Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie

13.09.2010
poniedziałek

Shopping and…

13 września 2010, poniedziałek,

Młodzież coraz więcej czasu spędza w galeriach handlowych – donoszą zaniepokojeni socjologowie. Wedle raportu przygotowanego na UJ, 99% krakowskich nastolatków uważa je za dobre miejsca do spotkań, a jedna czwarta bywa w nich codziennie. Nie przyciągają ich tam jedynie sklepy – wielu galerie wabią pięknymi, osłoniętymi przed deszczem wnętrzami, perspektywą wpadnięcia na znajomych bądź szeroko rozumianymi atrakcjami kulturalnymi – na przykład kinem. Tę pasję do galerii wykazują też i dorośli – jak oceniają niektórzy badacze, wielu Polaków nie wyobraża sobie weekendu bez wizyty w centrum handlowym. Nic zatem dziwnego, że taka np. galeria Silesia City Centre, położona w liczących około 300, 000 mieszkańców Katowicach, odnotowała w zeszłym roku 13, 000, 000 wizyt.

Ach, niedobrze, niedobrze. Zamiast do kościoła, teatru, czy muzeum, opanowani konsumpcyjnymi żądzami, zachwyceni tanim blichtrem Polacy szwendają się po centrach handlowych. Co też by rzekli na ten temat starożytni Grecy? Cóż, przypuszczam, że kiwnęliby ze zrozumieniem głowami -sami bowiem spędzali czas wolny w uderzająco podobny sposób.

Jednym z najbardziej charakterystycznych budynków miast starożytnej Grecji jest stoa. Nie była to szczególnie skomplikowana konstrukcja – ot, szpaler małych pomieszczeń, zakrytych wspartym na kolumnach dachu.

Tzw. Stoa Attalosa, Ateny (rekonstrukcja)

Źródło: Wikimedia

Ten prosty plan był jednak funkcjonalny, i świetnie sprawdzał się w upalnym greckim klimacie. Zadaszony korytarz, biegnący wzdłuż całej budowli, osłaniał przed piekącym słońcem i deszczem, a ustawione rzędem pokoje mogły pełnić funkcje jadalni, biur, czy – najczęściej – sklepów. Czasem stoa stawała się i galerią – w niektórych z nich, jak na przykład w Stoa Poikile w Atenach, wieszano obrazy.

Przede wszystkim jednak stoa była miejscem do zbijania bąków. W cieniu, wśród pięknych marmurów, można było odpocząć od własnych zatęchłych mieszkań, zajrzeć do sklepów, posłuchać plotek, czy wejść na piętro, by odetchnąć świeżym powietrzem i obejrzeć miasto z góry. Stoa była też miejscem spotkań – umawiali się w nich między innymi niektórzy filozofowie, ochrzczeni dlatego właśnie jako Stoicy.

Jak widać, krakowscy nastolatkowie, którzy tak przerazili socjologów z UJ, nie są świadectwem jakiejś postępującej degrengolady; ich zachowanie nie jest nienormalne ani szokujące. Podobnie jak starożytnych, ciągnie ich do ogólnie dostępnej, estetycznie przystępnej przestrzeni, gdzie można znaleźć bezpłatną rozrywkę. Zamiast siedzieć na obdrapanych, wielkopłytowych podwórkach wolą rozświetlone, pachnące hale centrów handlowych, gdzie zawsze jest 20’C i pachnie lawendą. Oczywiście, nie idą tam dyskutować o filozofii, a szkoda…

Mroczną stroną młodzieńczej fascynacji centrami handlowymi są tzw. galerianki – nastolatki, które za jakąś materialną gratyfikację – czyli, innymi słowy, parę jeansów albo telefon komórkowy – świadczą usługi seksualne starszym sponsorom. Czy w starożytności – gdzie, jak widać, „centra handlowe” też były popularne – również istniało takie zjawisko?

Cóż, tego nie wiemy – żaden z autorów starożytnych nie rozwodził się na ten temat. Istnieje jednak grupa malowideł wazowych, która wskazuje, że ateńska młodzież ulegała tym samym pokusom co ich współcześni, polscy rówieśnicy.

