Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie Sztuka antyku - Starożytność jakiej nie znacie

30.03.2010
wtorek

Szalony Kapelusznik w Egipcie

30 marca 2010, wtorek,

Przed Wami dwa zdjęcia cesarza Meiji, znanego również jako Mutsuhito.

źródło: Wikimedia

Te dwa, jakże odmienne zdjęcia, wykonał jeden fotograf; dzieli je zaledwie rok . Z lewej cesarz Meiji ubrany jest w tradycyjny japoński strój, na fotografii z prawej zaś zachodni uniform dowódcy wojskowego. Jak wytłumaczyć tę niekonsekwencję cesarskiego image’u?

Ambicją cesarza Meiji było wyrwanie Japonii z izolacji, w której znajdowała się już od stuleci. W tym procesie modernizacji za wzór uznano państwa zachodnie – młody cesarz przeniósł zatem do kraju kwitnącej wiśni wiele instytucji i idei dla nich typowych. Sam również chciał być postrzegany jako władca nowoczesny, zdolny do porozumienia się z Zachodem – stąd zdjęcie w mundurze, które zresztą potem zostało rozesłane po europejskich dworach. Z drugiej strony całkowite odcięcie się od japońskich tradycji byłoby nie do zaakceptowania – dlatego cesarz pokazywał się też w zwyczajowym dworskim stroju.

Również dziś, szczególnie w państwach wielokulturowych, czy próbujących nawiązać stosunki z krajami należącymi do innych kręgów cywilizacyjnych, politycy muszą mieć dobrze wyposażone i urozmaicone garderoby. Muammar Kaddafi zakłada szaty pustynnych koczowników, ale na wycieczkę do Rzymu przywdział znany europejczykom mundur generała; prezydent RPA, Jacob Zuma, zależnie od okazji występuje pod krawatem bądź odziany w lamparcie skóry; nawet książę Karol podczas wizyty w Maroku przebrał się w lokalny strój.

Polityk operujący wśród różnych kultur musi się bezustannie zmieniać, by zostać zrozumiany – być niczym kameleon, albo Szalony Kapelusznik. Doskonale zdawali sobie z tego sprawę królowie dynastii Ptolemeuszy, których chciałbym Wam dziś przedstawić.

Ptolemeusz I urodził się w 367 r. p.n.e. w Eordai, na obrzeżach państwa macedońskiego. Wraz z Aleksandrem przemierzył Azję od wybrzeży morza egejskiego po Indus, by w końcu – po wielu perypetiach, których może Czytelnikowi oszczędzę – zostać władcą Egiptu, dając początek dynastii która wygasła dopiero wraz z jego przesławną pra-pra-pra-wnuczką, Kleopatrą.

I tak człowiek z krainy która dopiero co wepchnęła się na karty historii przejął we władanie Egipt, który istniał już od tysiącleci. Nie trzeba chyba pisać, że faraonowie mieli wysoce rozwiniętą ikonografię władzy (te wszystkie bródki, laseczki, czapeczki!), a egipska sztuka – własny, specyficzny styl i estetykę, odbiegające od greckich standardów. Co z tym fantem począć?

Fot. Flickr; Żródło: Wikimedia

Obydwie te rzeźby przedstawiają tę samą osobę: Ptolemeusza I. Z lewej strony został wyobrażony jako faraon, z zachowaniem wszystkich prawideł egipskiej sztuki – rzeźbę wykonano z twardego kamienia; twarz nie ma żadnych oznak indywidualności; proporcje ciała i wyraz twarzy wpisują się w tradycję; nakrycie głowy – nemes – jest jednym z atrybutów faraona. Z prawej strony zaś widzimy Ptolemeusza jako władcę hellenistycznego, w greckim stylu – z bujnymi włosami, diademem, dużymi oczami, indywidualną twarzą.

Oczywiście Ptolemeusz prawdopodobnie nie paradował w nemesie, a już na pewno nie wyglądał tak jak na portrecie z prawej – gdy go wykonano, król ów był już po sześćdziesiątce. Istotne jest co innego – że Ptolemeusz próbował się komunikować zarówno z Egipcjanami, którzy oczekiwali na swoim tronie kolejnego syna Ra, jak i z Grekami, którzy chcieli widzieć w nim następcę wielkiego Aleksandra.

Tak różne portrety, rzecz jasna, nie były nigdy wystawiane obok siebie. Greckie portrety stawiano w położonej na wybrzeżu Aleksandrii, wykorzystywano je także na monetach, wcześniej w Egipcie nieużywanych; rzeźby w egipskim stylu znajduje się raczej na południu kraju, gdzie Greków było jak na lekarstwo, a zwłaszcza w kontekście typowo egipskich kompleksów sakralnych. Tak jak Jacob Zuma wie, by nie przychodzić na forum ONZ w lamparciej skórze na biodrach, tak Ptolemeusz wiedział, gdzie jakie rzeźby stawiać.

