Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie

7.10.2010
czwartek

Puciaty filozof

7 października 2010, czwartek,

Jestem zdania – proszę mnie poprawić, jeśli się mylę – że ludzie kiepsko radzą sobie z abstrakcją; dużo bardziej niż nieokreślone byty odpowiadają nam konkrety. Najlepiej ilustruje ten fenomen transformacja, jaką przeszedł bóg biblijny, który z bezpostaciowej siły zamienił się w starca z długą brodą. Ta sama potrzeba materializowania abstrakcji stoi niewątpliwie za powstaniem szeregu najróżniejszych personifikacji – na przykład Zwycięstwa (Nike), wyobrażanego jako kobieta z mieczem, czy Sprawiedliwości, wizualizowanej jako niewiasta z przepasanymi oczami, wagą i mieczem.

Jednym z odprysków ludzkiej niechęci do abstrakcji jest też chyba i to, że czytając książkę tworzymy często w myślach – świadomie bądź nie – wizerunek jej autora. Taki obraz pisarza powstaje rzecz jasna w oparciu o jego twórczość – będziemy więc na przykłąd skłonni założyć, że książka z bajkami została napisana przez osobę radosną i dobroduszną, z dołeczkami w policzkach, a zbiór opowiadań erotycznych wyszedł spod pióra osobnika o rozbieganych oczkach, nawoskowanym wąsiku i lubieżnym uśmieszku.

Cóż, łatwo się pomylić – dla przykładu Roald Dahl, autor niezwykle popularnych na Zachodzie książek dla dzieci, takich jak Charlie i Fabryka Czekolady, był człowiekiem oschłym i zimnym, a jego własna żona mówiła o nim per „Roald the Rotten”, czyli „Okropny/Zgniły Roald”. Z drugiej strony skandalizujący Markiz de Sade, jeśli można wierzyć jedynemu zachowanemu portretowi, wyglądał jak uosobienie niewinności.

Kolejnym przykładem twórcy, który wyglądał inaczej, niż się spodziewamy, jest rzymski filozof Seneka. Rozsławiły go jego dzieła – przede wszystkim dialogi traktujące o moralności – i tragiczny sposób, w jaki rozstał się z życiem. Neron podejrzewał, że Seneka – jego były nauczyciel! – związany był ze spiskowcami, którzy czyhali na jego życie, i nakazał staremu filozofowi popełnić samobójstwo. Seneka, który był w końcu Stoikiem, nie próbował uciekać bądź błagać Nerona o litość, lecz wszedł do łaźni, otworzył żyły, i, kiedy ulatywało z niego powoli życie, spokojnie – choć w wielkim bólu – podyktował testament.

Dramatyczna śmierć Seneki zainspirowała wielu artystów (w tym Rubensa i Giordano), jego przemyślenia na temat moralności wzbudziły podziw europejskich intelektualistów, od Tertulliana po Montaigna, a elegancka łacina, w jakiej je spisał, zaimponowała Petrarce. Nadal jednak nie było wiadomo, jak Seneka wyglądał –  współcześni mu historycy nie wspominają nic na ten temat; w jego dziełach też nie ma żadnych wskazówek. Znawcy antyku byli jednak przekonani, ze odnaleźli portret słynnego filozofa, znany w wielu kopiach – jak choćby ta, znaleziona pod koniec XVIII wieku w Herkulanum:

Źródło: Wikimedia

Niestety, ani ten portret, ani żadna z jego licznych kopii, nie są podpisane. Na jakiej podstawie więc wywnioskowano, że to Seneka? Przecież to oczywiste! Przedstawiony tu mężczyzna jest stary (jak Seneka w momencie śmierci!), twarz ma wykrzywioną w grymasie wyrażającym zaniepokojenie, a być może i z trudem kontrolowany ból (zgadza się! W końcu miał zaraz umrzeć!), włosy ma w strąkach, przyklejone do czoła (bingo! Seneka umierał wszakże w łaźni, musiała mu się zmoczyć czupryna!); czoło przecięte zmarszczkami oznacza wytężone myślenie (w końcu mędrzec!); widoczna jest też broda, która mogła symbolizować filozoficzne zacięcie. Poza tym pociągła, lekko wychudła, ale i szlachetna twarz doskonale pasowała do ówczesnych wyobrażeń o rzeczonym filozofie – ekspercie od moralności, który wzgardzał uciechami codziennego życia.

Cóż, wkrótce trzeba było przepisać podręczniki – a wszystko za sprawą innego portretu, odkrytego na początku XIX wieku.

Źródło: Wikimedia

Ten dżentelmen wygląda zupełnie inaczej, niż jegomość z Herkulanum – ma gładko ogoloną twarz, ciężkie, obwisłe policzki, podwójny podbródek, mięsiste, zmysłowe usta i niezbyt rozgarnięte spojrzenie. Któż to mógł być – jakiś lubujący się w smakołykach senator, bogaty kupiec? Całe szczęście tym razem nie musimy zgadywać, na piersi wykute jest bowiem imię przedstawionej osoby: SENECA.

