Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

18.03.2013
poniedziałek

Przypinanie listka

18 marca 2013, poniedziałek,

Dużo się ostatnio mówi, z oczywistych względów, o Watykanie. Dołączę się do tego medialnego chóru – ale od razu zaznaczam, że nie będzie w niniejszym wpisie ani słowa o piuskach, pelerynkach, czerwonych butach, dymach białych tudzież czarnych, ascetycznej jeździe metrem, i tak dalej. Zamiast o konklawe i nowo wybranym papieżu chciałbym bowiem napisać parę słów o słynnych Musei Vaticani – a raczej o pewnym aspekcie historii zbiorów sztuki starożytnej tejże instytucji.

Na przestrzeni wieków papieże zebrali imponującą kolekcję tysięcy antycznych rzeźb. Wyróżnia się ona na tle innych zbiorów nie tylko rozmiarem i jakością – ale i ciekawą przypadłością, która dotyka wszystkich prawie wyobrażeń nagich mężczyzn. Za przykład może nam posłużyć choćby ta oto statua Merkurego:

Pierwszą rzeczą, która rzuca mi się tu w oczy, nie jest kaduceusz – atrybut posłannika – czy skrzydlaty hełm, lecz znacznych rozmiarów liść figowy, zakrywający niebiańskie krocze. Merkury nie jest tu wcale wyjątkiem.  Inni bogowie w zbiorach watykańskich odznaczają się podobną pruderią – jak na przykład słynny pozłacany Herkules z Forum Boarium czy Meleager – albo już nie mają czego skrywać, jak choćby Apollo Belwederski.

Tymczasem męskie rzeźby z innych kolekcji – np. londyńskiego British Museum, nowojorskiego Metropolitan czy kopenhaskiego Carlsberg Glyptotek – najczęściej nie tylko mają przyrodzenie na swoim miejscu, ale i niczym go nie zasłaniają. Skąd ta rozbieżność? Czyżby jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności do watykańskich pałaców trafiały wyłącznie przedstawienia mężczyzn z genitaliami obleczonymi figowym liściem? Czy  też może papieże wybierali takie tylko rzeźby, odrzucając całkowitę goliznę?

Nie zaskoczę chyba państwa odpowiadając na te pytania negatywnie. Prawda jest taka, że w pewnym momencie boscy namiestnicy uznali przedstawienie męskich narządów rozrodczych za gorszące i nakazali ich usunięcie bądź zasłonienie, przez figowe liście właśnie – element zupełnie obcy ikonografii starożytnej, w której męska nagość nie tylko nie uchodziła za wstydliwą, lecz była celebrowana. Kampanię figową rozpoczął w połowie XVI w. papież Paweł IV – prawdopodobnie odpowiadając na krytykę ruchu reformatorskiego, który podkreślał grzeszność ciała i zarzucał Rzymowi zepsucie – a jego dzieło kontynouwali, z wielkim zapałem, choćby Innocenty X (wiek XVII) czy Pius IX (wiek XIX). Dopiero niedawno część usuniętych starożytnych penisów została przywrócona na ich dawne miejsce – ale większość prastarych fallusów została na przestrzeni wieków zgubiona, albo spoczywa wciąż w szufladach przepastnych watykańskich magazynów.

Powody, dla których papieże podjęli krucjatę przeciw greckim i rzymskim genitaliom są jasne. Podejście kościoła do cielesności było diametralne różne od tego, które wyznawano w czasach antycznych; nagość przestała w pewnym momencie uchodzić za coś naturalnego, stała się gorsząca, demoralizująca, i jako taka, zdaniem nieomylnych następców Piotra, nie miała miejsca w stolicy katolicyzmu.

Bardziej tajemniczy jest sam liść figowy. To, że nagość skrywano za pomocą jakiegoś elementu roślinności, można jeszcze w miarę łatwo wytłumaczyć. Początkowo motywu tego używano do zasłaniania genitaliów Adama i Ewy, a ci, jak wiadomo, do momentu opuszczenia raju ubrań nie nosili i nie znali. Ale czemu akurat liść figi? Możliwych wytłumaczeń jest wiele – niektórzy badacze uważają, że zadecydował kształt i cechy fizyczne (liść figi jest odpowiednio duży, by spełnić się w roli narzędzia cenzora, podobnie jak ludzkie ciało jest wrażliwy na zimno). Inni z kolei uważają, że zadecydowały tu jego właściwości lecznicze (soków figi używano do leczenie schorzeń skórnych – także w miejscach intymnych) albo, wręcz przeciwnie, toksyczne (kontakt z liściem figi może wywołać podrażnienia, swędzenie – więc noszenie go na kroczu byłoby aktem pokuty).