Źródło: Wikimedia

Na tej wazie przedstawiono starszego mężczyznę, który wręcza zająca jakiemuś młodzieńcowi. Ze źródeł pisanych wiemy, że prezent tego rodzaju – podobnie jak np. koguty – miał wydźwięk seksualny, i był odczytywany jako rodzaj zalotów. Żeby dowiedzieć się, do czego takie awanse prowadziły, rzućmy okiem na kolejną wazę:

Źródło: Wikimedia

Tutaj starszy adorator przeszedł już do konkretów. Po wręczeniu prezentu – w tym wypadku być może wieńca? – jedną reką chwyta podbródek młodzieńca, a drugą ściska jego przyrodzenie. Ten rodzaj pieszczot pojawia się na dziesiątkach waz; został przez brytyjskich badaczy ochrzczony cudownie eufemistycznym terminem „up and down”.

Oczywiście, w tego rodzaju zalotach miało chodzić o więcej, niż tylko cielesne przyjemności – teoretycznie miały one prowadzić do głębszej relacji, łączyć się z edukacją młodszego kochanka przez starszego adoratora, itd. W praktyce jednak, jak sugerują antyczne komedie i mowy sądowe, niektórzy przynajmniej podrostkowie wykorzystywali swe wdzięki by wyłudzać prezenty. Jeden z bohaterów Arystofanesa stwierdza, że nie ma różnicy, czy bierze się w zamian za pieszczoty pieniądze czy prezenty, i to, i to jest prostytucją – obserwacja, z którą chyba trudno się nie zgodzić, niezależnie od epoki.

Pora na jakieś wnioski. Jak widać, już w starożytności lubiano spędzać czas w „galeriach handlowych”, i już wówczas istniał problem młodzieży świadczącej usługi seksualne dorosłym za różnego rodzaju dobra. Wydaje mi się, że te przerażające odkrycia socjologów, o których co i raz piszą media, nie są świadectwem jakiejś szczególnej moralnej degrengolady charakteryzującej nasze czasy; to nowe ekspresje tych samych, odwiecznie towarzyszących ludzkości problemów.

J. Szamałek

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. Taka drobna uwaga. Z Silesia City Center korzystają mieszkańcy wielu miast. Spora grupa mieszkańców Chorzowa, Siemianowic, czy nawet Sosnowca ma tam łatwiejszy i szybszy dojazd niż niektórzy katowiczanie. Poza tym codziennie do Katowic przyjeżdżają do pracy tysiące mieszkańców wielu innych okolicznych miast i niektórzy z nich też zaglądają z Silesii.

  2. Tak tez przypuszczalem, w koncu Katowice to czesc wielkiej aglomeracji. Jednak 13, 000, 000 odwiedzin w jednej galerii to i tak mnostwo, i wyraznie pokazuje, jak bardzo lubimy centra handlowe.

  3. Nie przepadam za galeriami, męczy mnie tlum i ta nieznośna muzyka, ale nie dziwię się, że mlodzież lubi tam zaglądać, starsi zresztą też. To jest naprawdę doskonale miejsce na spotkania no i dla zabicia czasu.

    Pomocnik Historyczny jest rewelacyjny, nareszcie w calości poświęcony starożytności, a tego mi bylo najbardziej brak gdy POLITYKA jeszcze dokladala POmocniki do swojego wydania.
    Bardzo podobaly mi się Pana obydwa artykuly, w szczególności ten poświęcony paniom tym bardziej, że starożytność to wylącznie mężczyzni. Tylko im poświęcano uwagę i omawiano ich czyny.
    A muszę się jeszcze pochwalić, że Pieśni Safony mam w biblitece. Nawet znalazlam pieśń, gdzie Safo mówi o sobie:
    ………..
    lecz ja wspanialy otrzymalam dar
    od zlotych Muz, i nawet kiedy umrę,
    nie będę zapomniana………..

    i druga:

    Eros uderzyl mnie i obezwladnil
    ten slodko-gorzki i zawsze zwycięski
    stwór……….

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ciesze się, że pomocnik się Pani spodobał! Mam nadzieję, że Polityka się jeszcze kiedyś zdecyduje na kolejny dodatek na temat starożytności – tyle jest przecież ciekawych, nieznananych szerzej okresów czy regionów, które można by zajmująco opisać…

    Piękne strofy Pani wybrała; ja niestety nie mam własnego wydania Safony, ale całe szczęście zarówno oryginały, jak i tłumaczenia można znaleźć w internecie. Swoją drogą napomknę, że znamy kobiety poetki z późniejszych okresów, jak choćby Korinnę. Postaram się o nich któegoś dnia napisać.

    Pozdrawiam!

  6. w sierpniu byłam w Pompejach i tam też jest duży pietrowy market.Jak powiedział przewodnik „już starożytni wszystko to co mamy wymyślili.
    A o tej drugiej sprawie to chodząc po ulicach Pompeji miałam wrazenie, ze co drugi dom to lupanar.Więć cos jest na rzeczy z tymi powiązaniam z galeriami i lupanarem.