A zatem Seneka nie był wychudłym starcem o zapadniętych policzkach i zmierzwionym włosie, jak się spodziewano. Kim był w takim razie człowiek, wyobrażony w brązowej głowie z Herkulanum? Niestety nadal nie wiadomo, choć wielu dzisiejszych badaczy uważa, że musi chodzić o Hezjoda, wielkiego poetę epoki archaicznej. Na jakiej podstawie wysnuwają ten wniosek? Cóż, proszę się domyślić…

J. Szamałek

PS. Dochodzą mnie słuchy, że niektórym Czytelnikom nie ładują się zdjęcia – czy ktoś miewa jeszcze takie problemy? Proszę dać znać, jeśli zdarza się to często, poskarżę się obsłudze technicznej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 17

Dodaj komentarz »
  1. Jeżeli chodzi o mnie to Seneka zawsze wyglądał tak jak w moim starym podręczniku historii starożytnej wyglądał Zeus Gromowładny.
    Jak tylko czytam „Mysli” lub „Dialogi”to moja wyobraznia galopuje ku temu
    wyobrażeniu.
    Co do pierwszego popiersia to tym zbolałym wyglądem pasuje na poetę tragicznego.
    ps. ja nie mam problemów z ładowaniem zdjęć Pozdrowienia Aspazja.

  2. Hoho, Seneka z Pani wyobrażeń faktycznie jest dość odległy od oryginału!:)

  3. Ale w przypadku Hezjoda musiałaby istnieć ciągłość portretowa wcześniej niż żył Seneka. U mnie w dwóch przeglądarkach (firefox, konqueror) strona ładuje się prawidłowo (w tym artykule 2 zdjęcia popiersi z wikimedii).

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Celna uwaga! Portrety pasujące do współczesnej definicji tego słowa pojawiły się dopiero w V w. p.n.e., a Hezjod żył ok. 700 p.n.e., także żadne jego przedstawienia się rzecz jasna nie zachowały.

    Jednak w późniejszych stuleciach, w czasie epoki hellenistycznej, zapanowała moda na „portrety” dawnych mędrców. Były to oczywiście przedstawienia całkowicie zmyślone, które nie mogły mieć nic wspólnego z tym, jak konkretna, nieżyjąca już od paru wieków osoba wyglądała. Coś jak Piastowie wg. Matejki.

    Jest wysoce prawdopodobne, że stworzono również i portret Hezjoda, na razie jednak nie odnaleziono żadnej podpisanej wersji. Znawcy antyku przypuszczają, że brązowa głowa z Herkulanum to Hezjod, bo wyobrażają sobie że tak go sobie wyobrażano w starożytności. Kiepska podstawa, moim zdaniem…

    Można oczywiście z dużą dozą prawdopodobieństwa stiwerdzić, że brązowa głowa z Herkulanum przedstawia poetę albo filozofa raczej niż bóstwo czy króla (zupełnie inne ikonografie!), ale wydaje mi się, że przypinanie do niej konkretnych imion to kiepski pomysł.

    Pozdrawiam, i dziękuję za informacje techniczne:)

  6. „Coś jak Piastowie wg. Matejki.”

    Matejko – o ile dobrze pamiętam – byl przy otwarciu grobu Kazimierza Wielkiego w katedrze wawelskiej. Tak więc ostatniego Piasta na tronie polskim widział…

    Poza tym prowadził badania dawnej ikonografii, czego przykładem jest jego praca „Ubiory w Polsce”, obejmująca okres od XIII chyba wieku do rozbiorów. Pamiętam, że w głębokim PRL (lata siedemdziesiąte) oglądałem staranne wydanie tej pracy wraz z częścią opracowanych przez Matejkę źródeł ikonograficznych, np. precyzyjnie skopiowanych portretów z krakowskich klasztorów, ktore przedstawiały możnych duchownych i świeckich.

    Inna sprawa, że Chrobrego czy Krzywoustego musiał sobie prawie w całości wymyślić.

  7. To bardzo ciekawe! Wiedziałem, że Matejko starał się być wierny historii jeśli chodzi o rekonstrukcje ubioru itd., ale nie miałem pojęcia, że w ramach przygotowań oglądał też królewskie trupy… Ciekaw też jestem, co mu to dało – przecież bez fachowej wiedzy ciężko chyba odtworzyć twarz na podstawie kilkusetletniej czaszki.

  8. „Ubiory” zostały wydane po raz pierwszy w 1860 r., a otwarcie grobu odbyło się w 1869 r. Natomiast jakieś wrażenia z tego wydarzenia mógł Matejko zawrzeć właśnie w „Poczcie królów i książąt…”, który był jednym z jego ostatnich dzieł.

