przyjemne dla kobiet, ale jakoś chodzą do kościoła.

  23. Co ja piszę – chodzą? Latają aż się kurzy! Zawsze zdumiewa mnie siła religijności kobiet, znacznie większa niż mężczyzn (porównajmy frekwencję na mszach), choć większość religii dyskryminuje kobiety i uważa je za ludzi drugiej, a nawet trzeciej kategorii.

  24. Witam
    @Pan Szamałek.
    Niestety, pamiętam tę wystawę tylko w telewizji, Nie było czasu na jej zwiedzanie, czego bardzo bardzo żałuję. Ale było to parę lat temu i nie pamiętam dokładnie. W Baden Baden lub okolicach? Pamiętam przepiękne rzeźby i obrazy. Podobała się biskupowi, co zostało podkreślone. Aktualnie mamy tego typu wystawę w katedrze katolickiej w Bambergu. Do zwiedzania.
    -Herostrates. Przepraszam za pamięć. To nauczka: nie pisz z pamięci nawet pytań.
    @marit.
    Oczywiście ten dowcip (dobry) ośmiesza całkowicie teologię feministyczną w Polsce. Proszę traktować moje stwierdzenie jako małą prowokację. Ale i tak w Biblii napisano, że Bóg stworzył i Adama i Ewę na podobieństwo swoje. A jego siwa broda to późniejszy dodatek. W Izraelu Jahwe miał swoją towarzyszkę aż do 6 w pne. Z Trójcą jest Pan niedaleko od prawdy. Może byłby czas się tym dokładniej zająć. Ale kto dorówna Panu Szamałkowi lekkością myślenia i pisania?
    Cz II
    A może kobiety biegają do księży bo oni tacy biedni i potrzebują opieki? Czy nie szokują Pana aniołki Kaczyńskiego? Czemu nie zajął się tym żaden psycholog? Pani Staniszkis – temat na radosny poemat.

  25. Dzięki, Vera.
    Jedno muszę napisać: jestem kobietą. Chcę to wyjaśnić, żeby nie wzięto mnie za jakąś szowinistyczną męską świnię 😉
    W rzeczywistości jestem szowinistyczną żeńską żmiją 🙂

  26. @Vera
    Staniszkis jest socjolożką. A robota pijarowców z tymi aniołkami- chociaż toporna- i tak subtelna w porównaniu z urydwanieniem Ateny w realu.

  27. @marit
    Nie wiem, co mi się w głowie i mowie przekręciło. Jak można było nie rozpoznać imienia.

    @witek
    Może umyka mi zamysł tego porównania, bo dla mnie Atena na rydwanie to więcej równouprawnienia. A porównania ze Staniszkis mój komputer nie wytrzyma.
    Ale słowo „socjolożka” działa na mnie tak samo jak „mama” i „tata”. Ten sam infantylizm. Nie mogę.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php