  7. Ciekawe obserwacje! „Wszystko” to oczywiście pewne uogólnienie, ale zaskakująco wiele pozornie nowoczesnych konceptów – właśnie galerie handlowe, albo działalność chartytatywna, stypendia naukowe, reklama – było obecnych już za czasów Sokatesa and co.

    Jeśli chodzi o Pompeje, to lupanarów było tam kilka – ile konkretnie, w tej chwili nie pamiętam – ale nie aż tak wiele, jak można by przypuszczać. Wszechobecne penisy – wmurowane w ściany, między płytami chodnikowymi, czy na ścianach domów (jak np. w domu Vettich) – nie były bowiem reklamami takich przybytków, a amuletami, takimi bardziej dosadnymi wersjami czterolistnych koniczynek.

  8. Jakub Szamałek pisze:

    Ciekawe obserwacje! “Wszystko” to oczywiście pewne uogólnienie, ale zaskakująco wiele pozornie nowoczesnych konceptów – właśnie galerie handlowe, albo działalność chartytatywna, stypendia naukowe, reklama – było obecnych już za czasów Sokatesa and co.

    reklama? a jak to wyglądało? wielkie bilboardy tez były? 😀

  9. O wielkich billboardach nic mi nie wiadomo, chociaz wcale bym sie nie zdziwil, gdyby jakis znaleziono. Nie zajmowałem się nigdy tą tematyką (ale powinienem, to ciekawe!), ale coś tam kojarzę, np.:

    – reklamy domów publicznych wmurowane w ulice (np. obrazek kobiety i pieniędzy w Efezie)
    – reklamy różnych produktów (a także hasła wyborcze) w formie graffiti
    – „znaki towarowe” na niektórych pojemnikach (np. amfory) i naczyniach (np. relatywnie drogie naczynia typu terra sigillata)
    – szyldy

  10. @athena:
    bilboardy? oczywiscie, ze byly;
    byli tez graficiarze, nie mowiac o zlodziejach, szarlatanach, etc.
    a kazdego dnia gliniarze gonili z portyku handlarzy bez pozwolenia,
    a plesc mogl kazdy co mu slina na jezyk przyniesie,
    pod warunkiem, ze…
    nie obrazil bogow.

  11. Ciekawy artykuł tylko nie wiem dlaczego galerianki mają być „mroczną stroną”. Gdybym był 30 lat młodszy to pewnie jako galerianek znalazłbym sobie fajną bizneswoman, zrobił jakąś szkołę i miał normalną pracę, bo za moich czasów tylko jabol pod GS-em i tak mi już zostało. Proszę mnie poprawić jeżeli się mylę, ale- generalnie- starożytni nie mieli chyba takiego hyzia seksualnego jak współczesne społeczeństwa.

  12. Czemu mroczną? Głównie dlatego, że biorą się za to dzieciaki, nawet trzynastolatki. To zdecydowanie za wczesnie, zeby swiadomie podejmowac decyzje o wlasnym ciele, zeby zdawac sobie sprawe z potencjalnych konsekwencji platengo seksu. Jesli chodzi o sponsoring czy prostytucje, to nie jestem wielkim fanem tych profesji, ale oczywiscie nie mam zamiaru nikomu moralizowac.

    Starozytni tez mieli hyzla, ale zupelnie innego niz my. My postrzegamy seks przez pryzmat grzechu i czystosci, szczegolnie kobiecej (dlatego np. mezczyzna ktory ma wiele partnerek jest cool, a kobieta ktora czesto zmienia partnerow jest obrzucana inwektywami). U starozytnych seks nie byl uwazany za cos „brudnego”, ale obracal sie wokol kwestii honoru. My sie przejmujemy, w uproszczeniu, „kto z kim”, a starozytni mieli obsesje nt. „jak” – kto komu co gdzie, jak i po co; uprawiajac seks w nieodpowiedni sposob, albo ze nieodpowiednich pobudek, moglo zhanbic.

    Pozdrawiam i witam na blogu!

  13. Skoro 13latki się za coś biorą to znaczy że nie jest za wcześnie, my też mieliśmy tyle lat. Jakoś nie dostrzegam moralnych różnic pomiędzy profesjami w kontekście jakimi częściami ciała wykonuje się czynności zawodowe. Ale ok, to poboczny wątek w temacie galerii handlowych. Dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php