  9. Matejki znajomość realiów historycznych nie stoi w sprzeczności z jego „Grunwaldem”, gdzie znajdziemy cały antykwariat rekwizytów – od włóczni św. Maurycego, po husarskie skrzydła i berło rektora UJ.

    Kiedyś pięknie o tym obrazie opowiadał Franciszek Starowieyski, stwierdzając, że niektóre rzeczy to pokazanie innym malarzom, jak biegły w swoim rzemiośle byl Matejko (Starowieyski wskazał wtedy na sposób przedstawienia np. płaszczy i innych „sztuk materiału” na tym płótnie).

  10. Pamiętam, że też gdzieś widziałem listę błędów w „Grunwaldzie”; była dość długa…

  11. Nie wiem na ile to miarodajne ale malarze amatorzy mówili mi że dobry plastyk- a zwłaszcza wybitny- jest w stanie z gubsza przedstawić wygląd przyżyciowy posiadanej czaszki. Mówiąc obrazowo osiąga z marszu jakieś 70-80 procentów zgodności z tym co wykona współczesny rekonstruktor. Przepraszam za odgrzanie tematu ale właśnie skompilowałem przeglądarkę dillo (absolutny prymityw) i strona z fotkami hula elegancko. Nie chcę być złym prorokiem, ale chyba jak zwykle windziarze mają problem ze swoją systemową przeglądareczką. Pozdrawiam.

  12. panie gospodarzu,
    seneka byl asceta(woda zamiast wina etc.)…
    czy tak wyglada asceta na starosc?
    nie wierze!
    jakis tam patrycjusz nowobogacki
    chcial miec po prostu seneke w atrium albo portyku
    wiec kazal niewolnikowi chwycic za dluto,
    a ten wyrzezbil te pare liter…
    oczywiscie, tylko moim zdaniem.

  13. @ witek_w11:

    te informacje o plastykach intuicyjnie rekonstruujących wygląd na podstawie czaszki może mieć sens, w końcu artysta musi (a przynajmniej kiedyś musiał) dobrze rozumieć anatomię. Może są jakieś poważne badania na ten temat? Rozejrzę się.

    @byk:

    Cóż, nie jest to niemożliwe, ale… Rzeźba, która przedstawia Senekę, jest dwustronnym hermem (o czym być może powinienem był od razu napisać), tzn. przedstawia dwie osoby, które stykają się potylicami. Na zdjęciu, które wkleiłem powyżej tego nie widać, ale proszę rzucić okiem na inne ujęcie:

    http://ancienthistory.about.com/od/nero/ss/111309Nero-PeopleinlifeofNero-Pictures_6.htm

    Portret z drugiej strony przedstawia Sokratesa – co prawda jest to portret fikcyjny, ale bardzo dobrze znany; można być w 100% pewnym, o kogo chodzi. Tego rodzaju hermy zazwyczaj przedstawiają dwóch filozofów albo bóstwa, więc Seneka dobrze pasuje do pary z Sokratesem.

    Po drugie Seneka może i identyfikował się z myślą stoicką, ale nie przeszkadzało mu to być jednym z najbogatszych Rzymian swojej epoki, przymykać oka na różne wyskoki Nerona , jak np. morderstwo własnej matki, i w ogóle blisko się zadawać z domem cesarskim – w tym właśnie z Agrypiną, która święta nie była, bo wszyscy wiedziali że ma na sumieniu męża, cesarza Klaudiusza…może więc lubił też i dobrze zjeść? Jedno można pisać, a drugie robić, historia zna takie przypadki…

  14. dziekuje,
    to znaczy, ze rzezba byla przeznaczona na cel publiczny
    (przynajmniej poczatkowo);
    jesli mozna zawierzyc seneki biografom,
    to byl on raczej chucherko, od dziecka astma i chroniczne bronchitis…
    neron jako prawodawca i administrator, zaczal wcale niezle…
    moze to odrobine karkolomne porownanie,
    ale seneka do nerona ma sie tak,
    jak marks do stalina.
    ave!

  15. p.s.
    czy wystawa o homoerotyzmie skrecila kark dyrektora mn?

  16. Nie jestem pewien, mi się wydaję, że główną przyczyną odejścia dyrektora jest to, że zaczął naraz wojować ze wszystkimi pracownikami Muzeum. Jedna wystawa – nawet jeśli była nieudana, czego nie wiem, bo nie mogłem jej obejrzeć – to chyba za mało, żeby go wysiudać. No, ale to takie refleksje outsidera.

  17. salve, panie gospodarzu,
    moze to okazja aby udac sie ponownie do muzeum pergamonskiego;
    dam znac po zbadaniu corpus delicti.

  18. p.s.p.s.
    no, taka wystawa na wschod od szprewy,
    to rzeczywiscie wyzwanie losu…

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php