Uderza mnie w tym wszystkim to, że krucjata przeciw genitaliom nie miała wcale miejsca w odległym i ciemnym średniowieczu, lecz relatywnie niedawno – jeszcze w XIX wieku. Cieszę się, że watykańscy muzealnicy odłożyli już dłuta i figowe liście do lamusa. Szkoda tylko, że nie podjęli póki co wysiłku rekonstrukcji okaleczonych rzeźb, by znów wyglądały zgodnie z intencjami ich twórców i dawały świadectwo o minionej epoce – a nie o cenzorskich zapędach biskupów Rzymu.

Fotografia: źródło – Wikimedia, autor – sputnikcccp.

J. Szamałek


Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 35

Dodaj komentarz »
  1. Panie Autorze,

    XIX wiek chyba charakteryzował się największą pruderią, co zresztą przeniosło się i na pierwszą połowę wieku XX. 😀 😉

  2. „męskie rzeźby z innych kolekcji – np. londyńskiego British Museum, nowojorskiego Metropolitan czy kopenhaskiego Carlsberg Glyptotek – najczęściej nie tylko mają przyrodzenie na swoim miejscu, ale i niczym go nie zasłaniają.”
    A czym mają zasłaniać, jak im pourywano ręce 🙄 a jeden to nawet bez głowy jest 🙁
    A skrawki materii na freskach w Sykstynie, zasłaniające intymne części męskiego ciała?
    Już wkrótce po ukończeniu prac malarskich zażądano zamalowania niemoralnych i obscenicznych fragmentów. Zajął się tym pilnie
    Daniele da Volterra zwany Braghettone („majtkarz”), a po nim inni.

  3. Mozna zacytowac filozoficzna 😉 sentencje Stanislawa Lema
    „Tylko głupiec i kanalia lekceważy genitalia, bo najbardziej jest dziś modne reklamować części rodne.”

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @ hortensja: Prawda, ale wciąż ciężko mi uwierzyć, że jeszcze w XIX wieku papież posyłał ludzi z młotkami, żeby skuwali przyrodzenia z becennych rzeźb. Barbarzyństwo do kwadratu…

    @ Tobermory: prawda, ale nikt tym rzeźbom w BM i czy MET specjalnie rąk nie urywał… A Kaplicę Sykstńską też ocenzurowano, Michał Anioł tych tunik między nogi świętym nie wpychał.

    @ masgtervetus: Lem jak zwykle przenikliwy:)

  6. Panie Jakubie,
    z tymi rękami to przecież żart.
    A o Kaplicy Sykstyńskiej właśnie w konteście cenzury pisałem. „Majtkarz” da Volterra zabrał się za zamalowywanie jeszcze za życia Michała Anioła. Rozkaz był zawarty w dokumencie „Pictura in Cappella Ap.(ostoli)ca coopriantur”.
    I teraz się nie dowiemy, jak Buonarotti wyglądał bez tej szmatki między nogami 😉
    Dwa lata w Ameryce i nie potrzeba listka figowego 😎

  7. Dla przypomnienia handsome devil przed zamorską podróżą 😉
    Notabene, raz na jakimś pchlim targu we Włoszech widziałem marmurową figurkę Dawida na sprzedaż. We wiadomym miejscu miała naklejony kawałeczek plastra. Na zdziwione spojrzenie kupujących dama oferująca tę figurkę rzekła z godnością:
    Przecież tu chodzą bambini 🙄 Ale dla was mogę ten plaster zdjąć.

  8. Tobermory,

    doskonałe 😆 😆 😆

  9. Mnie to nie razi. Ot, dowód na to, jak zmieniły sie standardy wystawiennictwa sztuki w ciągu wieków…

    Czy Tors Belwederski i Apollo oddziałują na nas słabiej bez przyrodzeń?