Co ciekawe, z upływem czasu te dwa style zaczęły się mieszać: powstały portrety ptolemejskich królów wykonane na modłę egipską, lecz do których wkradły się greckie elementy (przykłady tu i tu), a także przedstawienia greckie w stylu, lecz wykorzystujące egipskie atrybuty władzy, tak jak np. w tym przypadku:

Źródło: Wikimedia

Świadczy to o tym, że z upływem czasu niektórzy przynajmniej Grecy i Egipcjanie zaczęli rozumieć styl i ikonografię swych „współrodaków”. Grecy przyswoili sobie, czym jest Podwójna Korona, i co z niej sterczy, a Egipcjanie zrozumieli czemu należy zwracać uwagę, jak na portrecie układają się loki. Kto wie, jeśli polska emigracja do Wielkiej Brytanii okaże się trwała, to pewnego dnia królowa Elżbieta przywdzieje do zdjęcia, poza płaszczem z gronostajów, konfederatkę z pawim piórem…

J. Szamałek

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Trudno z cała pewnością stwierdzić, czy różnorodność wizerunków tego samego obiektu wynika z pragmatyzmu, świadomej potrzeby przedstawiania tego obiektu zgodnie z „potrzebami” widza (odbiorcy), czy też jest wynikiem odmienności widzenia obiektu przez twórcę wizerunku.

    Proszę porównać choćby na wizerunki Jezusa (jako tzw. Dzieciątka) i Marii na XIII wiecznych przed- i wczesnorenesansowych freskach i obrazach włoskich. Tam niemowlę (Jezus) przedstawione jest z twarzą starca i proporcjami dorosłego, wycieńczonego, odwodnionego człowieka. Maria natomiast zgodnie z rzeczywistością – jako 14 letnia dziewczynka, a więc w wieku, gdy kobieta z „prostego ludu” rodziła wówczas po raz pierwszy.

    Czy ta odmienność widzenia tej samej rzeczywistości była „narzucona” konwencją (religijną, polityczną), czy też twórcy (i w ogóle ludzie wtedy) rzeczywiście widzieli rzeczywistość nie taką jaką ona była, ale jaka powinna być zgodnie z nadrzędną ideą?

    A może to my widzimy wszystko w krzywym zwierciadle? W końcu to my sami jesteśmy arbitrami dla siebie. Nie ma nikogo, kto mógłby nam „wytknąć błąd”…

  2. Dziękuję za bardzo ciekawy komentarz!

    Oczywiście, archeologia to w dużej mierze spekulacje. Jeśli jednak chodzi o Egipt ptolemejski, to jest sporo przesłanek sugerujących że macedońscy władcy świadomie operowali różnymi stylami i ikonografiami. Jako przykład podać można choćby słynny kamień z Rosetty zawiera m.in. fragment, w którym ptolemejski król poleca wzniesienie jego rzeźb „w stylu lokalnym” w jednej z egipskich świątyń.

    Ponadto wszystko wskazuje na to, że królowie hellenistyczni – a potem cesarze – świadomie konstruowali swój image. Nie będę się na ten temat rozpisywał w komentarzu, bo planuje kiedyś poświęcić temu zagadnieniu jeszcze wiele wpisów, ale wszystkim zainteresowanym polecam R.R.R. Smith, 1988, Hellenistic Royal Portraits.

    W pełni zgadzam się z wygłoszoną tu rezerwacją, że cięzko jest odsiać wpływy konkretnego twórcy od intencji zamawiającego czy ogólnego Zeitgeistu. Ale wydaje mi się – jak również wielu poważniejszym badaczom – że ikonografia władzy Ptolemeuszy była jednak w dużym stopniu ustalana przez samych władców.

    Pozdrawiam i zachęcam do dalszego komentowania!

  3. Oczywiście, wcale nie zamierzałem podważać poglądów nt. ikonografii władzy Ptolemeuszy (nic na ten temat nie wiem). Przeczytałem tylko, dość przypadkowo, Pański tekst i napisałem, co mi w związku z nim przyszło do głowy (a raczej, co mi ten tekst przypomniał, bo na problem, który poruszyłem, zwróciłem uwagę w 1999 roku, podczas „podróży śladami Herberta”, jaką sobie zafundowałem po miastach i miasteczkach Toskanii, z „Barbarzyńcą w ogrodzie” jako przewodnikiem (w jego części dotyczącej Piera della Francesca (Franceski?))). Wtedy właśnie po raz pierwszy zastanowiło mnie, czy polityka „informuje” nasze widzenie, czy też nasze widzenie się zmienia w sposób „naturalny”, a za nim zmienia się polityka?

    No bo jak odczytać pojawienie się perspektywy osiowej? Czy stało się to tak, jak pojawienie się liczb? Czy też utrzymywanie nie-perspektywicznego widzenia służyło utrzymaniu hierarchii społecznej? A może to upadek hierarchii pozwolił na widzenie perspektywiczne?

  4. Ha, dobre pytania! Przemyślę, poczytam, i jak wpadnę na coś ciekawego to przygotuję stosowny wpis. W każdym bądź razie przyczyny zmian w sztuce to w ogóle temat kontrowersyjny. Np. na moim poletku od stu bodaj lat trwa debata nad powodami powstania tzw. stylu klasycznego (świątynia Zeusa w Olimpii; Partenon, etc), i kwestia nadal pozostaje otwarta.

    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php