  10. Pruderia (zasłonić, zamalować) i barbarzyństwo (zniszczyć młotkiem) nowym standardem wystawiennictwa?
    Dobrze, że to tylko kryteria watykańskie (precz z siurkami).
    Standard kabulski

  11. Standard na szczęście stary i dawno nieaktualny.

    Chociaż… Kilkanaście lat temu siostry zakonne przygotowywały sztandar dla ktoregoś z oddziałów czeskiej armii. Wojsko odmówiło przyjęcia sztandaru, dopóki lew z godła państwowego nie będzie miał, zgodnie z heraldycznym wzorem, widocznych genitaliów.

  12. Te majteczki są wyjątkowo niegustowne. Wolę Dawida w oryginale. 😉

  13. Pruderia przyszła rzeczywiście dość późno.
    XII-wieczny herb biskupi (katedra w Gryzonii)

  14. Tam, gdzie reformacji nie przezwyciężono, męskie atrybuty widnieją dumnie na flagach, emblematach policji i strażaków oraz na… każdej tablicy rejestracyjnej 😉

  15. Pan Szamałek
    Trochę niefortunnie Pański artykuł zbiegł się w czasie z krzykami obrońców moralności, którzy na pewno wiedzą, że nowy papież był donosicielem junty generałów. Moralność rośnie tym wyżej im mniej kosztuje. Poza mną obrońcami zostali już chyba tylko mieszkańcy biednych dzielnic Buenos Aires, a także obrońcy praw człowieka, którzy akurat go znają. Stąd właśnie mnie, która dawno opuściła KK, zostaje bronić tej instytucji.
    Bo tak się składa, że KK w Średniowieczu nie stronił od weselszej strony życia a pokazane przez Pana rzeźby mogły się cieszyć pełnią przyrodzenia. Malutcy nie myśleli o przyszłości (raczej o zaświatach) a cały dorobek przepijali przy pierwszej okazji. Aż do wielkiego wynaturzenia KK i handlu odpustami. Wszystko zmieniło się nie tyle pod wpływem KK co Lutra a bardziej Melanchtona. No i czy może Pan coś napisać o poczuciu humoru u Calwina?
    I nie chodzi tylko o nagie rzeźby. Protestanckie kościoły są całkowicie pozbawione radości życia. To surowe i ponure dla katolików nory dorobkiewiczów. Całkowity brak ozdób, rzeźb i wszystko ukierunkowane w jedną stronę: Dorabiaj się a będziesz zbawiona.
    Oczywiście taki frontalny atak na radość życia nie pozostał bez wpływu na KK, ale to nie Kościół był tego inicjatorem. A inkwizycja i palenie czarownic protestantom też obce nie były. Ekstremalną formą tego tego pozbawionego poczucia humoru i zrozumienia ludzkich odruchów był i jest anglosaski purytanizm. Ten ukształtował Północną Amerykę i jej, dla mnie nie do przyjęcia, rozumienie moralności. To już wolę KK za papieżem Franciszkiem.
    Z poważaniem.

    P.S. A jak to było z nagością w katedrach gotyckich?

  16. @vera:
    niektorym to sie nawet nosy nie podobaja;
    patrz n.p.: sfinks w gizie, egipt.

  17. @byk
    Gwiżdżę na to. Jak dawniej.
    Szczególnie na wolność naszą i niewaszą.

  18. @byk
    Odbijanie nosow w Egipcie wiazalo sie z zbijaniem osoby jaka byla figura. Po prostu figura z utraconym nosem nie mogla oddychac, a wiec zyc.
    Ale akurat Sfinksowi nos odstrzelili zolnierze Napoleona.

  19. @magisterv:
    zobacz, dziekuje, nie wiedzialem, ze to znowu polacy 😉

  20. po bitwie http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_nad_Horseshoe_Bend
    zwyciezcy obcieli pokonanym nosy, podobno dla lepszej ewidencji.

  21. Jeszcze w obronie KK.
    Pan Szamałek chyba nie oglądał amerykańskiej telewizji, gdzie nawet kwiaty paproci występują z listkami figowymi żeby nikt nie zobaczył jak się rozmnażają. No ale polska TV wytrwale naśladuje wzorce kołtuństwa. Jak bardzo tym się różni od telewizji innych krajów Europy.
    A przecież TV dawno zastąpiła już wizyty muzealne. Zresztą bez niej nigdy nie udało mi się zwiedzić tylu ruin ani muzeów. Tyle, że ostatnio nawet rzeźby w Łazienkach czy gdzieśtam mają dziwnie zamglone okolice końca tułowia.

    @byk
    Sfinks dawniej gwizdał, stąd mój komentarz.

  22. nie, @vera, to kolosy memnona sobie gwizdaja 😉
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kolosy_Memnona

  23. @byk
    Och, ach! To chyba Kolosy nauczyły się od Sfinksa.
    A Wikipedia to okres burzliwej młodości. Z tego się wyrasta.
    I od czasu, kiedy najpierw trzeba przejść 274 linki, potem 4 strony spisu treści i w końcu wybrać jedno z 523 znaczeń czekam na „Wikipedię dla normalnych”.

  24. nie kręć tak nosem,@vera, albo raczej tak go nie zadzieraj…
    cytat przyznasz jest trafny,
    choc z pukntu widzenia gronostaji – koszerny bo z wiki 😉

  25. p.s.
    powinno byc, oczywizda: NIEkoszerny… 🙂

  26. @byk
    To nie tak, nieporozumienie.
    Wejdź sobie na blogi FAZ (http://blogs.faz.net/stuetzen/) i przeczytaj artykuł o przyzwoitkach. To jest naświetlenie problemu, który przedstawił Pan Szamałek, ale od strony tych, które nie potrzebują listków. Bardzo rozszerza perspektywę.
    Wejdź(cie) też na blog Torlina i obejrzyj(cie) obrazy Ledy z łabędziem z 18 wieku. Dzisiaj by to nie przeszło. Czy winien KK?

  27. Bez szansy w Watykanie… Bez szansy w Polsce?
    Inna perspektywa, sprzed 147 lat.

  28. Z okazji Świąt wszystkiego najlepszego Panu Autorowi oraz Blogowiczom
    🙂

  29. samo pytanie, kto winien, jest idiotyczne, @vera…
    grzech pierworodny?

  30. Och, to mnie trafiło! Cały czas na wszystkich blogach jestem przeciw szukaniu winnych a za rozwiązywaniem problemów. A tu coś takiego. Oczywizda, zatkało mnie.

  31. kochana pani @vero, Polish League Against Defamation nazywała sie jeszcze przed trzema dniami – Polish League Against Deviation(patrz: salon24),
    ale prawdopodobnie westerwelle zareagował i nasi samuraje(klub ronina)
    zmienili kurs… 😉
    semantyka ma przyszłosc!

  32. @byk
    Dzięki za wiedzę. Tyle, że życie bez klubu Ronina jakoś nie wydaje mi się uboższe. Zresztą wszystko ma 2 strony. Krytyka Polityczna publikuje artykuł o tym, jak by wyglądała dyskusja między Keynesem i Hayekiem w roku 1945. Szczęśliwy naród, który ma czas na rozwiązywanie problemów sprzed 70 lat.

  33. o, spadlismy do drugiej ligi, kierunek orkus? 😉

  34. i jeszcze jedno pytanie pani @vero:
    czy mama madzi to diabel wcielony, czy produkt(odpadowy) naszego spoleczenstwa?

  35. Trochę czasu minęło od opublikowania tego eseju, ale mając nadzieję, że chociaż autor czasem zagląda na swoje stare wpisy, zwrócę państwa uwagę na film „Sekrety Muzeów” reż. Peter Woditsh, Belgia 2007. Film ten, ogólnie rzecz ujmując, udowadnia, że w dalszym ciągu w muzeach dzieła sztuki i literatury o charakterze erotycznym są w zasadzie niedostępne dla użytkowników. Do powyższego eseju odnosi się zamieszczona w nim wypowiedź historyka sztuki i krytyka (niestety film widziałem dawno, nie pamiętam nazwiska), który opowiadał o specjalnym zwiedzaniu zamkniętych dla większości magazynów Muzeum Watykańskiego. M. in. pokazano mu wtedy wielką, zajmującą całą ścianę szafę z małymi szufladkami, w których przechowywane były te obtłuczone penisy, ze szczegółową informacją z jakiego posągu, kto i kiedy je obłupał. Prawdopodobnie większość z nich dalej jest w tej szafie ukryta. Film polecam, ciekawy.

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane.

*

 
css.php